Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Słowa Życia

NIEDZIELA: Mdr 1,13–15; 2,23–24; 2 Kor 8,7.9.13–15; Mk 5,21–43

WSKRZESZENIE CÓRKI JAIRA
Gdy Jezus prze­pra­wił się z powro­tem łodzią na dru­gi brzeg, zebrał się wiel­ki tłum wokół Nie­go, a On był jesz­cze nad jezio­rem. Wte­dy przy­szedł jeden z prze­ło­żo­nych syna­go­gi, imie­niem Jair. Gdy Go ujrzał, upadł Mu do nóg i pro­sił usil­nie: Moja córecz­ka dogo­ry­wa, przyjdź i połóż na nią ręce, aby oca­la­ła i żyła. Poszedł więc z nim, a wiel­ki tłum szedł za Nim i zewsząd Go ści­ska­li. A pew­na kobie­ta od dwu­na­stu lat cier­pia­ła na upływ krwi. Wie­le prze­cier­pia­ła od róż­nych leka­rzy i całe swe mie­nie wyda­ła, a nic jej nie pomo­gło, lecz mia­ła się jesz­cze gorzej. Sły­sza­ła ona o Jezu­sie, więc zbli­ży­ła się z tyłu mię­dzy tłu­mem i dotknę­ła się Jego płasz­cza. Mówi­ła bowiem: „Żebym się choć Jego płasz­cza dotknę­ła, a będę zdro­wa”. Zaraz też ustał jej krwo­tok i poczu­ła w cie­le, że jest uzdro­wio­na z dole­gli­wo­ści. Jezus tak­że poznał zaraz w sobie, że moc wyszła od Nie­go. Obró­cił się w tłu­mie i zapy­tał: Kto dotknął się moje­go płasz­cza? Odpo­wie­dzie­li Mu ucznio­wie: Widzisz, że tłum zewsząd Cię ści­ska, a pytasz: „ Kto się Mnie dotknął?”. On jed­nak roz­glą­dał się,by ujrzeć tę, któ­ra to uczy­ni­ła. Wte­dy kobie­ta przy­szła zalęk­nio­na i drżą­ca, gdyż wie­dzia­ła, co się z nią sta­ło, upa­dła przed Nim i wyzna­ła Mu całą praw­dę. On zaś rzekł do niej: Cór­ko, two­ja wia­ra cię oca­li­ła, idź w poko­ju i bądź uzdro­wio­na ze swej dole­gli­wo­ści. Gdy On jesz­cze mówił, przy­szli ludzie od prze­ło­żo­ne­go syna­go­gi i donie­śli: Two­ja cór­ka umar­ła, cze­mu jesz­cze tru­dzisz Nauczy­cie­la? Lecz Jezus sły­sząc, co mówio­no, rzekł prze­ło­żo­ne­mu syna­go­gi: Nie bój się, tyl­ko wierz. I nie pozwo­lił niko­mu iść z sobą z wyjąt­kiem Pio­tra, Jaku­ba i Jana, bra­ta Jaku­bo­we­go. Tak przy­szli do domu prze­ło­żo­ne­go syna­go­gi. Wobec zamie­sza­nia, pła­czu i gło­śne­go zawo­dze­nia wszedł i rzekł do nich: Cze­mu robi­cie zgiełk i pła­cze­cie? Dziec­ko nie umar­ło, tyl­ko śpi. I wyśmie­wa­li Go. Lecz On odsu­nął wszyst­kich, wziął z sobą tyl­ko ojca, mat­kę dziec­ka oraz tych, któ­rzy z Nim byli, i wszedł tam, gdzie dziec­ko leża­ło. Ująw­szy dziew­czyn­kę za rękę, rzekł do niej: Tali­tha kum, to zna­czy Dziew­czyn­ko, mówię ci, wstań. Dziew­czyn­ka natych­miast wsta­ła i cho­dzi­ła, mia­ła bowiem dwa­na­ście lat. I osłu­pie­li wprost ze zdu­mie­nia. Przy­ka­zał im też z naci­skiem, żeby nikt o tym nie wie­dział, i pole­cił, aby jej dano jeść.
ROZWAŻANIE
Kobie­ta, któ­ra ukrad­kiem dotknę­ła Jezu­sa, naj­wy­raź­niej pra­gnę­ła pozo­stać w ukry­ciu. Dla­cze­go? Cier­piąc na upływ krwi, czu­ła się nie­czy­sta. Kie­ru­ją nią prze­ciw­staw­ne uczu­cia: pra­gnie się ukryć ze swo­ją dole­gli­wo­ścią, z powo­du któ­rej cier­pi i czu­je się odrzu­co­na; rów­no­cze­śnie pra­gnie uzdro­wie­nia, pra­gnie być z inny­mi i bli­sko Jezu­sa. Lęk odsu­wa ją od innych, tak­że od Jezu­sa. Pra­gnie­nie zdro­wia każe jej wejść w tłum i dotknąć Pana. Tym razem zwy­cię­ża pra­gnie­nie zdro­wia. Lecz bywa, że lęk nie­mal obez­wład­nia i nie pozwa­la sko­rzy­stać z daru, któ­ry przy­no­si Jezus. Męczą­cy lęk każ­dy musi poko­nać sam, a dro­gą do tego jest cier­pli­we wpa­try­wa­nie się w Jezu­sa, by uwie­rzyć Jego miło­ści.

rs