Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Tydzień liturgiczny

DZIEWIĄTY TYDZIEŃ ZWYKŁY 1–6 VI 2015

Poniedziałek

Tb 1,1a.2;2,1–9; Mk 12,1–12
Sło­wo Boże: Gdy słoń­ce zaszło, odszedł i pogrze­bał cia­ło. Wszy­scy sąsie­dzi gani­li go, mówiąc: „Już dla tej spra­wy wyda­no roz­kaz zabi­cia cię i led­wo śmier­ci unik­ną­łeś, i zno­wu grze­biesz umar­łych?”. Spra­wie­dli­wy Tobiasz, postę­pu­jąc według naka­zu sumie­nia, prze­kra­cza pra­wo usta­no­wio­ne przez ludzi. Wie, że jego obo­wiąz­kiem jest pogrze­ba­nie zmar­łe­go – tak mówi Bóg w jego sumie­niu. Suro­we pra­wo nie jest w sta­nie powstrzy­mać go przed świad­cze­niem miło­sier­dzia zmar­łym. Tak rozu­mia­na pra­wość, któ­ra na pierw­szym miej­scu sta­wia nakaz pra­we­go sumie­nia, jest zna­kiem praw­dzi­wej doj­rza­ło­ści. Jezu, chcę słu­chać Twe­go gło­su. Pro­szę, Panie, mów i pro­wadź mnie, bym nie zagu­bił gło­su sumie­nia, bo to jest Twój głos w moim ser­cu. Daj mi, Panie, odwa­gę iść za Two­im gło­sem, za gło­sem sumie­nia.
Wto­rek
Tb 2,10–23; Mk 12,13–17
Sło­wo Boże: I przy­tra­fi­ło się, że otrzy­maw­szy koź­lę, przy­nio­sła do domu. Mąż jej, sły­sząc becze­nie koź­lę­cia, rzekł: „Bacz­cie, czy cza­sem owo koź­lę nie zosta­ło skra­dzio­ne, a oddaj­cie je panu jego”. Spra­wie­dli­wy Tobiasz zupeł­nie przy­pad­ko­wo tra­ci wzrok. Wie­rząc, pozo­stał wier­ny przy­ka­za­niom. A było to nie­ła­twe, bo zarów­no zna­jo­mi, jak i żona zgod­nie twier­dzi­li, iż wier­ność jego jest darem­na, żad­na z niej bowiem korzyść. A jed­nak cier­pią­cy Tobiasz do koń­ca pozo­sta­je uczci­wy. Czy prze­sa­dził? Bynaj­mniej, wszak pra­we sumie­nie nigdy nie sprze­da swej pra­wo­ści za doraź­ną korzyść. Panie, broń mnie przed szu­ka­niem doraź­nych tyl­ko korzy­ści. Wyzwól mnie od szu­ka­nia szyb­kich suk­ce­sów. Uzbrój mnie w cier­pli­wość, bym umiał cze­kać zacho­wu­jąc pra­we sumie­nie.
Śro­da
Tb 3,1–11.24–25; Mk 12,18–27
Sło­wo Boże: Tobiasz wydaw­szy wes­tchnie­nie zaczął modlić się ze łza­mi, mówiąc: „Spra­wie­dli­wy jesteś, Panie, i wszyst­kie Two­je sądy są spra­wie­dli­we, a wszyst­kie dro­gi Two­je są miło­sier­dziem, praw­dą i spra­wie­dli­wo­ścią. A teraz, Panie, Two­je kary są wiel­kie, ponie­waż nie postę­po­wa­li­śmy według Two­ich przy­ka­zań”. Cier­pią­cy Tobiasz, mimo utra­pień, nie zarzu­ca Stwór­cy obo­jęt­no­ści. Prze­ciw­nie, jest pew­ny Jego miło­sier­dzia i spra­wie­dli­wo­ści. Skłon­ny jest raczej przy­czy­nę nie­szczęść widzieć w swej grzesz­no­ści. Hero­icz­nie wie­rzą­cy i pełen poko­ry Tobiasz nie zrzu­ca odpo­wie­dzial­no­ści za swój los na innych. W modli­twie zda­je się na Boga. Cier­pie­nie jest trud­nym egza­mi­nem dla wia­ry. Tobiasz zdał go zna­ko­mi­cie. Panie, nie pra­gnę cier­pie­nia, tym bar­dziej go nie szu­kam. Wiem jed­nak, że jest ono nie­od­łącz­ną czę­ścią mego życia. I dla­te­go pro­szę, gdy przyj­dzie to, co trud­ne i bole­sne, nie zosta­wiaj mnie same­go.
Czwar­tek
Wj 24,3–8; Hbr 9,11–15; Mk 14,12–16.22–26
UROCZYSTOŚĆ NAJŚWIĘTSZEGO CIAŁA I KRWI CHRYSTUSA
Sło­wo Boże: I oświad­czy­li: „Wszyst­ko, co powie­dział Pan, uczy­ni­my i będzie­my posłusz­ni”. Moj­żesz wziął krew i pokro­pił nią lud, mówiąc: „Oto krew przy­mie­rza, któ­re Pan zawarł z wami na pod­sta­wie wszyst­kich tych słów”. Krew ofiar­nych zwie­rząt sta­ła się pie­czę­cią potwier­dza­ją­ca przy­mie­rze – głę­bo­ki ducho­wy zwią­zek ludu z Bogiem. Jed­nak­że krew ofiar była tyl­ko zapo­wie­dzią tej Krwi, któ­ra praw­dzi­wie zjed­no­czy­ła – tym razem już w spo­sób nie­ro­ze­rwal­ny – lud z Bogiem. Krew Jezu­sa obmy­wa w wodzie chrztu, umac­nia w Eucha­ry­stii. Przyj­mu­jąc Komu­nię św. wcho­dzi­my w tajem­ni­cę zjed­no­cze­nia z Bogiem, któ­rej nie spo­sób dziś pojąć. Jezu obec­ny w Eucha­ry­stii, klę­kam wobec tej Obec­no­ści, skła­niam gło­wę wobec tej Tajem­ni­cy, by powie­dzieć gorą­cym ser­cem i pokor­nym umy­słem: wie­rzę, że jesteś. Panie, wie­rzę.
Pią­tek
Tb 11,5–17; Mk 12,35–37
Sło­wo Boże: Rafał zaś rzekł do Tobia­sza: „Jak tyl­ko wej­dziesz do swe­go domu, natych­miast oddaj cześć Panu, Bogu twe­mu, Jemu skła­da­jąc dzięk­czy­nie­nie; potem się zbli­żysz do swe­go ojca i poca­łu­jesz go… Mło­dy Tobiasz wra­ca po dłu­giej podró­ży do swe­go rodzin­ne­go domu. Towa­rzy­szą­cy mu anioł raz jesz­cze pod­po­wia­da, co winien zro­bić. Tym razem z naci­skiem pole­ca, by wpierw, nim przy­wi­ta się z bli­ski­mi, uczcił Boga poprzez dzięk­czy­nie­nie. Ten porzą­dek ma war­tość uni­wer­sal­ną. Zakoń­cze­niu każ­de­go tru­du win­na towa­rzy­szyć wdzięcz­ność wobec Stwór­cy. To jest pierw­szy czyn wie­rzą­ce­go ser­ca. Panie, chęt­nie i czę­sto pro­szę Cię w mojej modli­twie. Dziś chcę powie­dzieć jed­no krót­kie sło­wo: dzię­ku­ję. Jestem wdzięcz­ny, bo nie usta­je stru­mień Two­ich darów. I dla­te­go mówię naj­pro­ściej: dzię­ku­ję, Panie.
Sobo­ta
Tb 12,1.5–15.20; Mk 12,38–44
Sło­wo Boże: Bło­go­sław­cie Bogu nie­bios i wyzna­waj­cie wobec wszyst­kich żyją­cych, że wiel­kie miło­sier­dzie wam wyświad­czył. Dobrą jest rze­czą zacho­wy­wać tajem­ni­cę kró­lew­ską, godzi się jed­nak ujaw­niać i ogła­szać o dzie­łach Bożych. Gdy sta­ry Tobiasz wraz ze swym synem chce wyna­gro­dzić trud anio­ła Rafa­ła, wów­czas pada ostat­nie już poucze­nie: to Bóg jest spraw­cą pomyśl­no­ści, to jego bło­go­sła­wień­stwo budu­je ludz­kie życie, dla­te­go jest rze­czą godzi­wą, wręcz nie­zbęd­ną, wyzna­wać wobec wszyst­kich, co Bóg czy­ni. Dla­te­go nie spo­sób pomi­nąć pyta­nia: Kie­dy w ostat­nim cza­sie powie­dzia­łem komuś o tym, co Bóg czy­ni w moim życiu? Panie, chęt­nie się­gam do świa­dectw, któ­re odsła­nia­ją moc Twej łaski. W tylu oso­bach doko­na­łeś wiel­kich dzieł. Dziś chcę wyznać, że rów­nież moje życie jest dzie­łem Twej łaski. Nie zawsze to widzę – tym bar­dziej teraz uwiel­biam Cię i dzię­ku­ję.