Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Pieniądz w Ewangelii (30)

Kłamstwo i pieniądze

Ks. Edward Sta­niek

Wie­lu wola­ło­by, aby w Dzie­jach Apo­stol­skich nie było zapi­su o tym, co zro­bi­ło mał­żeń­stwo Ana­nia­sza i Safi­ry. Są róż­ne pró­by jego wykre­śla­nia, ale ono jest i nale­ży nie tyl­ko o nim pamię­tać, ale liczyć się z tym, aby tych mał­żon­ków nie naśla­do­wać. Ale pewien czło­wiek, imie­niem Ana­niasz, z żoną swo­ją Safi­rą, sprze­dał posia­dłość i za wie­dzą żony odło­żył sobie część zapła­ty, a pew­ną część przy­niósł i zło­żył u stóp Apo­sto­łów. Ana­nia­szu – powie­dział Piotr – dla­cze­go sza­tan zawład­nął twym ser­cem, że skła­ma­łeś Ducho­wi Świę­te­mu i odło­ży­łeś sobie część zapła­ty za zie­mię? Czy przed sprze­da­żą nie była two­ją wła­sno­ścią, a po sprze­da­niu czyż nie mogłeś roz­po­rzą­dzić tym, coś za nią otrzy­mał? Jak­że mogłeś dopu­ścić myśl o takim uczyn­ku? Nie ludziom skła­ma­łeś, lecz Bogu. Sły­sząc te sło­wa Ana­niasz padł mar­twy. A wszyst­kich, któ­rzy tego słu­cha­li, ogar­nął strach (Dz 5,1–5). Piotr sta­wia spra­wę jasno. Ana­niasz i Safi­ra mie­li peł­ne pra­wo zatrzy­mać sobie tyle pie­nię­dzy, ile chcie­li; mogli nawet nic nie dawać. Nie było obo­wiąz­ku sprze­da­wa­nia mająt­ku. W Koście­le to nigdy nie było wyma­ga­ne. Chcie­li jed­nak być cenie­ni przez wier­nych i zde­cy­do­wa­li się na kłam­stwo, twier­dząc, że dali wszyst­ko co otrzy­ma­li, pew­ną kwo­tę zatrzy­mu­jąc jed­nak dla sie­bie. Piotr sta­wia pyta­nie: dla­cze­go sza­tan zawład­nął twym ser­cem, że skła­ma­łeś Ducho­wi Świę­te­mu? W tym wyda­rze­niu są dwa poważ­ne pro­ble­my. W Koście­le nie ma miej­sca dla kłam­cy, któ­ry go okła­mu­je. Piotr moc­no akcen­tu­je gro­zę tego kłam­stwa: „Nie ludziom skła­ma­łeś, lecz Bogu”. Doty­ka w ten spo­sób fał­szy­we­go myśle­nia mał­żon­ków. Oni trak­to­wa­li Kościół jako insty­tu­cję czy­sto ludz­ką, a nie dostrze­ga­li obec­ne­go w nim Boga. Błąd dziś bar­dzo czę­sty. Kto trak­tu­je Kościół jako ludz­ką insty­tu­cję, ten nie wie, czym Kościół jest. Nie wie, że jego Gło­wą jest Chry­stus, i że jest to insty­tu­cja Boska. Sło­wa Pio­tra są jasne. One wzy­wa­ją do głę­bo­kiej reflek­sji nad tym, w jakiej mie­rze wie­my, czym jest Chry­stu­so­wy Kościół. Jeśli trak­tu­je­my go jako insty­tu­cję ludz­ką, łatwo może­my naśla­do­wać Ana­nia­sza i Safi­rę. Oni sądzi­li, że będą mie­li sza­cu­nek u ludzi i pie­nią­dze. Po ludz­ku dobry inte­res, w któ­rym zna­la­zło się kłam­stwo. Zasta­na­wia to, że Ana­niasz sły­sząc takie sło­wa i widząc, że został zde­ma­sko­wa­ny jako kłam­ca, padł mar­twy. Ser­ce jego nie wytrzy­ma­ło. Dla Pio­tra był to znak od Boga. To nie on został okła­ma­ny, tyl­ko Bóg. To nie on wydał na nie­go wyrok śmier­ci, tyl­ko Bóg. Wie­lu nie może zro­zu­mieć tego, bo im się wyda­je, że jest to zbyt wyso­ka kara za kłam­stwo. Było to jed­nak dla świad­ków strasz­ne doświad­cze­nie. Kto okła­mu­je Boga, może nad gro­bem Ana­nia­sza się zatrzy­mać i poważ­nie zasta­no­wić. Dru­gim pro­ble­mem jest umo­wa mał­żon­ków, czy­li kłam­stwo zapro­gra­mo­wa­ne. Ana­niasz i Safi­ra uzgod­ni­li co powie­dzą Pio­tro­wi dając pie­nią­dze. Taka umo­wa jest już poważ­nym złem i odsła­nia jeden z mecha­ni­zmów tego świa­ta. Umo­wa zawar­ta celem okła­my­wa­nia innych. Ci, któ­rzy zawie­ra­ją takie umo­wy, win­ni zatrzy­mać się nad gro­bem Ana­nia­sza i Safi­ry, aby dobrze prze­my­śleć to, co robią. Świat, w jakim żyje­my, w dużej mie­rze odno­si suk­ce­sy taki­mi umo­wa­mi. Ale w gro­nie uczniów Jezu­sa takich umów być nie powin­no. Śmierć męża i żony jest ostrze­że­niem. Świat robi wszyst­ko, aby umoż­li­wić okła­my­wa­nie. Pogań­ski świat ceni tyl­ko tych, któ­rzy umie­ją kła­mać. Miłu­ją­cych praw­dę trak­tu­je jako naiw­nych. U Boga jest zupeł­nie odwrot­nie. On ceni praw­do­mów­nych.