Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Słowa Życia

NIEDZIELA: Wj 20,1–17; 1 Kor 1,22–25; J 2,13–25

ZAPOWIEDŹ MĘKI I ZMARTWYCHWSTANIA


Zbli­ża­ła się pora Pas­chy żydow­skiej i Jezus udał się do Jero­zo­li­my. W świą­ty­ni napo­tkał tych, któ­rzy sprze­da­wa­li woły, baran­ki i gołę­bie oraz sie­dzą­cych za sto­ła­mi ban­kie­rów. Wów­czas spo­rzą­dziw­szy sobie bicz ze sznur­ków, powy­rzu­cał wszyst­kich ze świą­ty­ni, tak­że baran­ki i woły, i poroz­rzu­cał mone­ty ban­kie­rów, a sto­ły powyw­ra­cał. Do tych zaś, któ­rzy sprze­da­wa­li gołę­bie, rzekł: Weź­cie to stąd, a nie rób­cie z domu Ojca mego tar­go­wi­ska. Ucznio­wie Jego przy­po­mnie­li sobie, że napi­sa­no: „Gor­li­wość o dom Twój poże­ra Mnie”. W odpo­wie­dzi na to Żydzi rze­kli do Nie­go: Jakim zna­kiem wyka­żesz się wobec nas, sko­ro takie rze­czy czy­nisz? Jezus dał im taką odpo­wiedź: Zburz­cie tę świą­ty­nię, a Ja w trzech dniach wznio­sę ją na nowo. Powie­dzie­li do Nie­go Żydzi: Czter­dzie­ści sześć lat budo­wa­no tę świą­ty­nię, a Ty ją wznie­siesz w prze­cią­gu trzech dni? On zaś mówił o świą­ty­ni swe­go cia­ła. Gdy więc zmar­twych­wstał, przy­po­mnie­li sobie ucznio­wie Jego, że to powie­dział, i uwie­rzy­li Pismu i sło­wu, któ­re wyrzekł Jezus. Kie­dy zaś prze­by­wał w Jero­zo­li­mie w cza­sie Pas­chy, w dniu świą­tecz­nym, wie­lu uwie­rzy­ło w imię Jego, widząc zna­ki, któ­re czy­nił. Jezus nato­miast nie zwie­rzał się im, bo dobrze wszyst­kich znał i nie potrze­bo­wał niczy­je­go świa­dec­twa o czło­wie­ku. Sam bowiem wie­dział, co się kry­je w czło­wie­ku.
R O Z W A Ż A N I E
Dzie­dzi­niec świą­ty­ni rze­czy­wi­ście stał się pla­cem tar­go­wym, na któ­rym pano­wał rwe­tes. Han­del i wymia­na pie­nię­dzy nie two­rzy­ły kli­ma­tu sprzy­ja­ją­ce­go modli­twie. Dla spo­koj­ne­go obser­wa­to­ra ten stan rze­czy był dość czy­tel­ny, jedy­nie dłu­go­trwa­łe przy­zwy­cza­je­nie może wyja­śnić brak zdzi­wie­nia prze­cho­dzą­cych wobec tego, co zasta­ją. Dziś nie ma jar­mar­ku w budyn­kach kościel­nych. Ale prze­cież każ­da pró­ba spry­wa­ty­zo­wa­nia Kościo­ła, gdy Kościół sta­je się środ­kiem do pry­wat­ne­go celu pro­wa­dzi do tego same­go. Kościół, owszem, winien słu­żyć, lecz po to, by czło­wiek sta­nął w bli­sko­ści Pana. Nie może słu­żyć temu, by kto­kol­wiek roz­wi­jał swój inte­res.

rs