Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Tydzień liturgiczny

CZWARTY TYDZIEŃ WIELKIEGO POSTU 16–21 III 2015

PONIEDZIAŁEK

Iz 65,17–21; J 4,43–54
Sło­wo Boże: Oto Ja stwa­rzam nowe nie­bio­sa i nową zie­mię; nie będzie się wspo­mi­nać daw­niej­szych dzie­jów ani na myśl one nie przyj­dą. Prze­ciw­nie, będzie radość i wese­le na zawsze z tego, co Ja stwo­rzę. Kie­dyś ucznio­wie Chry­stu­sa wni­ka­li w pogań­ski świat i nie­śli tyle sił ducho­wych, iż świat ów ze zdu­mie­nia prze­cie­rał oczy. Począt­ko­wo reago­wał prze­mo­cą, w koń­cu uległ nie­zna­nej wcze­śniej mocy Chry­stu­so­wej Ewan­ge­lii. Dziś wie­lu chrze­ści­jan z nie­po­ko­jem patrzy na odra­dza­ją­cy się świat pogań­stwa, a prze­cież moc Ewan­ge­lii nie zwie­trza­ła. Co naj­wy­żej zwie­trza­ła nasza zdol­ność uka­zy­wa­nia jej mocy. Panie, Ty możesz spra­wić, że sło­wo Two­je znów zabrzmi z mocą, że łaska Two­ja skru­szy grzesz­ne ser­ce, a Two­ja obec­ność przy­nie­sie pokój. Spraw to, Panie.
WTOREK
Ez 47,1–9.12; J 5,1–3a.5–16
Sło­wo Boże: A anioł rzekł do mnie: „Wszyst­kie też isto­ty żyją­ce, dokąd­kol­wiek potok wpły­nie, pozo­sta­ją przy życiu: będą tam też nie­zli­czo­ne ryby, bo dokąd­kol­wiek dotrą te wody, wszyst­ko będzie uzdro­wio­ne”. Moż­na ulec złu­dze­niu, że czło­wiek jest samo­wy­star­czal­nym źró­dłem tego, co skła­da się na sens ludz­kie­go życia, co decy­du­je o szczę­ściu. Tym­cza­sem bez Boga nie jeste­śmy w sta­nie wymy­ślić sen­su swe­go ist­nie­nia, nie znaj­dzie­my praw­dzi­we­go szczę­ścia. Potrze­bu­je­my życio­daj­nej wody wia­ry, któ­rej obec­ność nada­je kie­ru­nek naszym czy­nom, pra­gnie­niom, zaan­ga­żo­wa­niu. Bar­dzo potrze­bu­je­my wia­ry. Panie, kie­dyś obmy­łeś mnie wodą chrzciel­ną, bym wie­dział, jaki jest sens mego życia, jaki jest cel moich dążeń. Pro­szę, bym o tym nie zapo­mniał.
ŚRODA
Iz 49,8–15; J 5,17–30
Sło­wo Boże: Mówił Syjon: „Pan mnie opu­ścił, Pan o mnie zapo­mniał”. Czyż może nie­wia­sta zapo­mnieć o swym nie­mow­lę­ciu, ta, któ­ra kocha syna swe­go łona? A nawet gdy­by ona zapo­mnia­ła, ja nie zapo­mnę o tobie! Przez Iza­ja­sza Bóg odsła­nia mniej zna­ne obli­cze swej miło­ści. Jest to miłość więk­sza od mat­czy­nej, peł­na czu­ło­ści, wier­na, zatro­ska­na o przy­szłość, bez­wa­run­ko­wa. Mat­czy­na miłość Boga – tak dys­kret­na w swym czu­wa­niu nad naszym losem – wciąż jesz­cze wyma­ga odkry­cia. Rani ją nasze nie­do­wie­rza­nie, nasza pre­ten­sja czy oskar­że­nie o obo­jęt­ność. To wspa­nia­łe: Bóg kocha jak ojciec i mat­ka zara­zem. Ojcze mój, w Twej miło­ści jest wszyst­ko, cze­go potrze­bu­ję. Nie­raz szu­ka­łem cze­goś w róż­nych miej­scach. Dziś wra­cam, bo bez Twej miło­ści nie spo­sób żyć.
CZWARTEK
2 Sm 7,4–5a.12–14a.16; Rz 4,13.16–18.22; Mt 1,16.18–21.24a
UROCZYSTOŚĆ ŚW. JÓZEFA
Sło­wo Boże: To mówi Pan: „Kie­dy wypeł­nią się two­je dni i spo­czniesz obok swych przod­ków, wte­dy wzbu­dzę po tobie potom­ka two­je­go, któ­ry wyj­dzie z two­ich wnętrz­no­ści, i utwier­dzę jego kró­le­stwo”. Poto­mek Dawi­da ma wznieść dom Boga. Rze­czy­wi­ście Salo­mon zbu­do­wał świą­ty­nię. Ale to nie było speł­nie­niem obiet­ni­cy. Dopie­ro Jezus wzniósł świą­ty­nię dla imie­nia Boże­go – zało­żył Kościół. Każ­dy ochrzczo­ny jest domem dla Boga. Zatem nie wol­no nam zawłasz­czać tego domu dla sie­bie, bo dom nie ist­nie­je sam dla sie­bie, ale słu­ży miesz­kań­com. Jaki sens ma pusty dom? Jaki sens ma życie sku­pio­ne na sobie? Duchu Świę­ty, uczy­ni­łeś mnie Two­ją świą­ty­nią. Nie ma w tym żad­nej mojej zasłu­gi. Tyl­ko Two­ja łaska jest tak szczo­dra. Bądź uwiel­bio­ny, Duchu Świę­ty, Boże.
PIĄTEK
Mdr 2,1a.12–22; J 7,1–2.10.25–30
Sło­wo Boże: Zrób­my zasadz­kę na spra­wie­dli­we­go, bo nam nie­wy­god­ny: sprze­ci­wia się naszym spra­wom, zarzu­ca nam łama­nie pra­wa, wypo­mi­na nam błę­dy naszych oby­cza­jów. Jest potę­pie­niem naszych zamy­słów, sam widok jego jest dla nas przy­kry. Trze­ba mieć odwa­gę, by pozo­stać spra­wie­dli­wym. Trze­ba mieć odwa­gę, by nie ulec poku­sie kom­pro­mi­su z nie­uczci­wo­ścią. By pozo­stać nie­prze­kup­nym. By zacho­wać wła­sne zda­nie. By nie utra­cić trzeź­we­go osą­du rze­czy­wi­sto­ści. By być zdol­nym iść pod prąd. By zacho­wać sza­cu­nek wobec pra­wa Boże­go i ludz­kie­go. By nie sku­sić się łatwi­zną. Jed­nym sło­wem: trze­ba mieć odwa­gę, by god­nie żyć. Jezu, nie­raz brak mi sił, by kon­se­kwent­nie iść dro­gą Ewan­ge­lii. Nie­raz brak mi odwa­gi. I sta­ło­ści. Dla­te­go pro­szę: bądź ze mną, bym god­nie żył.
SOBOTA
Jr 11,18–20; J 7,40–53
Sło­wo Boże: Ja zaś jak bara­nek oswo­jo­ny, któ­re­go pro­wa­dzą na rzeź, nie wie­dzia­łem, że powzię­li prze­ciw mnie zgub­ne pla­ny (…). Lecz Pan Zastę­pów jest spra­wie­dli­wym sędzią, bada sumie­nie i ser­ce. Jak zacho­wać pokój ser­ca w nie­po­wo­dze­niach, w prze­śla­do­wa­niach, w chwi­li nad­uży­cia naszej dobro­ci. Czy to jest moż­li­we? Tak, jeśli się wie­rzy w spra­wie­dli­wość osta­tecz­ną. Jeśli potra­fi­my zaufać Bogu, dla któ­re­go nie jest taj­ne żad­ne ludz­kie sumie­nie, któ­ry nie pozo­sta­wi bez nagro­dy naj­mniej­sze­go dobra i nie zgo­dzi się na naj­mniej­sze zło. Jeśli potra­fi­my Bogu pozo­sta­wić wymie­rze­nie spra­wie­dli­wo­ści. Panie, wiesz dobrze, jak bar­dzo chciał­bym sam wymie­rzać spra­wie­dli­wość, jak szyb­ko wyda­ję wyrok. A prze­cież to Ty jesteś Sędzią spra­wie­dli­wym. Tobie dziś pozo­sta­wiam oce­nę innych.