Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Tydzień liturgiczny

TRZECI TYDZIEŃ WIELKIEGO POSTU 9 – 14 III 2015

PONIEDZIAŁEK

2 Krl 5,1–15a; Łk 4,24–30
Sło­wo Boże: Odszedł więc Naaman i zanu­rzył się sie­dem razy w Jor­da­nie według sło­wa męża Boże­go, a cia­ło jego na powrót sta­ło się jak cia­ło małe­go dziec­ka i został oczysz­czo­ny. Wte­dy wró­cił do męża Boże­go mówiąc: „Oto prze­ko­na­łem się, że na całej zie­mi nie ma Boga poza Izra­elem”. Po uzdro­wie­niu z trą­du, Naaman, wódz wojsk kró­la syryj­skie­go, prze­ko­nał się, że Bóg Izra­ela jest Bogiem żywym, dzia­ła­ją­cym, spra­wia­ją­cym odmia­nę ludz­kie­go życia w spo­sób widocz­ny i nie pod­le­ga­ją­cy dys­ku­sji. Jego dekla­ra­cja jest tego świa­dec­twem. Wie­rząc, win­ni­śmy być prze­ko­na­ni, że jedy­na dro­ga do zba­wie­nia jest tą, któ­rą uka­zu­je Jezus. Inne dro­gi są co naj­mniej wąt­pli­we. Tej pew­no­ści nie może brak­nąć na dro­dze wia­ry. Jezu, Ty jesteś jedy­nym Panem i Zba­wi­cie­lem. A Kościół, wspól­no­ta, któ­rej jesteś Gło­wą, jest naj­lep­szym miej­scem, bym dar zba­wie­nia przy­jął. Panie, tak wie­rzę.
WTOREK
Dn 3,25.34–43; Mt 18,21–35
Sło­wo Boże: Nie opusz­czaj nas na zawsze, przez wzgląd na świę­te Twe imię nie zry­waj Twe­go przy­mie­rza. Nie odwra­caj od nas swe­go miło­sier­dzia, przez wzgląd na Twe­go przy­ja­cie­la, Abra­ha­ma, słu­gę Twe­go Iza­aka i Twe­go świę­te­go Izra­ela. Do cze­go może odwo­łać się czło­wiek bła­ga­ją­cy Boga o potrzeb­ną łaskę? Nie do swych zasług, na pew­no nie do swej spra­wie­dli­wo­ści. Sku­tecz­nie moż­na powo­ły­wać się na świę­tość Boga. Świę­ty Bóg jest wier­ny swe­mu sło­wu, przy­mie­rzu zawar­te­mu z czło­wie­kiem. Świę­ty Bóg miło­sier­nym spoj­rze­niem obej­mu­je każ­de­go. Świę­ty Bóg ma rów­nież wzgląd na słu­gi swo­je, któ­rzy Mu wier­nie słu­ży­li. Boże, Ty jesteś świę­ty, Ty jesteś wier­ny, Ty zawsze dotrzy­mu­jesz swe­go sło­wa. Ty przyj­mu­jesz tych, któ­rzy Ci wier­nie słu­żą. Nie zapo­mi­naj dziś o mnie.
ŚRODA
Pwt 4,1.5–9; Mt 5,17–19
Sło­wo Boże: Patrz­cie, naucza­łem was praw i naka­zów, jak mi roz­ka­zał czy­nić Bóg mój, Pan. Strzeż­cie ich i wypeł­niaj­cie je, bo one są waszą mądro­ścią i umie­jęt­no­ścią w oczach naro­dów. Bli­skość Boga i Boże pra­wa sta­no­wią o mądro­ści Izra­ela. Mądrość poszcze­gól­nych ludzi rów­nież rodzi się z tego źró­dła. Im bar­dziej czło­wiek i ludz­kie spo­łecz­no­ści odcho­dzą od Boga, tym łatwiej błą­dzą scho­dząc na dro­gę samo­znisz­cze­nia wsku­tek wła­snej głu­po­ty. Nikt nie chce sły­szeć, że coś jest głu­pie, bo każ­dy pogląd znaj­du­je swo­ich zwo­len­ni­ków. Ale w świe­cie mądro­ści (war­to­ści) nie ma demo­kra­cji. Co głu­pie, mimo zwo­len­ni­ków, głu­pim pozo­sta­je. Boże, Mądro­ści odwiecz­na, jak mógł­bym żyć dzi­siaj, gdy­bym zapo­mniał o Two­im sło­wie, któ­re jest świa­tłem na dro­dze. Panie, bądź ze mną.
CZWARTEK
Jr 7,23–28; Łk 11,14–23
Sło­wo Boże: Od dnia, kie­dy przod­ko­wie wasi wyszli z zie­mi egip­skiej, do dnia dzi­siej­sze­go posy­ła­łem wam wszyst­kie moje słu­gi, pro­ro­ków, bez­u­stan­nie, lecz nie usłu­cha­li Mnie ani nie nad­sta­wi­li swych uszu. Uczy­ni­li twar­dym swój kark, sta­li się gor­szy­mi niż ich przod­ko­wie. Nie­słu­cha­nie gło­su Boże­go nie powsta­je przez przy­pa­dek. To jest decy­zja czło­wie­ka, któ­ry z pre­me­dy­ta­cją lek­ce­wa­ży Stwór­cę. Zazwy­czaj Boga nie odrzu­ca się wprost jed­ną kon­kret­ną decy­zją. To raczej sze­reg decy­zji „uła­twia­ją­cych” życie, przy­zwa­la­ją­cych na drob­ne „prze­krę­ty”, co pro­wa­dzi do zasad­ni­czej nie­wier­no­ści. Z drob­nych kamy­ków powsta­je lawi­na, któ­ra może zni­we­czyć wszyst­ko. Duchu Świę­ty, któ­ry zamiesz­ku­jesz moje ser­ce, pra­gnę słu­chać Twe­go gło­su. A jeśli dziś nie zro­zu­miem, co Panie mówisz do mnie, pro­szę, nie prze­sta­waj wołać w mym wnę­trzu.
PIĄTEK
Oz 14,2–10; Mk 12,28b–34
Sło­wo Boże: Mów­cie: „Prze­bacz nam całą naszą winę, w ten spo­sób otrzy­ma­my dobro za owoc naszych warg. Asy­ria nie może nas zba­wić, nie chce­my już wsia­dać na konie ani też mówić nasz Boże do dzie­ła rąk naszych”. Bóg wska­zu­je nam kon­kret­ne sło­wa, uczy modli­twy. A wszyst­ko w jed­nym celu – byśmy weszli na dro­gę nawró­ce­nia. Byśmy uzna­li swój grzech. Zro­zu­mie­li swój błąd. Prze­sta­li pole­gać na tym, cośmy sami wymy­śli­li. Osią­gnię­cia wła­snych rąk wciąż wyda­ją się być zabez­pie­cze­niem dostat­nie­go bytu. Bóg prze­ko­nu­je, że jest ina­czej. Tyl­ko On, Stwór­ca jest gwa­ran­tem pomyśl­no­ści. Jezu, nie szu­kam pomo­cy gdzie indziej, tyl­ko u Cie­bie, któ­ry jesteś moim Panem i Zba­wi­cie­lem. Tyl­ko Ty możesz mi pomóc.
SOBOTA
Oz 6,1–6; Łk 18,9–14
Sło­wo Boże: Dołóż­my sta­rań, a by poznać Pana; Jego przyj­ście jest pew­ne jak świt poran­ka, jak wcze­sny deszcz przy­cho­dzi On do nas i jak deszcz póź­ny, co nasy­ca zie­mię. Pro­rok przy­po­mi­na: Bóg na pew­no przyj­dzie. Są ci, któ­rzy umie­ją cze­kać na swe­go Stwór­cę. I czy­nią to z miło­ścią, pro­sto­tą, bez lęku. Lecz nie brak tych, któ­rzy zapo­mnie­li, że do Boga nale­ży ostat­nie sło­wo. Dziś mogą zakrzy­czeć sło­wo wezwa­nia do nawró­ce­nia. Lecz jutro to sło­wo powró­ci jako oskar­że­nie. Bo sło­wo Boga nie może zgi­nąć. Czy wol­no nam zaprze­pa­ścić sło­wo Boga? Duchu Świę­ty, nie dozwól, by wrza­wa codzien­no­ści, obo­wiąz­ki, spra­wy do zała­twie­nia i zwią­za­ne z tym napię­cia, zagłu­szy­ły Twój głos w mej duszy. Duchu Boży, przyjdź.