Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Słowa Życia

Druga Niedziela Wielkanocna, czyli MIŁOSIERDZIA BOŻEGO:
Dz 4,32–35; 1 J 5,1–6; J 20,19–31

BŁOGOSŁAWIENI, KTÓRZY NIE WIDZIELI, A UWIERZYLI

Zmar­twych­wsta­nie Chry­stu­sa, Giot­to (1303–1305)

Było to wie­czo­rem owe­go pierw­sze­go dnia tygo­dnia. Tam gdzie prze­by­wa­li ucznio­wie, drzwi były zamknię­te z oba­wy przed Żyda­mi. Jezus wszedł, sta­nął pośrod­ku i rzekł do nich: Pokój wam! A to powie­dziaw­szy, poka­zał im ręce i bok. Ura­do­wa­li się zatem ucznio­wie ujrzaw­szy Pana. A Jezus zno­wu rzekł do nich: Pokój wam! Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posy­łam. Po tych sło­wach tchnął na nich i powie­dział im: Weź­mij­cie Ducha Świę­te­go! Któ­rym odpu­ści­cie grze­chy, są im odpusz­czo­ne, a któ­rym zatrzy­ma­cie, są im zatrzy­ma­ne. Ale Tomasz, jeden z Dwu­na­stu, zwa­ny Didy­mos, nie był razem z nimi, kie­dy przy­szedł Jezus. Inni więc ucznio­wie mówi­li do nie­go: Widzie­li­śmy Pana! Ale on rzekł do nich: Jeże­li na rękach Jego nie zoba­czę śla­du gwoź­dzi i nie wło­żę pal­ca mego w miej­sce gwoź­dzi, i nie wło­żę ręki mojej do boku Jego, nie uwie­rzę. A po ośmiu dniach, kie­dy ucznio­wie Jego byli zno­wu wewnątrz domu i Tomasz z nimi, Jezus przy­szedł mimo drzwi zamknię­tych, sta­nął pośrod­ku i rzekł: Pokój wam! Następ­nie rzekł do Toma­sza: Pod­nieś tutaj swój palec i zobacz moje ręce. Pod­nieś rękę i włóż ją do mego boku, i nie bądź nie­do­wiar­kiem, lecz wie­rzą­cym. Tomasz Mu odpo­wie­dział: Pan mój i Bóg mój! Powie­dział mu Jezus: Uwie­rzy­łeś, bo Mnie ujrza­łeś; bło­go­sła­wie­ni, któ­rzy nie widzie­li, a uwie­rzy­li. I wie­le innych zna­ków, któ­rych nie zapi­sa­no w tej księ­dze, uczy­nił Jezus wobec uczniów. Te zaś zapi­sa­no, aby­ście wie­rzy­li, że Jezus jest Mesja­szem, Synem Bożym, i aby­ście wie­rząc mie­li życie w imię Jego.
R O Z W A Ż A N I E
Ucznio­wie zgro­ma­dze­ni w Wie­czer­ni­ku zoba­czy­li żywe­go Jezu­sa, choć wcze­śniej byli świad­ka­mi Jego śmier­ci i pogrze­bu. Widząc żywe­go, nie bez opo­ru zro­zu­mie­li, że zmar­twych­wstał. Peł­nym entu­zja­zmu okrzy­kiem „Widzie­li­śmy Pana” prze­ka­zu­ją swo­je nie­co­dzien­ne doświad­cze­nie Toma­szo­wi, któ­ry był aku­rat wte­dy nie­obec­ny. Nie­ste­ty, to nie wystar­cza. Entu­zjazm, zapew­nie­nia, powo­ły­wa­nie się na wła­sne doświad­cze­nie – i to przez całą gru­pę – to wszyst­ko za mało, by Tomasz przy­jął praw­dę o zmar­twych­wsta­niu. Uwie­rzył dopie­ro wów­czas, gdy Pan sam sta­nął i dotknął go swą
łaską. Bo, owszem, wia­ra rodzi się ze słu­cha­nia, ale to Pan daje łaskę. I o tę łaskę trze­ba wołać do Pana, zanim zacznie się komuś mówić o Panu.

rs