Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Tydzień liturgiczny

PIĄTY TYDZIEŃ WIELKIEGO POSTU 23–28 III 2015

PONIEDZIAŁEK

Dn 13,41–62; J 8,1–11
Sło­wo Boże: On zaś powstaw­szy wśród nich powie­dział: „Czy tak bar­dzo jeste­ście nie­ro­zum­ni, syno­wie Izra­ela, że ska­zu­je­cie cór­kę izra­el­ską bez docho­dze­nia i pew­no­ści? Wróć­cie do sądu, bo ci ją fał­szy­wie obwi­ni­li”. Korup­cja ludzi odpo­wie­dzial­nych za zacho­wa­nie spra­wie­dli­wo­ści nie jest niczym nowym. Wyko­rzy­sty­wa­nie sta­no­wisk spo­łecz­nych do osią­ga­nia korzy­ści to moc­na poku­sa. I dobrze się dzie­je, gdy bun­tu­je­my się prze­ciw temu zja­wi­sku. Ale to nie wszyst­ko. Trze­ba bun­to­wać się mądrze. I jesz­cze bar­dziej spraw­dzać, czy sam nie wyko­rzy­stu­ję wła­snej prze­wa­gi nad inny­mi do nie­uczci­wych celów. Panie, broń mnie przed mani­pu­la­cją dru­gim czło­wie­kiem. Przed wyko­rzy­sta­niem wła­snej prze­wa­gi, by się­gać po kolej­ne zyski. Strzeż mnie przed wszel­ką pazer­no­ścią.
WTOREK
Lb 21,4–9; J 8,21–30
Sło­wo Boże: I zaczę­li mówić prze­ciw Bogu i Moj­że­szo­wi: „Cze­mu wypro­wa­dzi­li­ście nas z Egip­tu, byśmy tu na pusty­ni pomar­li? Nie ma chle­ba ani wody, a uprzy­krzył się nam już ten pokarm mizer­ny”. Zesłał prze­to Pan na lud węże o jadzie palą­cym… Z upły­wem kolej­nych dni i mie­się­cy nie­wo­la w Egip­cie nie wyglą­da­ła już tak prze­ra­ża­ją­co. Z kolei odzy­ska­na wol­ność tra­ci­ła swój miły smak, gdy przy­szło zno­sić utra­pie­nia wędrów­ki przez pusty­nię. Tęsk­no­ta za nie­wo­lą zaczę­ła domi­no­wać. Jedy­nie moc­ny głos Moj­że­sza i łaska Pana pozwo­li­ły zacho­wać wła­ści­wy kie­ru­nek – ku wol­no­ści. Trze­ba wie­dzieć, że cho­dzi tu o nie­wo­lę grze­chu i wol­ność od grze­chu. Panie, choć myślę o wol­no­ści dosko­na­łej, z upo­rem powra­cam jak nie­wol­nik do sta­rych pęt i przy­wią­zań. Dziś, Panie, pro­szę znów: uczyń mnie wol­nym, zniszcz upodo­ba­nie pro­wa­dzą­ce do nie­wo­li.
ŚRODA
Iz 7,10–14; Hbr 10,4–10; Łk 1,26–38
UROCZYSTOŚĆ ZWIASTOWANIA PAŃSKIEGO
Sło­wo Boże: Wte­dy Iza­jasz rzekł: „Słu­chaj­cie więc, domu Dawi­do­wy: Czyż mało wam naprzy­krzać się ludziom… Dla­te­go Pan sam da wam znak: Oto Pan­na pocznie i poro­dzi Syna, i nazwie Go imie­niem Emma­nu­el, to zna­czy Bóg z nami”. Król nie z sza­cun­ku wobec Boga nie chciał pro­sić o znak. To obo­jęt­ność na spra­wy Boże, zanie­dba­nie modli­twy i lek­ce­wa­że­nie gło­su Boże­go powstrzy­my­wa­ły go przed słu­cha­niem Pana. Tym razem sta­now­czość Boga była więk­sza niż ludz­kie zobo­jęt­nie­nie. Wobec bra­ku zain­te­re­so­wa­nia ze stro­ny kró­la Bóg jesz­cze wyraź­niej prze­ma­wia. Obo­jęt­ność jest poważ­nym oka­le­cze­niem ludz­kie­go ducha. Panie, mów, nie prze­sta­waj, obudź moje ser­ce, ulecz je z obo­jęt­no­ści, przez któ­rą mógł­bym zlek­ce­wa­żyć Two­je sło­wo.
CZWARTEK
Rdz 17,3–9; J 8,51–59
Sło­wo Boże: Abram padł na obli­cze, a Bóg tak do nie­go mówił: „Oto moje przy­mie­rze z tobą: sta­niesz się ojcem mnó­stwa naro­dów. Nie będziesz więc odtąd nazy­wał się Abram, lecz imię two­je będzie Abra­ham…”. Zmia­na imie­nia ozna­cza rady­kal­ną zmia­nę w czło­wie­ku. Patriar­cha otrzy­mał nowe zada­nie, Bóg wsparł go nową łaską (zawarł przy­mie­rze) i jesz­cze wska­zał nowe imię – to wszyst­ko mówi o nowo­ści, jaka poja­wi­ła się w życiu nie­mło­de­go już czło­wie­ka. Nigdy nie jest za póź­no na prze­mia­nę życia. Jest ona słusz­na w wie­ku lat dwu­dzie­stu i nie mniej sen­sow­na, gdy koń­czy się lat osiem­dzie­siąt. Panie, Ty jesteś źró­dłem dobrej prze­mia­ny każ­de­go ludz­kie­go ser­ca. Prze­mie­niaj tak­że moje ser­ce, któ­re wciąż jesz­cze musi wie­le prze­być, by słu­żyć Tobie, mój Stwór­co.
PIĄTEK
Jr 20,10–13; J 10,31–42
Sło­wo Boże: Wszy­scy zaprzy­jaź­nie­ni ze mną upa­tru­ją moje­go upad­ku… Ale Pan jest przy mnie jako potęż­ny mocarz; dla­te­go moi prze­śla­dow­cy usta­ną i nie zwy­cię­żą. Będą bar­dzo zawsty­dze­ni swo­ją poraż­ką. Pro­rok skar­ży się: zaprzy­jaź­nie­ni upa­tru­ją moje­go upad­ku. Tu nawet nie cho­dzi o sta­wia­nie prze­szkód czy przy­sło­wio­we kopa­nie doł­ków. Bo nawet bli­scy nie wie­rzą w powo­dze­nie misji pro­ro­ka. Liczą dni, kie­dy nastą­pi upa­dek. Pro­rok zmu­szo­ny jest dzia­łać samot­nie. Jedy­nym opar­ciem jest Bóg. Samot­ność w słusz­nej spra­wie – to nie­jed­no­krot­nie tak­że nasz los. Moż­na dzia­łać bez innych, ale nigdy bez Boga. Panie, jeśli mam coś zro­bić, chcę to robić z Tobą, byś Ty, mój Stwór­ca, był uwiel­bio­ny.
SOBOTA
Ez 37,21–28; J 11,45–57
Sło­wo Boże: I już nie będą się kalać swy­mi boż­ka­mi i wstręt­ny­mi kul­ta­mi, i wszel­ki­mi odstęp­stwa­mi. Uwol­nię ich od wszyst­kich ich wia­ro­łomstw, któ­ry­mi zgrze­szy­li, oczysz­czę ich i będą moim ludem, ja zaś będę ich Bogiem. Gdy męczą nas grze­chy, gdy bra­ku­je cier­pli­wo­ści wobec powta­rza­ją­cej się sła­bo­ści, gdy czu­je­my się upo­ko­rze­ni bra­kiem postę­pu, wów­czas trze­ba przy­jąć zapew­nie­nie Stwór­cy: „Uwol­nię ich…”. Przy­jąć i uwie­rzyć, że Bóg speł­ni, co obie­cał. Zatem wyzna­jąc z wia­rą swą sła­bość mamy gwa­ran­cję co do łaski, któ­ra popro­wa­dzi ku wol­no­ści. I nie ma innej sku­tecz­nej dro­gi ku wol­no­ści. Panie, sko­ro do dziś nie znie­chę­ci­łeś się moim grze­chem, do któ­re­go z upo­rem powra­cam, to nie mogę prze­rwać wal­ki, któ­ra pro­wa­dzi do wol­no­ści, gdy Ty jesteś Prze­wod­ni­kiem.