Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Post w Ewangelii (10)

Post i autorytet moralny

Ks. Edward Sta­niek

W ewan­ge­licz­nym spoj­rze­niu na post trze­ba zatrzy­mać się pod krzy­żem i usły­szeć sło­wo Jezu­sa: „Pra­gnę”. Sce­nę prze­ka­zał naocz­ny świa­dek tego wyda­rze­nia, jakim był umi­ło­wa­ny uczeń Mistrza Jan, sto­ją­cy pod krzy­żem razem z Jego Mat­ką. Potem Jezus świa­dom, że już wszyst­ko się doko­na­ło, aby się wypeł­ni­ło Pismo, rzekł: „Pra­gnę”. Sta­ło tam naczy­nie peł­ne octu. Nało­żo­no więc na hizop gąb­kę nasą­czo­ną octem i do ust Mu poda­no. A gdy Jezus skosz­to­wał octu, rzekł: „Wyko­na­ło się!” I skło­niw­szy gło­wę oddał ducha (J 19,28–30). Jezus po spo­ży­ciu ostat­niej wie­cze­rzy nie miał nic w ustach, nie spał ani minu­ty i prze­szedł przez strasz­ne upo­ko­rze­nia, biczo­wa­nie, dźwi­ga­nie krzy­ża, przy­bi­cie do nie­go i zawi­śnię­cie przez trzy godzi­ny na trzech gwoź­dziach. Upływ krwi potę­gu­je pra­gnie­nie. Sło­wo było wezwa­niem, aby Mu poda­no coś do picia. Legio­ni­ści plu­to­nu egze­ku­cyj­ne­go poda­li Mu skwa­szo­ne wino. Skosz­to­wał i wypo­wie­dział swe ostat­nie sło­wa: „Wyko­na­ło się”. Tymi sło­wa­mi zasy­gna­li­zo­wał, że dokład­nie wyko­nał wszyst­ko, co było o Nim zapo­wie­dzia­ne, a rów­no­cze­śnie przy­bił pie­cząt­kę pod dzie­łem swe­go życia na zie­mi, któ­re pole­ga­ło na pre­cy­zyj­nym wyko­na­niu woli Ojca Nie­bie­skie­go. To pięk­ny finisz życia. Jezus prze­szedł od poczę­cia do śmier­ci peł­niąc wolę Ojca, i nie prze­zna­czył ani jed­nej minu­ty na peł­nie­nie swo­jej woli. Zdu­mie­wa to, że umie­ra rów­nież z powo­du pra­gnie­nia. Wymu­szo­ny na Nim post był zapla­no­wa­ny przez Ojca Nie­bie­skie­go, aby wszyst­kim prze­ka­zać praw­dę, że ina­czej umie­ra ten, kto umie pościć niż ten, kto nie umie. Wie­lu ludzi umie­ra z pra­gnie­nia, bo nie są w sta­nie prze­łknąć ani łyż­ki wody. To bar­dzo bole­sna śmierć. Wie­rzą­cy odnaj­du­ją się w Jezu­sie, któ­ry mówi: „Pra­gnę”. Jeden z umie­ra­ją­cych w ten spo­sób powie­dział: „Nigdy nie byłem tak bli­sko Jezu­sa jak teraz. On się ze mną utoż­sa­mia”. Zbli­ża­ją­ca się śmierć czę­sto jest połą­czo­na z gło­dem, bo umie­ra­ją­cy nic nie potra­fi jeść. Dziś czę­sto jest sto­so­wa­ne kar­mie­nie przy pomo­cy rur­ki wpro­wa­dzo­nej do żołąd­ka, a to jesz­cze jed­na for­ma współ­cze­sne­go postu… Każ­de bliż­sze spo­tka­nie z cho­rym głod­nym lub spra­gnio­nym wzy­wa do odczy­ta­nia Ewan­ge­lii z punk­tu widze­nia postu, bo oka­zu­je się, że bez zro­zu­mie­nia jego war­to­ści trud­no żyć i trud­no umie­rać. Wie­rzą­cy w chwi­li śmier­ci winien odna­leźć się w Jezu­sie, któ­ry daje wzór prze­cho­dze­nia z tego świa­ta do domu Ojca Nie­bie­skie­go. Każ­de­go cze­ka śmierć i trze­ba się do niej przy­go­to­wać. Jezus jest mistrzem sztu­ki umie­ra­nia. Śmierć dla wie­rzą­ce­go to nie jest koniec, to naro­dzi­ny do nowe­go życia. Dla nie­wie­rzą­ce­go to koniec. Dopie­ro gdy w wiecz­no­ści otwo­rzy oczy odkry­je, że to nie był koniec. Czło­wiek bowiem jest nie­śmier­tel­ny nie­za­leż­nie od tego czy chce czy nie, żył będzie wiecz­nie. Od nie­go zale­ży tyl­ko to, jak wyko­rzy­sta docze­sność. W Modli­twie „Zdro­waś Mario” woła­my: „Módl się za nami grzesz­ny­mi teraz i w godzi­nie śmier­ci naszej. Amen”. Liczą się tyl­ko dwa momen­ty – „teraz” i – „godzi­na śmier­ci naszej”. Chce­my, aby i Mat­ka Boża była z nami w tych dwu momen­tach. Była bli­sko Syna, gdy pro­sił o wodę mówiąc: „Pra­gnę”, a nie mia­ła pra­wa podać Mu tej wody. Jej obec­ność w godzi­nie naszej śmier­ci to naj­więk­sze szczę­ście, jakie może­my prze­żyć.