Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Tydzień liturgiczny

JEDENASTY TYDZIEŃ ZWYKŁY 15 – 20 VI 2015

Poniedziałek

2 Kor 6,1–10; Mt 5,38–42
Sło­wo Boże: Nie dając niko­mu spo­sob­no­ści do zgor­sze­nia, aby nie wyszy­dzo­no naszej posłu­gi, oka­zu­je­my się słu­ga­mi Boga przez wszyst­ko: przez wiel­ką cier­pli­wość, wśród utra­pień, prze­ciw­no­ści i uci­sków, w chło­stach, w wię­zie­niach… Nie oko­licz­no­ści, ani nawet wro­dzo­ne talen­ty czy nie­prze­cięt­ne moż­li­wo­ści uzdal­nia­ją czło­wie­ka do służ­by Bogu. Z dobrych czy­nów, przy­pra­wio­nych pra­wą inten­cją, może powstać przed­nia potra­wa, miła Bogu. Paweł Apo­stoł uczy, że każ­dy czyn, każ­da sytu­acja, rów­nież ta nie­prze­wi­dy­wal­na, któ­ra jest prze­szko­dą, mogą być udo­sko­na­lo­ne dobrą inten­cją tak, iż odda­ją chwa­łę Bogu.
Panie, to kolej­ny dzień. Chcę go prze­żyć tak, by był miły Tobie. Chcę każ­dy czyn, każ­dą myśl i każ­de pra­gnie­nie tak popro­wa­dzić, by nie tyl­ko nie sprze­ci­wia­ły się Tobie, lecz by gło­si­ły wiel­kość Twej łaski.
Wto­rek
2 Kor 8,1–9; Mt 5,43–48
Sło­wo Boże: Dono­si­my wam bra­cia, o łasce Bożej, jakiej dostą­pi­ły Kościo­ły Mace­do­nii, jak to w dotkli­wej pró­bie uci­sku u rado­wa­li się bar­dzo i skraj­ne ich ubó­stwo zaja­śnia­ło bogac­twem pro­sto­ty. Ubo­dzy potra­fią wspa­nia­ło­myśl­nie wspo­móc potrze­bu­ją­cych. Być może lepiej niż boga­ci rozu­mie­ją, co zna­czy brak pod­sta­wo­wych środ­ków do życia, być może poprzez swój nie­do­sta­tek bar­dziej posie­dli sztu­kę ufa­nia Bogu, wsłu­chi­wa­nia się w Jego głos. Jed­no jest pew­ne. Spek­ta­ku­lar­ne przy­kła­dy boga­tych, roz­da­ją­cych swój mają­tek nie zmie­nią fak­tu, że to wła­śnie ubo­dzy naj­bar­dziej potra­fią sobie wza­jem­nie pomóc. Duchu Świę­ty, pro­wadź mnie dro­gą oczysz­cze­nia. Chcę być bar­dziej bez­in­te­re­sow­ny, bar­dziej rozu­mie­ją­cy innych, bar­dziej miło­sier­ny. A bez Twej pomo­cy nie potra­fię tego uczy­nić. Duchu Świę­ty, przyjdź.
Śro­da
2 Kor 9,6–11; Mt 6,1–6.16–18
Sło­wo Boże: Bra­cia: kto ską­po sie­je, ten ską­po i zbie­ra, kto zaś hoj­nie sie­je, ten hoj­nie też zbie­rać będzie. Każ­dy niech prze­to postą­pi tak, jak mu naka­zu­je jego wła­sne ser­ce, nie żału­jąc i nie czu­jąc się przy­mu­szo­nym… Każ­dy czło­wiek poprzez swo­je czy­ny jest jak siew­ca wrzu­ca­ją­cy ziar­no w zie­mię. Jeśli wsie­wa­my ziar­no dobrej jako­ści, może­my spo­dzie­wać się tak­że dobre­go plo­nu. Pro­śmy Pana, byśmy każ­de­go dnia odważ­nie sia­li miłość, prze­ba­cze­nie, zaufa­nie wobec Boga, soli­dar­ność mię­dzy brać­mi, choć­by­śmy nawet nie widzie­li plo­nów. One przyj­dą w sto­sow­nym cza­sie. My pozo­stań­my gor­li­wy­mi siew­ca­mi Bożej spra­wy. Musi­my siać… brzmią w uszach sło­wa sta­rej oazo­wej pio­sen­ki. Panie, na prze­kór wie­lu znie­chę­co­nym, zmę­czo­nym, osła­bio­nym i zre­zy­gno­wa­nym, bo czas jest trud­ny, chcę iść za Two­im wezwa­niem, chcę siać ziar­no Twej miło­ści. Bądź ze mną, Panie.
Czwar­tek
2 Kor 11,1–11; Mt 6,7–15
Sło­wo Boże: Czyż popeł­ni­łem jakiś grzech przez to, że poni­ża­łem sie­bie, by was wywyż­szyć? Że za dar­mo gło­si­łem wam Ewan­ge­lię Bożą? Ogo­ła­ca­łem inne Kościo­ły, bio­rąc co potrzeb­ne do życia, aby wam przyjść z pomo­cą. Apo­stoł poczuł się w obo­wiąz­ku obro­ny przed bez­pod­staw­ny­mi zarzu­ta­mi korync­kich chrze­ści­jan. Jego bez­in­te­re­sow­ność w posłu­gi­wa­niu Ewan­ge­lii nie przez wszyst­kich zosta­ła doce­nio­na. W tej sytu­acji jasno mówi o swej posta­wie. Nie jest to cheł­pli­wość. Raczej wska­za­nie wła­ści­wej dro­gi postę­po­wa­nia. Są bowiem takie sytu­acje, gdy koniecz­ne jest tak­że jasne uza­sad­nie­nie swe­go czy­nu. Panie, bywa, że czy­ny mówią same za sie­bie. Ale bywa, że koniecz­ne jest dopo­wie­dze­nie, koniecz­ne jest sło­wo wyja­śnie­nia. Lecz w pierw­szym rzę­dzie to ja sam muszę mieć jasność w swo­im sumie­niu. Panie, pozwól mi zacho­wać pra­wość inten­cji.
Pią­tek
2 Kor 11,18.21b–30; Mt 6,19–23
Sło­wo Boże: Są słu­ga­mi Chry­stu­sa? Zdo­bę­dę się na sza­leń­stwo: Ja jesz­cze bar­dziej! Bar­dziej przez tru­dy, bar­dziej przez wię­zie­nia; dale­ko bar­dziej przez chło­sty, przez czę­ste nie­bez­pie­czeń­stwa śmier­ci. Cho­dzi o wia­ry­god­ność gło­szą­ce­go Ewan­ge­lię. Jak ją spraw­dzić? Zwy­kle czy­ny mówią wystar­cza­ją­co dużo, by zro­zu­mieć i oce­nić sytu­ację. Tu Apo­stoł idzie krok dalej. W chwi­li, gdy nie­któ­rzy zane­go­wa­li jego naucza­nie, nie waha się przy­wo­łać wła­sne­go cier­pie­nia. Cho­dzi bowiem o wyja­śnie­nie, tak­że o prze­ko­na­nie i umoc­nie­nie na dro­dze wia­ry czło­wie­ka, któ­re­mu ktoś zasiał wąt­pli­wo­ści. Jezu, wlej odwa­gę w moje ser­ce. Wobec sytu­acji trud­nych, wobec bole­snych słów wobec nie­zro­zu­mie­nia, chcę pozo­stać całym ser­cem przy Tobie, chcę wytrwać na dro­dze służ­by Tobie, mój Zba­wi­cie­lu.
Sobo­ta
2 Kor 12,1–10; Mt 6,24–34
Sło­wo Boże: Naj­chęt­niej więc będę się cheł­pił z moich sła­bo­ści, aby zamiesz­ka­ła we moc Chry­stu­sa. Dla­te­go mam upodo­ba­nie w moich sła­bo­ściach, w obe­lgach, w nie­do­stat­kach, w prze­śla­do­wa­niach, w uci­skach z powo­du Chry­stu­sa. Tam gdzie poja­wia się sła­bość czło­wie­ka, tam więk­szym bla­skiem jaśnie­je moc Zba­wi­cie­la. Im bar­dziej czło­wiek jest nie­zdol­ny do pod­ję­cia jakie­goś zada­nia i zacho­wu­je tego świa­do­mość, tym sku­tecz­niej może takim czło­wie­kiem posłu­gi­wać się Chry­stus. Pod­sta­wo­wą prze­szko­dą w reali­za­cji Bożych zamy­słów jest bowiem ludz­ka pycha, czy­li prze­ko­na­nie, że sam mam naj­lep­szy pomysł na roz­wią­za­nie trud­nej sytu­acji. Boże, pycha pogrą­ży­ła pierw­szych ludzi. Pycha zdo­by­wa wie­lu wier­nych wyznaw­ców. Tak­że i ja nie jestem od niej wol­ny. Powiedz, Panie, jak ją usu­nąć ze swe­go życia? Boże, bądź natchnie­niem moim w codzien­no­ści.