Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Tydzień liturgiczny

SIÓDMY TYDZIEŃ WIELKANOCNY 18–23 V 2015

Poniedziałek

Dz 19,1–8; J 16,29–33
Sło­wo Boże: „Jan udzie­lał chrztu nawró­ce­nia, prze­ma­wia­jąc do ludu, aby uwie­rzy­li w Tego, któ­ry za nim idzie, to jest w Jezu­sa”. Gdy to usły­sze­li, przy­ję­li chrzest w imię Pana Jezu­sa. A kie­dy Paweł wło­żył na nich ręce, Duch Świę­ty zstą­pił na nich. Miesz­kań­cy Efe­zu na spo­tka­niu z Paw­łem usły­sze­li poucze­nie o Jezu­sie i o Duchu Świę­tym. I nie zawa­ha­li się pójść dalej: przy­ję­li chrzest w imię Trój­cy, a po modli­twie napeł­nie­ni zosta­li Duchem Świę­tym. Na dro­dze wia­ry kro­czy­my przez kolej­ne eta­py: choć już ochrzcze­ni przy­ję­li­śmy sło­wo zba­wie­nia, to wciąż potrze­bu­je­my poucze­nia i modli­twy o dar Ducha, któ­ry chce zstę­po­wać nie­ustan­nie. Duchu Świę­ty, przyjdź, weź mnie w posia­da­nie i pro­wadź. Nale­żę do Cie­bie. Dziś sto­ją przede mną kolej­ne zada­nia, dla­te­go pro­szę o Two­ją pomoc.
Wto­rek
Dz 20,17–27; J 17,1–11a
Sło­wo Boże: Wiem teraz, że wy wszy­scy (…) już mnie nie ujrzy­cie. Dla­te­go oświad­czam wam dzi­siaj: Nie jestem winien niczy­jej krwi, bo nie uchy­la­łem się tchórz­li­wie od gło­sze­nia wam całej woli Bożej. Paweł ujaw­nia sekret pra­cy ewan­ge­li­za­cyj­nej: wszę­dzie z odwa­gą gło­sił całą praw­dę Bożą. Nie kie­ro­wał się nigdy chwi­lo­wą korzy­ścią czy pra­gnie­niem suk­ce­su. Nie szu­kał popu­lar­no­ści i sła­wy. Jeśli napo­ty­kał na opór swych roda­ków, nicze­go nie zmie­niał doraź­nie. Dzię­ki temu mógł powie­dzieć, że nie jest winien niczy­jej krwi, bo każ­dy mógł usły­szeć sło­wo Boga w czy­stym brzmie­niu. Tu nie ma miej­sca na tchórz­li­we chrze­ści­jań­stwo. Duchu Świę­ty, Ty jesteś źró­dłem odwa­gi w codzien­nych prze­ciw­no­ściach, gdy przy­cho­dzi zma­gać się z ludz­kim, pogań­skim myśle­niem i war­to­ścio­wa­niem. Nie pozwól, by jaki­kol­wiek gło­si­ciel sło­wa Boże­go pod­dał się lęko­wi.
Śro­da
Dz 20,28–38; J 17,11b–19
Sło­wo Boże: Dla­te­go czu­waj­cie, pamię­ta­jąc, że przez trzy lata we dnie i w nocy nie prze­sta­wa­łem ze łza­mi upo­mi­nać każ­de­go z was. A teraz pole­cam was Bogu i sło­wu Jego łaski wład­ne­mu zbu­do­wać i dać dzie­dzic­two z wszyst­ki­mi świę­ty­mi. Paweł nie oszczę­dzał swych sił, by pouczać i zapo­bie­gać poja­wia­ją­cym się błę­dom. Ileż go to kosz­to­wa­ło, wie tyl­ko on sam. Rów­no­cze­śnie dobrze czu­je, iż jego tyta­nicz­na pra­ca może przy­nieść owo­ce tyl­ko w pew­nym zakre­sie. Zasad­ni­czy wzrost ducho­wy rodzi się z łaski Boga. Dla­te­go, tru­dząc się, nie zapo­mi­na o modli­twie. Gdy mógł, gło­sił sło­wo, gdy przy­szedł nowy etap jego posłu­gi, swą tro­skę wyra­ża modli­twą. Jezu, Ty powo­łu­jesz ludzi do gło­sze­nia sło­wa Boże­go i pozwa­lasz, by pod­ję­li kon­kret­ny trud, by odczu­li zmę­cze­nie w Twej służ­bie. Ale prze­cież tyl­ko Ty spra­wiasz, że ten trud przy­no­si owoc. Nie pozwól, by o tym zapo­mniał ten, kto gło­si sło­wo.
Czwar­tek
Dz 22,30;23,6–11; J 17,20–26
Sło­wo Boże: Następ­nej nocy uka­zał mu się Pan i powie­dział: „Odwa­gi! Trze­ba bowiem, żebyś i w Rzy­mie świad­czył o Mnie tak, jak dawa­łeś o Mnie świa­dec­two w Jero­zo­li­mie”. Choć Paweł czu­je się umę­czo­ny ponad mia­rę, to po raz kolej­ny sły­szy wezwa­nie: trze­ba, byś świad­czył o Mnie w Rzy­mie… A miał pra­wo – mówiąc języ­kiem nasze­go cza­su – myśleć o spo­koj­nej eme­ry­tu­rze. Tym­cza­sem w służ­bie Ewan­ge­lii nie ma eme­ry­tu­ry. Owszem, moż­na zre­zy­gno­wać z tej czy innej aktyw­no­ści, moż­na nie pra­co­wać zawo­do­wo, ale nigdy nie skoń­czy się czas świa­dec­twa. Boże, dzię­ku­ję Ci za odważ­nych gło­si­cie­li Ewan­ge­lii, któ­rych dziś nie bra­ku­je. Tylu męczen­ni­ków znów odda­je swo­je życie, bo waż­niej­sze dla nich jest być z Tobą, niż odnieść doraź­ną korzyść. Boże, dzię­ku­ję za ich odważ­ną wia­rę.
Pią­tek
Dz 25,13–21; J 21,15–19
Sło­wo Boże: Oskar­ży­cie­le nie wnie­śli prze­ciw­ko nie­mu żad­nej skar­gi o prze­stęp­stwa, któ­re podej­rze­wa­łem. Mie­li z nim tyl­ko spo­ry o ich wie­rze­nia i o jakie­goś zmar­łe­go Jezu­sa, o któ­rym Paweł twier­dzi, że żyje. Z jed­nej stro­ny roz­pa­lo­ne umy­sły fary­ze­uszów, któ­rzy chcą znisz­czyć Paw­ła; z dru­giej obo­jęt­ny rzym­ski urzęd­nik, któ­re­go nie inte­re­su­ją reli­gij­ne spo­ry. I nie war­to pytać, co gor­sze. Obo­jęt­ność zamy­ka ser­ce oraz umysł – i wów­czas trud­no prze­bić się z praw­dą Ewan­ge­lii. Ale nie mniej trud­no poko­nać uprze­dze­nia i nega­tyw­ne emo­cje. Strzeż­my się jed­ne­go i dru­gie­go, tj. obo­jęt­no­ści i uprze­dzeń. Panie Jezu, broń mnie przed obo­jęt­no­ścią, bym nigdy nie prze­cho­dził obok Twe­go sło­wa, Twe­go wezwa­nia. Broń mnie tak­że przed uprze­dze­nia­mi, bym nigdy nie oce­niał innych, prze­kre­śla­jąc war­tość tego, co czy­nią.
 
Sobo­ta
Dz 28,16–20.30–31; J 21,20–25
Sło­wo Boże: P rzez całe dwa lata pozo­stał Paweł w wyna­ję­tym przez sie­bie miesz­ka­niu i przyj­mo­wał wszyst­kich, któ­rzy do nie­go przy­cho­dzi­li, gło­sząc Kró­le­stwo Boże i naucza­jąc o Panu Jezu­sie Chry­stu­sie zupeł­nie swo­bod­nie, bez prze­szkód. Wię­zie­nie nie prze­szko­dzi­ło Apo­sto­ło­wi gło­sić Ewan­ge­lii. Oka­zu­je się, że każ­da sytu­acja jest sto­sow­na, by mówić o Jezu­sie. Jest jeden jed­nak waru­nek: trze­ba być pasjo­na­tem, któ­ry nie myśli o sobie, o swej nie­do­li, o doświad­cza­nych bra­kach, ale wszyst­ko odda­je na służ­bę swe­mu Panu, a wów­czas nie ma takie­go cza­su, któ­ry z jakie­goś powo­du był­by nie­od­po­wied­ni do gło­sze­nia praw­dy. Jezu, pro­szę o łaskę roze­zna­nia cza­su, bo nie­raz wyda­je mi się, że to nie pora, by mówić o Tobie, że nie te warun­ki, nie z tymi ludź­mi. A tak napraw­dę są to jedy­nie sła­be wymów­ki, by unik­nąć kolej­ne­go wysił­ku. Jezu, wspo­móż mnie.