Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Post w Ewangelii (9)

Post i autorytet moralny

Ks. Edward Sta­niek

Dziś pyta­my o auto­ry­te­ty – i nie znaj­du­je­my ich ani wśród ducho­wień­stwa, ani wśród ludzi wie­rzą­cych, ani też w życiu spo­łecz­nym. Auto­ry­tet rośnie jeśli czło­wiek miłu­je praw­dę i ludzi, któ­rym ją prze­ka­zu­je. Trze­ba ją znać we wszyst­kich wymia­rach nasze­go życia. Dziś przy kul­cie spe­cja­li­za­cji wyda­je się to nie­moż­li­we, ale tu nie cho­dzi o peł­nię wie­dzy w zakre­sie wszyst­kich spe­cja­li­za­cji, dosko­na­lo­nych we współ­cze­snych szko­łach i na uczel­niach. Cho­dzi o praw­dę o życiu. Prze­strzeń spe­cja­li­za­cji jest zawsze wąska i nie wyma­ga zna­jo­mo­ści życia, a cza­sem wie­dzę o nim odrzu­ca, bo jeśli zmie­rza do ści­śle  wyzna­czo­ne­go celu, to jego spe­cjal­ność oka­że się groź­na, a nawet szko­dli­wa dla życia czło­wie­ka i spo­łe­czeń­stwa. Auto­ry­tet jest opar­ty na dobrej zna­jo­mo­ści praw­dy o życiu czło­wie­ka i życiu śro­do­wi­ska, jakie on two­rzy. Taka zna­jo­mość życia pocho­dzi od Boga i nazy­wa się mądro­ścią. Bóg udzie­la jej tym, któ­rym zale­ży na pozna­niu praw­dy o życiu i któ­rzy chcą poma­gać innym w sta­wia­niu kro­ków pew­nych, po dro­dze wska­za­nej przez Boga. W pie­lę­gno­wa­niu mądro­ści Bożej potrzeb­ny jest post. Ten, kto nie umie pościć i nie zna war­to­ści postu, nigdy nie będzie miał auto­ry­te­tu. Może być  spe­cja­li­stą nale­żą­cym do nobli­stów, a więc może nale­żeć do eli­ty współ­cze­sne­go świa­ta, ale o jego auto­ry­te­cie w wymia­rze mądro­ści nie ma mowy. Kla­sycz­nym przy­kła­dem czło­wie­ka o wiel­kim auto­ry­te­cie jest św. Jan Chrzci­ciel. Jezus zali­czył go do naj­więk­szych, jacy naro­dzi­li się z kobie­ty, a jego życie było wypeł­nio­ne postem. Jan nosił odzie­nie z sier­ści wiel­błą­dziej i pas skó­rza­ny oko­ło bio­der, a jego pokar­mem była sza­rań­cza i miód leśny Wów­czas cią­gnę­ły do nie­go Jero­zo­li­ma oraz cała Judea i cała oko­li­ca nad Jor­da­nem (Mt 3,4n). Jan ogra­ni­czał się do wody, bo pustel­nia jego była bli­sko źró­dła, a gdy publicz­nie nauczał, miał dostęp do czy­stej wody w Jor­da­nie. Jego pokar­mem była sza­rań­cza i miód leśny. Nawet chle­ba nie jadł. Ten pokarm posia­da wszyst­kie ele­men­ty potrzeb­ne do życia. Ludzie wie­dzie­li, jak Jan pości. Przez dłu­gie lata na pusty­ni modlił się, zgłę­biał Sta­ry Testa­ment, odczy­tu­jąc jego mesjań­ski wymiar i pościł. W kon­tak­cie z Bogiem, w opar­ciu o tekst Pisma Świę­te­go, zdo­by­wał mądrość, któ­rą słu­cha­cze podzi­wia­li. Mądrość nie ma nic z teo­re­tycz­nych roz­wa­żań, ona zawsze jest prak­tycz­na. Zdu­mie­wa­ją odpo­wie­dzi, jakie Jan poda­wał swym słu­cha­czom. Udzie­lał im chrztu oczysz­cza­jąc z grze­chów, jakie wyzna­wa­li. Nie mógł tyl­ko oczy­ścić ich z grze­chu pier­wo­rod­ne­go, bo to dzie­ło było w rękach Jezu­sa. Nie szu­kaj­my ludzi mądrych tam, gdzie ugi­na­ją się sto­ły, pły­nie alko­hol, trwa zaba­wa. Tam ich nigdy nie znaj­dzie­my. Nie dziw­my się, że dziś spo­tka­nie czło­wie­ka o dużym auto­ry­te­cie moral­nym jest rzad­ko­ścią. Bóg takich ludzi ma, ale ich nie usta­wia na świecz­ni­ku, bo byli­by natych­miast nisz­cze­ni. Świat robi wszyst­ko, aby nawet w Koście­le nie było ludzi mają­cych auto­ry­tet. Ostat­nie wiel­kie auto­ry­te­ty w Pol­sce to księ­ża kar­dy­na­ło­wie Ste­fan Wyszyń­ski i Karol Woj­ty­ła, a w Koście­le rzym­sko­ka­to­lic­kim, a nawet na całym świe­cie, św. Jan Paweł II oraz Bene­dykt XVI. Kto jed­nak chce się z nimi spo­tkać, może to uczy­nić w każ­dym momen­cie – bo Bożą mądrość, jaką posia­da­li, prze­ka­za­li w sło­wie dru­ko­wa­nym.