Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Pieniądz w Ewangelii (29)

Wszystko mieli wspólne

Ks. Edward Sta­niek

W pięk­nych sło­wach Łukasz odda­je atmos­fe­rę, jaką żył Kościół w Jero­zo­li­mie po Wnie­bo­wstą­pie­niu Jezu­sa. Jeden duch i jed­no ser­ce oraz wspól­no­ta dóbr. Wiel­ka moc pro­mie­nio­wa­ła z Apo­sto­łów: Jeden duch i jed­no ser­ce oży­wia­ły wszyst­kich wie­rzą­cych. Żaden nie nazy­wał swo­im tego, co posia­dał, ale wszyst­ko mie­li wspól­ne. Apo­sto­ło­wie z wiel­ką mocą świad­czy­li o zmar­twych­wsta­niu Pana Jezu­sa, a wszy­scy oni mie­li wiel­ką łaskę. Nikt z nich nie cier­piał nie­do­stat­ku, bo wła­ści­cie­le pól albo domów sprze­da­wa­li je i przy­no­si­li pie­nią­dze [uzy­ska­ne] ze sprze­da­ży, i skła­da­li je u stóp Apo­sto­łów. Każ­de­mu też roz­dzie­la­no według potrze­by. Tak Józef, nazwa­ny przez Apo­sto­łów Bar­na­bas, to zna­czy Syn Pocie­sze­nia, lewi­ta rodem z Cypru, sprze­dał zie­mię, któ­rą posia­dał, a pie­nią­dze przy­niósł i zło­żył u stóp Apo­sto­łów (Dz 4,32–37). To roz­wią­za­nie było zna­kiem bar­dzo inten­syw­ne­go ocze­ki­wa­nia powtór­ne­go przyj­ścia Jezu­sa. Wła­ści­cie­le pól albo domów sprze­da­wa­li je, zaś pie­nią­dze prze­zna­cza­no na potrze­by wspól­no­ty wie­rzą­cych. Łukasz pod­kre­śla, że nikt z nich nie cier­piał nie­do­stat­ku. W Koście­le Jezu­sa zawsze jest jed­nak wię­cej bied­nych niż mają­cych pola i domy. Dość szyb­ko, kie­dy oka­za­ło się, że powtór­ne przyj­ście Jezu­sa się prze­cią­ga, Kościół zre­zy­gno­wał z rów­no­ści, jaką miał w pierw­szych latach. Jezus słusz­nie powie­dział: „ubo­gich zawsze macie u sie­bie, Mnie nie zawsze” (J 12,8). W Koście­le jest miej­sce dla boga­tych i dla ubo­gich. Boga­ty może wspie­rać ubo­gich, ale nie powi­nien wypa­dać z war­stwy spo­łecz­nej posia­da­ją­cej nawet duże pie­nią­dze i mająt­ki. W Ewan­ge­lii nie ma mowy o rów­no­ści na zasa­dzie posia­da­nia dóbr tego świa­ta. Trze­ba o tym pamię­tać, bo hasła teo­lo­gii wyzwo­le­nia pod płasz­czy­kiem Ewan­ge­lii gło­szą zasa­dę rów­no­ści. Doma­ga­ją się jej reali­za­cji nawet przy pomo­cy siły. Boga­tym nale­ży zabrać to, co posia­da­ją i podzie­lić mię­dzy tych, któ­rzy nie mają. Ta idea jest nagła­śnia­na i reali­zo­wa­na od wiel­kiej rewo­lu­cji fran­cu­skiej, była hasłem rewo­lu­cji paź­dzier­ni­ko­wej, i wró­co­no do niej w Ame­ry­ce Łaciń­skiej. Z bli­ska jej reali­za­cję obser­wo­wał obec­ny Biskup Rzy­mu Fran­ci­szek, i dość czę­sto jego wypo­wie­dzi na temat ubo­gich są przez media tak inter­pre­to­wa­ne. On jed­nak wie, że w Koście­le jest miej­sce dla ubo­gich i o rów­no­ści eko­no­micz­nej nie ma mowy. Nigdy też do niej nie wzy­wa. Celem Kościo­ła nie jest poda­wa­nie chle­ba głod­nym, ale ich zba­wie­nie. To może mieć miej­sce w skraj­nym ubó­stwie. Jeśli czło­wiek nie jest odpo­wie­dzial­ny za swo­ją bie­dę, to może liczyć na Boga, a krom­kę chle­ba dosta­nie. Podob­nie jak wró­ble, nie sie­ją i nie zbie­ra­ją do spi­chle­rzy… Ludzi odpo­wie­dzial­nych za mądre wyko­rzy­sta­nie pie­nię­dzy nie ma dużo, dla­te­go tak wie­le bie­dy na zie­mi. Na czym pole­ga głów­ny pro­blem? Na stop­niu dora­sta­nia do posia­da­nia pie­nię­dzy i na sztu­ce ich mądre­go wyko­rzy­sta­nia. Ten kto żyje tyl­ko cudzym kosz­tem, nie żyje Ewan­ge­lią. Kościół to śro­do­wi­sko ludzi mądrych, któ­rzy umie­ją pomna­żać to, co posia­da­ją i dzie­lić się z tymi, któ­rzy nic nie mają. Pomoc musi uwzględ­niać podej­ście bied­nych do pie­nię­dzy. Więk­szość z nich to lenie – a leni­we­mu nie wol­no dawać pie­nię­dzy. Część potrze­bu­je pie­nią­dze na alko­hol i nar­ko­ty­ki – im też nie wol­no dawać ani zło­tów­ki. Jesz­cze inni są uza­leż­nie­ni od gan­gów, któ­re żyją z kra­dzie­ży oraz wyłu­dza­nia pie­nię­dzy. Trze­ba dobrze roz­po­znać bied­nych, aby im pomóc.