Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Słowa kapłana

Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię (22)

BP JAN SZKODOŃ BISKUP POMOCNICZY

Pan Jezus porów­nu­je sie­bie do krze­wu win­ne­go, czy­li do krze­wu, któ­ry rodzi wino­gro­na (por. J 15,1). „Ja jestem krze­wem win­nym, a wy lato­ro­śla­mi” (J 15,5). Wie­rzą­cy w Chry­stu­sa, ochrzcze­ni, są lato­ro­śla­mi, czy­li gałąz­ka­mi, na któ­rych w kwiet­niu, maju poja­wia­ją się kwia­ty, a w jesie­ni – wino­gro­na. Pan Jezus wyja­śnia porów­na­nie: „Ojciec mój jest tym, któ­ry upra­wia” (J 15,1). Przy­po­wieść poma­ga nam zro­zu­mieć kim jest, kim jest dla nas, ale tak­że kim my jeste­śmy dzię­ki Chry­stu­so­wi i kim jeste­śmy jed­ni dla dru­gich. „Wy jeste­ście czy­ści dzię­ki sło­wu, któ­re wypo­wie­dzia­łem do was” (J 15,3). Jestem czy­sty dzię­ki sło­wu Chry­stu­sa i rodzi­na jest czy­sta, oczysz­czo­na przez sło­wo Boże. Oczysz­cza nas łaska Krwi Chry­stu­so­wej w cza­sie Chrztu świę­te­go. Oczysz­cza nas sło­wo Boże, gdy czy­ta­my Pismo Świę­te, indy­wi­du­al­nie, czy w cza­sie modli­twy rodzin­nej. Oczysz­cza nasze myśli, pra­gnie­nia, sło­wa i czy­ny. „Wytrwaj­cie we Mnie, a Ja będę trwał w was” (J 15,4). W jaki spo­sób trwa­my w Panu Jezu­sie? Jakie są warun­ki, któ­re win­na speł­niać rodzi­na, by trwać w Tym, któ­ry jest win­nym krze­wem? Trwa­nie – to wia­ra, życie w łasce uświę­ca­ją­cej, modli­twa, Eucha­ry­stia, reali­za­cja powo­ła­nia… czy­ta­my w Pierw­szym Liście św. Jana: „Nie miłuj­my sło­wem i języ­kiem, ale czy­nem i praw­dą” (1 J 3,18). „Czy­nem i praw­dą” – to zna­czy trwać w Chry­stu­sie. Nikt nie chce prze­grać życia. Szcze­gól­nym owo­cem miło­ści mał­żeń­skiej jest potom­stwo, zgo­da i miłość w rodzi­nie. Nie­któ­rzy szczy­cą się domem, nowo­cze­snym samo­cho­dem, tytu­łem nauko­wym, wyjaz­da­mi zagra­nicz­ny­mi. „Kto wypeł­nia Jego przy­ka­za­nia, trwa w Bogu, a Bóg w nim” (1 J 3,24). „Kto trwa we Mnie – mówi Pan Jezus – a Ja w nim, ten przy­no­si owoc obfi­ty, ponie­waż beze Mnie nic nie może­cie uczy­nić” (J 15,5). Nie ma praw­dzi­we­go, trwa­łe­go owo­cu bez Chry­stu­sa, poza Nim, wbrew Jego nauce. Dziś wie­lu twier­dzi, że nie potrze­bu­je modli­twy, sakra­men­tów, nauki Kościo­ła, by zało­żyć szczę­śli­we mał­żeń­stwo, prze­ka­zać życie dziec­ku. Pan Jezus ostrze­ga: „Kto we Mnie nie trwa, zosta­nie wyrzu­co­ny i uschnie” (J 15,6). „Modli­twa… jest pierw­szym wyra­zem praw­dy wewnętrz­nej czło­wie­ka i pierw­szym warun­kiem auten­tycz­nej wol­no­ści ludz­kie­go ducha” (św. Jan Paweł II, adh. Fami­lia­ris con­sor­tio, p. 62).
Pro­po­zy­cja reflek­sji
Czy nie ule­ga­my w rodzi­nie poku­sie, by wie­le spraw roz­wią­zy­wać poza Ewan­ge­lią, bez Chry­stu­sa?