Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Tydzień liturgiczny

WIELKI TYDZIEŃ 30 III – 4 IV 2015

Wielki Poniedziałek

Iz 42,1–7; J 12,1–11
Sło­wo Boże: Nie zła­mie trzci­ny nad­ła­ma­nej, nie zaga­si knot­ka o nikłym pło­my­ku. On z mocą ogło­si Pra­wo, nie znie­chę­ci się ani nie zała­mie, aż utrwa­li Pra­wo na zie­mi, a Jego poucze­nia wycze­ku­ją wyspy. Z mocą gło­sił Pra­wo, rów­no­cze­śnie z deli­kat­no­ścią spo­glą­dał na czło­wie­ka. Jak to zro­bić, by nie zlek­ce­wa­żyć zasad, przy­ka­zań, całej tra­dy­cji kościel­ne­go naucza­nia, a zara­zem pod­nieść tego, kto się chwie­je, słab­nie, upa­da, bli­ski jest rezy­gna­cji z dal­sze­go wysił­ku? Jak to zro­bić? Trze­ba nie­ustan­nie wpa­try­wać się siłą swej modli­twy w Jezu­sa, a On powie, co potrzeb­ne. Jezu, patrzę na Cie­bie, słu­cham Two­ich słów, roz­pa­mię­tu­ję Two­je czy­ny. I wciąż mnie to zaska­ku­je: jesteś, Panie pełen miło­sier­dzia i zara­zem zde­cy­do­wa­ny w uka­zy­wa­niu dro­gi. Naucz mnie też tej mądro­ści.
Wiel­ki Wto­rek
Iz 49,1–6; J 13,21–33.36–38
Sło­wo Boże: Pan mnie powo­łał już z łona mej mat­ki, od jej wnętrz­no­ści wspo­mniał moje imię. Ostrym mie­czem uczy­nił me usta, w cie­niu swej ręki mnie ukrył. Uczy­nił ze mnie strza­łę zaostrzo­ną, uta­ił mnie w swo­im koł­cza­nie. Powo­ła­nie jest darem, któ­ry towa­rzy­szy czło­wie­ko­wi od same­go począt­ku, dosłow­nie od poczę­cia, jest bowiem ducho­wym DNA czło­wie­ka, bo two­rzy jego toż­sa­mość na całe życie. Bóg wyzna­cza zada­nia i zara­zem ota­cza opie­ką. By tego doświad­czyć, trze­ba umieć dzia­łać z odwa­gą (jak strza­ła zaostrzo­na) i trwać wpa­tru­jąc się w Pana (jak strza­ła w koł­cza­nie). Jezu, wie­rzę, że jestem Ci potrzeb­ny, wiem, że w swym ser­cu nosisz kon­kret­ne ocze­ki­wa­nia doty­czą­ce mego życia. Pozwól mi przy­jąć i wypeł­nić do koń­ca to powo­ła­nie.
Wiel­ka Śro­da
Iz 50,4–9a; Mt 26,14–25
Sło­wo Boże: Pan Bóg mnie obda­rzył języ­kiem wymow­nym, bym umiał przyjść z pomo­cą stru­dzo­ne­mu przez sło­wo krze­pią­ce. Każ­de­go rana pobu­dza me ucho, bym słu­chał jak ucznio­wie. Pan Bóg otwo­rzył mi ucho, a ja się nie opar­łem ani się nie cof­ną­łem. To jest pro­roc­two o Mesja­szu. Ale są to rów­nież sło­wa opi­su­ją­ce ducho­we doświad­cze­nie czło­wie­ka wie­rzą­ce­go. Jeśli pra­gnie­my przyjść sku­tecz­nie z pomo­cą potrze­bu­ją­ce­mu bra­tu, musi­my umieć słu­chać gło­su Boga. Każ­de­go rana Bóg pra­gnie nam prze­ka­zać kon­kret­ną treść, wezwa­nie, wska­zów­kę. Bez sta­łe­go otwar­cia na głos Boga nie­chyb­nie pobłą­dzi­my. Jezu, wiem, że mówisz do mnie, Panie, codzien­nie. A ja chciał­bym raz usły­szeć, bo ule­gam złu­dze­niu, że to wystar­czy. Dziś wiem, że to nie wystar­czy. I pro­szę, nie prze­sta­waj mówić.

ŚWIĘTE TRIDUUM PASCHALNE
Wielki Czwartek: Msza św. Wieczerzy Pańskiej

Wj 12,1–8.11–14; 1 Kor 11,23–26;
J 13,1–15
Wiel­ki Pią­tek Męki Pań­skiej
Iz 52,13–53,12; Hbr 4,14–16; 5,7–9;
J 18,1–19,42
Sło­wo Boże: On dźwi­gał nasze bole­ści, a myśmy Go za ska­zań­ca uzna­li, chło­sta­ne­go przez Boga i zdep­ta­ne­go. Lecz On był prze­bi­ty za nasze grze­chy, zdru­zgo­ta­ny za nasze winy. Spa­dła Nań chło­sta zba­wien­na dla nas, a w Jego ranach jest nasze zdro­wie. Oddał życie, by je zyskać. Bo nikt nie żyje dla sie­bie i nikt nie umie­ra dla sie­bie. Żył dla nas, żył dla mnie i umarł podob­nie: dla nas, dla mnie. Sło­wo, któ­re gło­sił, w Nim zna­la­zło dosko­na­łe speł­nie­nie. Dro­ga, o któ­rej mówił, sta­ła się Jego dro­gą. Nie jest teo­re­ty­kiem. Nie jest filo­zo­fem, ani pro­fe­so­rem. Jest Zba­wi­cie­lem. Zna­czy to: On rze­czy­wi­ście może ura­to­wać. Panie, patrzę na Twój krzyż. Słu­cham słów, któ­re wypo­wie­dzia­łeś wisząc nad zie­mią. I mil­czę wraz Tobą, któ­ry zamil­kłeś wcho­dząc w otchłań śmier­ci. Cze­kam na Two­je sło­wo życia. I wiem, że je usły­szę.
Msza św. Wigi­lii Pas­chal­nej w Wiel­ką Noc
Rdz 1,1–2,2; Rdz 22,1–18;
Wj 14,15–15,1; Iz 54,4a.5–14; Iz 55,
1–11; Ba 3,9–15.32–4,4; Ez 36,
16–17a.18–28; Rz 6,3–11; Mk 16,1–8
Sło­wo Boże: My wszy­scy, któ­rzy otrzy­ma­li­śmy chrzest zanu­rza­ją­cy w Chry­stu­sa Jezu­sa, zosta­li­śmy zanu­rze­ni w Jego śmierć (…), aby­śmy i my wkro­czy­li w nowe życie, jak Chry­stus powstał z mar­twych dzię­ki chwa­le Ojca. Zanu­rze­ni w Chry­stu­sa Jezu­sa – to zna­czy jak­by On nas niósł na swo­ich ramio­nach (tak czy­nią paste­rze z zagu­bio­ny­mi owca­mi). Zna­czy to tak­że: ukry­ci w Chry­stu­sie, jak­by chro­nią­cy się w bez­piecz­nej prze­strze­ni, gdy zewsząd pada­ją ude­rze­nia. Zna­czy to wresz­cie: mają­cy nową toż­sa­mość. Ja, nowy czło­wiek, noszę nowe imię – chrze­ści­ja­nin, uczeń Pana, któ­ry żyje. Panie, żywy, zmar­twych­wsta­ły, żyją­cy na wie­ki, udziel mi rado­ści Twe­go zmar­twych­wsta­nia. Chroń mnie na dro­dze wia­ry. I roz­pal me ser­ce miło­ścią, któ­ra nie zwąt­pi.