Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Tydzień liturgiczny

DZIESIĄTY TYDZIEŃ ZWYKŁY 8–13 VI 2015

Poniedziałek

2 Kor 1,1–7; Mt 5,1–12
Sło­wo Boże: Bło­go­sła­wio­ny Bóg i Ojciec Pana nasze­go Jezu­sa Chrystusa,Ojciec miło­sier­dzia i Bóg wszel­kiej pocie­chy. Ten, któ­ry nas pocie­sza w każ­dym naszym utra­pie­niu, byśmy sami mogli pocie­szać tych, co są w jakiej­kol­wiek udrę­ce… Wie­rząc nie prze­sta­je­my dozna­wać udręk – życie w wymia­rze fizycz­nym i psy­chicz­nym nie sta­je się łatwiej­sze, prost­sze, pozba­wio­ne nie­bez­pie­czeństw. W tym nie róż­ni­my się od innych. Jed­nak­że wia­ra pozwa­la nam zoba­czyć Ojca, któ­ry jest z nami; Ojca, któ­ry rozu­mie nasz trud i któ­ry przy­cho­dzi z „pocie­chą” – nasz Bóg jest Bogiem pocie­chy, Bogiem któ­ry wzmac­nia i poma­ga poko­nać każ­dą prze­szko­dę. Ojcze, któ­ry jesteś w nie­bie, wiem, że jesteś bli­sko mnie, że znasz moją sytu­ację, że nie muszę tłu­ma­czyć moje­go utra­pie­nia. Wiem, że gdy przyj­dę do Cie­bie, mój Ojcze, podasz mi swą dłoń i będę mógł iść dalej. Bądź uwiel­bio­ny, Ojcze.
Wto­rek
2 Kor 1,18–22; Mt 5,13–16
Sło­wo Boże: Bóg mi świad­kiem, że w tym, co do was mówię, nie ma rów­no­cze­śnie: „tak” i „nie”. Syn Boży, Chry­stus Jezus, Ten, któ­re­go gło­si­łem wam ja i Syl­wan, i Tymo­te­usz, nie był „tak” i „nie”, lecz doko­na­ło się w Nim „tak”. Owo „tak”, któ­re doko­na­ło się w Chry­stu­sie, to nic inne­go, jak prze­ko­na­nie, któ­re wyra­ża Apo­stoł, że wszyst­kie obiet­ni­ce kie­dyś zapo­wia­da­ne przez pro­ro­ków, ogła­sza­ne przez Boga w cią­gu wie­lu wie­ków, w jed­nej oso­bie Zba­wi­cie­la, Jezu­sa Mesja­sza, wypeł­ni­ły się i nie ma cze­go­kol­wiek, cze­go by Bóg nie zre­ali­zo­wał – i to w obfi­to­ści. Mówiąc nasze „Amen” potwier­dza­my, iż wie­rzy­my, że Bóg speł­nił, co obie­cał. Boże obiet­nic, Boże zawie­ra­ją­cy ze swo­im ludem przy­mie­rze, Ty zawsze dotrzy­mu­jesz sło­wa i speł­niasz obiet­ni­ce swo­je ponad mia­rę, dziś dzię­ku­ję, że jesteś Bogiem, któ­ry zechciał mnie uczy­nić god­nym zło­żo­nych obiet­nic.
Śro­da
2 Kor 3,4–11; Mt 5,17–19
Sło­wo Boże: Bra­cia: Dzię­ki Chry­stu­so­wi taką ufność w Bogu pokła­da­my. Nie żeby­śmy uwa­ża­li, że jeste­śmy w sta­nie pomy­śleć coś sami z sie­bie, lecz wie­my, że ta moż­ność nasza jest z Boga. On też spra­wił, żeśmy mogli stać się słu­ga­mi Nowe­go Przy­mie­rza… Do naj­istot­niej­szych ele­men­tów życia chrze­ści­jań­skie­go nale­ży zaufa­nie wobec Boga. To fun­da­men­tal­ny skład­nik dro­gi wia­ry. Na czym opie­ra się nasza ufność w Bogu? Ufa­my, bo Stwór­ca na to zasłu­gu­je, ale jest coś wię­cej: Jezus nasz Zba­wi­ciel, skła­da­jąc ofia­rę za nas, zamiast nas, jesz­cze bar­dziej prze­ko­nu­je, że trze­ba ufać. Sko­ro Bóg uczy­nił dla nas tak wie­le, nie ma naj­mniej­sze­go powo­du, by wąt­pić w dobroć Pana.Jezu, ufam Tobie. Gdy wsta­ję rano i cały dzień jest przede mną, ufam Tobie. Gdy męczy mnie pra­ca i obo­wiąz­ki, ufam Tobie. Gdy mam kło­po­ty, ufam Tobie. Gdy myślę z nie­po­ko­jem o kolej­nym dniu, chcę jesz­cze bar­dziej ufać Tobie.
Czwar­tek
Dz 11,21b–26;13,1–3; Mt 10,7–13
WSPOMNIENIE ŚW. BARNABY
Sło­wo Boże: Zachę­cał, aby całym ser­cem wytrwa­li przy Panu; był bowiem czło­wie­kiem dobrym i peł­nym Ducha Świę­te­go i wia­ry. Pozy­ska­no wte­dy wiel­ką rze­szę dla Pana. To są sło­wa o Bar­na­bie. Ta cha­rak­te­ry­sty­ka uka­zu­je isto­tę bycia chrze­ści­ja­ni­nem. Uczeń Chry­stu­sa to czło­wiek pełen Ducha Świę­te­go. Bez obec­no­ści Boże­go Ducha w ser­cu nie spo­sób być praw­dzi­wie dobrym i nie spo­sób zdo­by­wać innych dla Pana. Bo Duch Chry­stu­sa umoż­li­wia odróż­nie­nie praw­dzi­we­go dobra od dobra pozor­ne­go i tyl­ko On czy­ni nasze życie owoc­nym dla Kościo­ła. Duchu Świę­ty, któ­ry prze­ni­kasz ser­ca i sumie­nia ludz­kie, pro­wadź wszyst­kich, któ­rzy przy­ję­li sakra­ment Chrztu świę­te­go. Niech będą peł­ni wia­ry, a Two­ja świę­ta obec­ność niech pozwa­la każ­de­mu roze­zna­wać zada­nie wła­ści­we na każ­dy dzień.
Pią­tek
Oz 11,1.3–4.8c–9; Ef 3,8–12.14–19; J 19,31–37
UROCZYSTOŚĆ NAJŚWIĘTSZEGO SERCA PANA JEZUSA
Sło­wo Boże: Miło­wa­łem Izra­ela, gdy był jesz­cze dziec­kiem, i syna swe­go wezwa­łem z Egip­tu. A prze­cież Ja uczy­łem cho­dzić Efra­ima, na swe ramio­na ich bra­łem; oni zaś nie rozu­mie­li, że trosz­czy­łem się o nich. Pocią­gną­łem ich ludz­ki­mi wię­za­mi, a były to wię­zy miło­ści. Bóg mówi o swej miło­ści do ludu w spo­sób wyjąt­ko­wo bez­po­śred­ni, odwo­łu­jąc się do czu­ło­ści, któ­ra powsta­je mię­dzy mat­ką a jej małym dziec­kiem. Trud­no o bar­dziej prze­ma­wia­ją­cy obraz. Jest w tym coś z mat­czy­ne­go bólu, bo miłość nie zosta­ła doce­nio­na; ale jesz­cze bar­dziej jest widocz­na tro­ska, by naród nie zgi­nął, lecz został oca­lo­ny mimo swych błę­dów. Miłość Boga wciąż zaska­ku­je. O, Boże, pełen miło­ści, nigdy nie będę w sta­nie zro­zu­mieć tego, co dla mnie uczy­ni­łeś. Nigdy nie zro­zu­miem Twe­go sta­ra­nia o moje zba­wie­nie. Czu­łość i wraż­li­wość Twej miło­ści prze­kra­cza to, co może być w ser­cu naj­lep­szej mat­ki. Bądź uwiel­bio­ny, Boże.
Sobo­ta
Iz 61,9–11; Łk 2,41–51
WSPOMNIENIE NIEPOKALANEGO SERCA NMP
Sło­wo Boże: Dusza moja radu­je się w Bogu moim, bo mnie przy­odział w sza­ty zba­wie­nia, okrył mnie płasz­czem spra­wie­dli­wo­ści, jak oblu­bień­ca, któ­ry wkła­da zawój, jak oblu­bie­ni­cę stroj­ną w swe klej­no­ty. Czło­wiek odzia­ny w szla­chet­ny zawój i boga­te klej­no­ty to obraz czło­wie­ka boga­te­go w pięk­no ducho­we. Naj­więk­sze oszu­stwo naszych cza­sów jest w tym, że pięk­no zewnętrz­ne, pięk­no cia­ła, uka­zu­je się jako osta­tecz­ne pięk­no czło­wie­ka. Tym­cza­sem praw­dzi­we pięk­no to pięk­no ducha, pięk­no czło­wie­ka boga­te­go w spra­wie­dli­wość i wia­rę, moc­ne­go Bogiem i przyj­mu­ją­ce­go dar zba­wie­nia. Mary­jo, Ty jesteś cała pięk­na. Pięk­na łaską nasze­go Stwór­cy, któ­ry zechciał, byś była Mat­ką Jego Syna. Jesteś pięk­na, bo przy­ję­łaś dar ofia­ro­wa­ny Ci z góry. Jesteś pięk­na Pięk­nem nie­skoń­czo­nym. Pomóż mi zbu­do­wać pięk­ne życie.