Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Post w Ewangelii (2)

Głód chleba, czy słowa Bożego

Ks. Edward Sta­niek

Jezus poszcząc czter­dzie­ści dni poczuł głód. Głód jest zna­kiem zdro­wia orga­ni­zmu i sygna­li­zu­je potrze­bę jego nakar­mie­nia. Wła­śnie wte­dy zja­wił się przed Jezu­sem sza­tan i pro­po­no­wał Mu, aby zamie­nił kamień w chleb. Idzie więc po linii gło­du, ale celem poku­sy było spraw­dze­nie, czy On jest Synem Boga. Wte­dy Duch wypro­wa­dził Jezu­sa na pusty­nię, aby był kuszo­ny przez dia­bła. A gdy prze­po­ścił czter­dzie­ści dni i czter­dzie­ści nocy, odczuł w koń­cu głód. Wte­dy przy­stą­pił kusi­ciel i rzekł do Nie­go: „Jeśli jesteś Synem Bożym, powiedz, żeby te kamie­nie sta­ły się chle­bem”. Lecz On mu odparł: „Napi­sa­ne jest: Nie samym chle­bem żyje czło­wiek, lecz każ­dym sło­wem, któ­re pocho­dzi z ust Bożych” (Mt 4,1–4). Jezus w odpo­wie­dzi odsła­nia war­tość inne­go gło­du i inne­go pokar­mu. Cho­dzi o głód sło­wa Boże­go. To zesta­wie­nie gło­du żołąd­ka z gło­dem ser­ca i umy­słu jest wyjąt­ko­wo cen­ne. Jezus bowiem wyraź­nie oświad­cza, że nie samym chle­bem żyje czło­wiek. Chle­bem żyją wszyst­kie isto­ty stwo­rzo­ne, z jaki­mi mamy do czy­nie­nia na zie­mi. Wszyst­kie potrze­bu­ją chle­ba, czy­li swo­je­go pokar­mu. Tyl­ko czło­wiek w peł­ni czło­wie­czeń­stwa potrze­bu­je pokar­mu, jakim jest sło­wo Boże. Ono w róż­nej for­mie docho­dzi do nasze­go ucha, a zawsze pocho­dzi z ust Boga. W tym sło­wie jest zawar­ta wola Ojca Nie­bie­skie­go, a ona jest naj­waż­niej­szym pokar­mem czło­wie­ka. Ten, kto się kar­mi sło­wem Boga – zmar­twych­wsta­je. Sza­tan chciał wie­dzieć, kim jest Jezus, chciał się upew­nić, że jest On Synem Boga. Sam bowiem kie­dyś, popro­szo­ny o to, aby słu­żył Ada­mo­wi, któ­re­go Bóg adop­tu­je za swe­go syna, z zazdro­ści i pychy odmó­wił posłu­szeń­stwa, czy­li nie wypeł­nił woli Boga. Odtąd już się nie kar­mi jej peł­nie­niem, a peł­ni tyl­ko swo­ją wolę. Jezus daje nam przy­kład dobrze rozu­mia­ne­go postu. On potę­gu­je głód sło­wa Boże­go. Tego nie­wie­rzą­cy nie rozu­mie­ją. Nie moż­na mieć do nich o to pre­ten­sji. Trze­ba jed­nak sta­nąć obok Jezu­sa i popro­sić Go o dokład­niej­sze wyja­śnie­nie, w jakim zna­cze­niu i w jaki spo­sób sło­wo Boga jest pokar­mem. On sam oświad­czył to uczniom przy stud­ni Jaku­ba. Przy­nie­śli mu jedze­nie, a On im powie­dział: „Moim pokar­mem jest peł­nie­nie woli Ojca”. Pierw­szym zatem ewan­ge­licz­nym celem postu jest odkry­wa­nie war­to­ści sło­wa Boże­go jako pokar­mu. Dru­gim nato­miast celem jest przy­go­to­wa­nie do spo­tka­nia z sza­ta­nem, bo on kusi do jedze­nia i wszyst­kie poku­sy, jakie Jezus prze­żył, mia­ły na uwa­dze pokarm potrzeb­ny dla wyko­na­nia zadań, jakie z woli Ojca zamie­rzał zre­ali­zo­wać. Jeśli cze­goś bar­dzo potrze­bu­je­my, to znak, że jeste­śmy tego głod­ni… Sza­tan bawi się naszym gło­dem i pro­po­nu­je jego kar­mie­nie. Trze­ba dokład­niej odczy­tać sce­ny kusze­nia Jezu­sa, aby to dostrzec. Każ­dy myślą­cy czło­wiek sta­je przed pyta­niem: cze­go pra­gnę, cze­go jestem głod­ny? Jeśli to są war­to­ści ubo­ga­ca­ją­ce, czło­wiek rośnie. Jeśli zaspo­koi swój głód tym, co szko­dzi, kar­ło­wa­cie­je. Przy­kład alko­ho­li­ka nie wyma­ga komen­ta­rza. On nie kar­mi się sło­wem Boga, lecz alko­ho­lem. Rośnie czy male­je? Na alko­ho­lizm jest tyl­ko jed­no lekar­stwo – zamie­nić głód alko­ho­lu na głód sło­wa Boże­go.