Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Tydzień liturgiczny

PIERWSZY TYDZIEŃ WIELKANOCNY: 6 – 11 IV 2015

Poniedziałek w Oktawie Wielkanocy

Dz 2,14.22–32; Mt 28,8–15
Sło­wo Boże: Tego Męża, któ­ry z woli, posta­no­wie­nia i prze­wi­dze­nia Boże­go został wyda­ny, przy­bi­li­ście ręka­mi bez­boż­nych do krzy­ża i zabi­li­ście. Lecz Bóg wskrze­sił Go, zerwaw­szy wię­zy śmier­ci. W Jero­zo­li­mie przed laty bez­boż­ność zaowo­co­wa­ła ukrzy­żo­wa­niem Syna  Boże­go. Bez­boż­ność, to myśle­nie pozba­wio­ne obec­no­ści Stwór­cy, dzia­ła­nie negu­ją­ce moc Bożej łaski, pra­gnie­nia redu­ku­ją­ce czło­wie­ka do świa­ta mate­rii – te posta­wy two­rzą stru­mień, któ­ry wart­ko pły­nie obok nas, prze­ni­ka do naszych serc. Może porwać. Ale Bóg nie takie rze­czy poko­nu­je w ludz­kiej duszy. Panie, choć wie­rzę, to prze­cież nie jestem pozba­wio­ny bez­boż­no­ści. Tak łatwo kusi myśle­nie, któ­re o Tobie, Panie, zapo­mi­na. Dla­te­go pro­szę, wyryj w mym ser­cu nie­znisz­czal­ną pie­częć Twej miło­ści.
Wto­rek w Okta­wie Wiel­ka­no­cy
Dz 2,36–41; J 20,11–18
Sło­wo Boże: Gdy to usły­sze­li, prze­ję­li się do głę­bi ser­ca i zapy­ta­li Pio­tra i pozo­sta­łych apo­sto­łów: „Cóż mamy czy­nić, bra­cia?”. Powie­dział do nich Piotr: „Nawróć­cie się i niech każ­dy z was ochrzci się…”. Nie jest łatwo posta­wić to naj­prost­sze pyta­nie: co mam teraz robić? O ile dziec­ko ma pra­wo czę­sto tak pytać, czu­je­my, że jako doro­śli win­ni­śmy znać odpo­wiedź. Tym­cza­sem wobec Jezu­sa może­my sta­wać jak dzie­ci z tym fun­da­men­tal­nym pyta­niem, któ­re nie jest bynaj­mniej zna­kiem głu­po­ty, lecz praw­dzi­wej mądro­ści, bo mówi o tym, że chce­my czer­pać z naj­czyst­sze­go źró­dła. Zale­ży mi na tym, Panie, byś mnie pro­wa­dził. Wiem, że to ja odpo­wia­dam za swo­je czy­ny, za swo­je decy­zje. Ale wiem też, że bez Two­jej pomo­cy będę błą­dził, dla­te­go pro­szę: Panie, powiedz, co mam robić, by Cię nie utra­cić.
Śro­da w Okta­wie Wiel­ka­no­cy
Dz 3,1–10; Łk 24,13–35
Sło­wo Boże: A on patrzył na nich ocze­ku­jąc od nich jał­muż­ny. „Nie mam sre­bra ani zło­ta – powie­dział Piotr – ale co mam, to ci daję: W imię Jezu­sa Chry­stu­sa Naza­rej­czy­ka, chodź!”. I ująw­szy go za pra­wą rękę, pod­niósł go. Jak pomóc potrze­bu­ją­ce­mu? Moż­na wsłu­chać się w pra­gnie­nia czło­wie­ka dotknię­te­go nie­szczę­ściem i speł­nić jego życze­nia. Ale moż­na też pomóc w spo­sób, któ­ry sami uzna­my za naj­wła­ściw­szy. Któ­ry spo­sób jest lep­szy? To źle posta­wio­ne pyta­nie. Może być, iż pro­szą­cy nawet nie wyobra­ża sobie, co może słu­żyć mu naj­le­piej. Ale też trud­no pomóc nie mając wła­ści­we­go roze­zna­nia sytu­acji. Dobrze jest łączyć obie dro­gi. W jaki spo­sób pomóc? Co jest tą przy­sło­wio­wą węd­ką, któ­ra zmie­ni życie potrze­bu­ją­ce­go? Panie, pro­wadź mnie, gdy spo­ty­kam potrze­bu­ją­ce­go, bym nie popeł­nił błę­du ofe­ru­jąc nie­tra­fio­ną pomoc.
Czwar­tek w Okta­wie Wiel­ka­no­cy
Dz 3,11–26; Łk 24,35–48
Sło­wo Boże: Mężo­wie izra­el­scy! Dla­cze­go dzi­wi­cie się temu? (…) Bóg naszych ojców wsła­wił Słu­gę swe­go, Jezu­sa (…) i przez wia­rę w Jego imię temu czło­wie­ko­wi (…) Imię to przy­wró­ci­ło siły. Uzdro­wie­nie spa­ra­li­żo­wa­ne­go. Doko­na­ło się coś, co nazy­wa­my cudem. Przez posłu­gę Pio­tra, Bóg obja­wił swą moc, wkro­czył w nasz świat, dotknął kon­kret­ne­go czło­wie­ka, w zdu­mie­nie wpra­wił set­ki przy­pad­ko­wo obec­nych. Potrzeb­na była jed­nak­że wia­ra Apo­sto­ła, któ­ra umoż­li­wi­ła Bogu ten czyn. Bóg potrze­bu­je wia­ry kon­kret­nych osób, by ujaw­niać swą obec­ność. Pomóż­my Mu w tym. Panie, moja nie­wia­ra jest zamknię­ciem ser­ca, któ­re nie roz­po­zna­je Twe­go dzia­ła­nia. Dla­te­go pro­szę, usuń moją nie­wia­rę raz na zawsze. Ale to prze­cież nie­moż­li­we. Pro­szę, wciąż na nowo każ­de­go dnia wpro­wa­dzaj mnie na dro­gę ufnej wia­ry.
Pią­tek w Okta­wie Wiel­ka­no­cy
Dz 4,1–12; J 21,1–14
Sło­wo Boże: Gdy Piotr i Jan prze­ma­wia­li do ludu, po uzdro­wie­niu chro­me­go, pode­szli do nich kapła­ni i dowód­ca stra­ży świą­tyn­nej oraz sadu­ce­usze obu­rze­ni, że naucza­ją lud i gło­szą zmar­twych­wsta­nie umar­łych w Jezu­sie. Eli­ty naro­du żydow­skie­go są obu­rzo­ne fak­tem naucza­nia w imię Jezu­sa. Dziś inte­lek­tu­al­ne eli­ty obu­rzo­ne są fak­tem powo­ły­wa­nia się na imię Boże w życiu spo­łecz­nym. No cóż, mimo upły­wu lat myśle­nie ludz­kie błą­dzi po tych samych bez­dro­żach. Opór w przyj­mo­wa­niu Chry­stu­sa nie ustę­pu­je. Ale też w każ­dym z nas wciąż ukry­wa się sta­ry czło­wiek, któ­ry sprze­ci­wia się Zba­wi­cie­lo­wi. Jezu, Ty wiesz, że idę za Tobą. A mimo to wciąż spo­strze­gam dzia­ła­nie sił, któ­re mnie zatrzy­mu­ją. I nie są to tyl­ko siły zewnętrz­ne. Tak­że w moim ser­cu jest coś, co spo­wal­nia mą dro­gę za Tobą. Panie, pro­wadź mnie dalej.
Sobo­ta w Okta­wie Wiel­ka­no­cy
Dz 4,13–21; Mk 16,9–15
Sło­wo Boże: Prze­ło­że­ni i star­si, i ucze­ni, widząc odwa­gę Pio­tra i Jana, a dowie­dziaw­szy się, że są oni ludź­mi nie­uczo­ny­mi i pro­sty­mi, dzi­wi­li się. Roz­po­zna­wa­li w nich też towa­rzy­szy Jezu­sa. Nie­od­łącz­ną cechą głę­bo­kiej i żywej wia­ry jest odwa­ga. To wła­śnie odważ­na wia­ra pro­stych ryba­ków z Gali­lei zwró­ci­ła uwa­gę rzą­dzą­cych i uczo­nych. Dys­po­nu­ją­cy wła­dzą i inte­lek­tu­al­nym zaple­czem nie byli w sta­nie pod­jąć dys­ku­sji z Apo­sto­ła­mi. Wymow­nej siły świa­dec­twa nie moż­na nie zauwa­żyć. Choć moż­na je odrzu­cić. Chciał­bym, Panie, ope­ro­wać róż­ny­mi argu­men­ta­mi, by innych prze­ko­ny­wać do Ewan­ge­lii. A prze­cież jest jeden argu­ment, któ­ry trze­ba posta­wić na pierw­szym miej­scu: świa­dec­two. Resz­ta nale­ży do Cie­bie.