Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Z nauczania Ojca Świętego

JEZUS DOBRY PASTERZ

Frag­men­ty roz­wa­żań Ojca Świę­te­go Fran­cisz­ka, wygło­szo­nych na pla­cu św. Pio­tra w Waty­ka­nie 26 kwiet­nia br., przed modli­twą Regi­na Caeli

Fot. M. Ryb­czyń­ska­/KO-ŚDM

Dro­dzy Bra­cia i Sio­stry!
Czwar­ta Nie­dzie­la Wiel­ka­noc­na, zwa­na „Nie­dzie­lą Dobre­go Paste­rza”, co roku zapra­sza nas do odkry­wa­nia na nowo, z coraz to nowym zadzi­wie­niem, tego okre­śle­nia, jakie Jezus nadał sam sobie, odczy­tu­jąc je ponow­nie w świe­tle swej męki, śmier­ci i zmar­twych­wsta­nia. „Dobry pasterz daje życie swo­je za owce” – sło­wa te wypeł­ni­ły się cał­ko­wi­cie, gdy Chry­stus, pod­po­rząd­ko­wu­jąc się w spo­sób nie­przy­mu­szo­ny woli Ojca, ofia­ro­wał sie­bie na Krzy­żu. Sta­je się wów­czas zupeł­nie jasne, co to zna­czy, że jest On „dobrym paste­rzem” – odda­je życie: zło­żył za nas swo­je życie w ofie­rze. Za cie­bie, za mnie i za każ­de­go z nas. Dla­te­go jest dobrym paste­rzem! Chry­stus jest praw­dzi­wym paste­rzem, któ­ry wypeł­nia naj­wznio­ślej­szy wzór miło­ści wzglę­dem owczar­ni: w spo­sób wol­ny roz­po­rzą­dza On swo­im życiem, nikt Mu go nie odbie­ra, ale odda­je je za owce. W wyraź­nym prze­ci­wień­stwie do fał­szy­wych paste­rzy, Jezus jawi się jako praw­dzi­wy i jedy­ny pasterz ludu: zły pasterz myśli o sobie i wyko­rzy­stu­je owce; dobry pasterz myśli o owcach i daje same­go sie­bie. W odróż­nie­niu od najem­ni­ka, Chry­stus-Pasterz jest prze­wod­ni­kiem opie­kuń­czym, któ­ry uczest­ni­czy w życiu swo­jej owczar­ni, nie szu­ka inne­go inte­re­su, nie ma innych ambi­cji niż pro­wa­dzić, pie­lę­gno­wać i strzec swych owiec. A wszyst­ko to za naj­wyż­szą cenę – ofia­ry wła­sne­go życia. W posta­ci Jezu­sa – Dobre­go Paste­rza roz­wa­ża­my Opatrz­ność Boga, Jego ojcow­ską tro­skę o każ­de­go z nas. Nie zosta­wia nas samy­mi. Następ­stwem tych roz­wa­żań Jezu­sa – praw­dzi­we­go i dobre­go Paste­rza – jest okrzyk głę­bo­kie­go podzi­wu, jaki znaj­du­je­my w dru­gim czy­ta­niu dzi­siej­szej litur­gii: „Popa­trz­cie, jaką miło­ścią obda­rzył nas Ojciec…”. Jest to napraw­dę miłość zaska­ku­ją­ca i tajem­ni­cza, ponie­waż dając nam Jezu­sa jako Paste­rza, któ­ry oddał swo­je życie za nas, Ojciec dał nam to wszyst­ko, co naj­więk­sze i naj­war­to­ściow­sze mógł nam dać! Jest to miłość naj­wznio­ślej­sza i naj­czyst­sza, gdyż nie jest powo­do­wa­na jaką­kol­wiek koniecz­no­ścią, nie jest uwa­run­ko­wa­na jaki­miś rachu­ba­mi, nie pobu­dza jej żad­ne inte­re­sow­ne pra­gnie­nie wymia­ny. Wobec tej miło­ści Boga odczu­wa­my ogrom­ną radość i otwie­ra­my się na wdzięcz­ność za to, co dar­mo otrzy­ma­li­śmy. Ale nie wystar­cza kon­tem­pla­cja i dzięk­czy­nie­nie. Trze­ba też naśla­do­wać Dobre­go Paste­rza. Zwłasz­cza ci, któ­rzy mają w Koście­le misję pro­wa­dze­nia – księ­ża, bisku­pi, papie­że – są wezwa­ni, aby nie przyj­mo­wa­li men­tal­no­ści mene­dże­ra, ale aby byli słu­ga­mi, na wzór Jezu­sa, któ­ry, ogo­ła­ca­jąc same­go sie­bie, zba­wił nas swo­im miło­sier­dziem (…).