Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Tydzień liturgiczny

TRZYNASTY TYDZIEŃ ZWYKŁY 29 VI – 4 VII 2015

Poniedziałek

Dz 12,1–11; 2 Tm 4,6–9.17–18; Mt 16,13–19
UROCZYSTOŚĆ ŚWIĘTYCH APOSTOŁÓW PIOTRA I PAWŁA
Sło­wo Boże: Wtem zja­wił się anioł Pań­ski i świa­tłość zaja­śnia­ła w celi.
Trą­ce­niem w bok obu­dził Pio­tra i powie­dział: „Wstań szyb­ko!”. Rów­no­cze­śnie z rąk Pio­tra opa­dły kaj­da­ny. A gdy to zro­bił rzekł do nie­go: „Narzuć płaszcz i chodź za mną!”. Anioł trą­cił Pio­tra w bok. Bywa­ją takie sytu­acje, że potrze­bu­je­my prze­bu­dze­nia. Potrzeb­ny jest nam wysłan­nik Boga, by nas trą­cić, obu­dzić i na nowo wezwać do kon­kret­ne­go zada­nia. Nie lubi­my być trą­ca­ni, a prze­cież może to być dla nas zba­wien­ne. Nie­jed­no ude­rze­nie spa­da­ją­ce na nas nie­ocze­ki­wa­nie może być bło­go­sła­wień­stwem. Trze­ba tyl­ko usły­szeć towa­rzy­szą­ce ude­rze­niu wezwa­nie. Jezu, Ty naj­le­piej wiesz, kie­dy wpa­dam w marazm, kie­dy ogar­nia mnie byle­ja­kość i kie­dy ocią­gam się na dro­dze za Tobą. Poślij swe­go Anio­ła, niech mnie obu­dzi, niech mnie trą­ci w bok, niech opad­ną kaj­da­ny mego znie­chę­ce­nia.
Wto­rek
Rdz 19,15–29; Mt 8,23–27
Sło­wo Boże: Anio­ło­wie przy­na­gla­li Lota, mówiąc: „Prę­dzej, weź żonę i cór­ki, któ­re są przy tobie, abyś nie zgi­nął z winy tego mia­sta”. Kie­dy zaś on zwle­kał, mężo­wie ci chwy­ci­li go, jego żonę, i wycią­gnę­li ich, i wypro­wa­dzi­li poza mia­sto. Anio­ło­wie wręcz zmu­sza­ją Lota i jego żonę do pośpiesz­ne­go opusz­cze­nia mia­sta, w któ­rym roz­pa­no­szył się grzech. Lek­ko­myśl­ne nara­ża­nie się na grzech, igra­nie z grze­chem – to wszyst­ko two­rzy kli­mat nie­bez­piecz­ny dla życia ducho­we­go i moral­ne­go. Nie nale­ży nie­roz­trop­nie wcho­dzić w miej­sca, któ­re pro­wo­ku­ją do grze­chu. Z grze­chem nie wol­no dys­ku­to­wać. Trze­ba go albo znisz­czyć, albo ucie­kać. Duchu żyją­ce­go Boga, przyjdź, umoc­nij mnie, wlej w moje ser­ce odwa­gę, bym zde­cy­do­wa­nie prze­ciw­sta­wiał się grze­cho­wi, wlej w moje ser­ce mądrość, bym wie­dział, kie­dy grzech jest
zagro­że­niem i muszę ucie­kać.
Śro­da
Rdz 21,5.8–20; Mt 8,28–34
Sło­wo Boże: Ale Bóg usły­szał jęk dziec­ka i Anioł Boży zawo­łał na Hagar z nie­ba: „Cóż, ci to, Hagar? Nie lękaj się, bo usły­szał Bóg jęk chłop­ca tam leżą­ce­go. Wstań, pod­nieś chłop­ca i weź go za rękę, bo uczy­nię go wiel­kim naro­dem”. Spo­śród dwóch synów Abra­ha­ma, tyl­ko Iza­ak otrzy­mał w dzie­dzic­twie bło­go­sła­wień­stwo Boga. Wyda­je się, że star­szy został potrak­to­wa­ny nie­spra­wie­dli­wie. A jed­nak, mimo iż z Iza­aka Bóg chce wypro­wa­dzić Zba­wi­cie­la, to nie zapo­mi­na o Izma­elu, też trosz­czy się o nie­go. To, że kogoś Bóg wybie­ra, nie zna­czy, że o innym zapo­mi­na. Ten inny też pozo­sta­je w Bożym ser­cu, otrzy­mu­je jedy­nie inne zada­nie. Wszech­moc­ny Boże, któ­ry wszyst­kim kie­ru­jesz, któ­ry kie­ru­jesz losa­mi ludzi, nie pozwól, bym patrząc na dary, któ­re otrzy­ma­li inni, zapo­mniał o tym, co mnie prze­ka­za­łeś. Dziś ser­decz­nie dzię­ku­ję, bo wiem, że jestem zapi­sa­ny w Twym ser­cu, Boże.
Czwar­tek
Rdz 22,1–19; Mt 9,1–8
Sło­wo Boże: Bóg wysta­wił Abra­ha­ma na pró­bę. Rzekł do nie­go: „Abra­ha­mie!”. A gdy on odpo­wie­dział: „Oto jestem”, powie­dział: „Weź twe­go syna jedy­ne­go, któ­re­go miłu­jesz, Iza­aka, idź do kra­ju Moria i tam złóż go w ofie­rze”. Dla­cze­go Bóg tak moc­no spraw­dza Abra­ha­ma? Żyje­my w świe­cie, któ­ry nie jest śro­do­wi­skiem sprzy­ja­ją­cym wie­rze, wręcz prze­ciw­nie, sprzy­ja nie­wie­rze. Nie war­to pytać, dla­cze­go Bóg pod­da­je czło­wie­ka pró­bie. Codzien­ność, czę­sto trud­na i wyma­ga­ją­ca, jest pierw­szą pró­bą wia­ry. Pró­by są oczy­wi­sto­ścią. Nie unik­nie­my ich. A Bóg, wiel­ki Świa­dek tych prób, wciąż uczy, by Mu ufać. Jezu, ufam Tobie. Jezu, ufam Tobie, choć nie zawsze łatwo mi to przy­cho­dzi. Ufam, gdy myślą wybie­gam ku dniom, któ­re nadej­dą. I nie zawsze widzę, co zro­bić. Pomóż mi, Panie, ufać jesz­cze moc­niej, by nie było we mnie lęku.
Pią­tek
Ef 2,19–22; J 20,24–29
ŚWIĘTO ŚW. TOMASZA APOSTOŁA
Sło­wo Boże: Nie jeste­ście już obcy­mi i przy­chod­nia­mi, ale jeste­ście współ­o­by­wa­te­la­mi świę­tych i domow­ni­ka­mi Boga, zbu­do­wa­ni na fun­da­men­cie apo­sto­łów i pro­ro­ków, gdzie kamie­niem węgiel­nym jest sam Jezus Chry­stus. Paweł pisząc do pogań­skich miesz­kań­ców Efe­zu, pod­kre­śla, że w Koście­le są współ­o­by­wa­te­la­mi wraz z Żyda­mi, któ­rzy obda­rze­ni zosta­li pierw­szeń­stwem pozna­nia Boga praw­dzi­we­go. Chry­stus jest zasa­dą jed­no­ści. Zjed­no­cze­ni w Nim nie dzie­lą się już na Żydów i pogan. Two­rzą lud zba­wio­nych krwią Pana, boga­tych Jego łaską. I nie jest waż­ne, kto skąd przy­cho­dzi. Waż­ne jest, z kim się wią­że. Duchu Świę­ty, Ty nie­ustan­nym dzia­ła­niem  two­rzysz i budu­jesz Kościół. Ty, Panie, otwie­rasz Kościół na nowe oso­by, nie­za­leż­nie od ich wcze­śniej­szej histo­rii. Ty tak­że skła­niasz ludz­kie ser­ca do wej­ścia na dro­gę wia­ry. Bądź uwiel­bio­ny.
Sobo­ta
Rdz 27,1–5.15–29; Mt 9,14–17
W ARCHIDIECEZJI KRAKOWSKIEJ ŚWIĘTO W ROCZNICĘ POŚWIĘCENIA KATEDRY WAWELSKIEJ
Sło­wo Boże: Nie­chaj Bóg uży­cza rosy z nie­bios i żyzno­ści zie­mi, obfi­to­ści zbo­ża i mosz­czu win­ne­go. Nie­chaj ci słu­żą ludy i niech ci pokłon odda­ją naro­dy. Bądź panem two­ich bra­ci i niech ci się kła­nia­ją syno­wie twej mat­ki. Sta­ry Iza­ak prze­ko­na­ny, że bło­go­sła­wi Eza­wa, wyróż­nia go wobec dru­gie­go bra­ta. Tym­cza­sem bło­go­sła­wi Jaku­ba, któ­ry pod­stę­pem wydarł ten dar swe­mu bra­tu. Z cza­sem musiał to odpo­ku­to­wać, nie­mniej raz otrzy­ma­ne bło­go­sła­wień­stwo na zawsze sta­ło się jego naj­więk­szym bogac­twem. W zmien­nych kole­jach losu wzmac­nia­ło go to jed­no: bło­go­sła­wień­stwo Boga prze­ka­za­ne przez ojca. „Jeże­li domu Pan nie zbu­du­je, na próż­no się tru­dzą ci, któ­rzy go wzno­szą”. Bez Twe­go bło­go­sła­wień­stwa, Panie, nie mogę funk­cjo­no­wać, nie mogę pod­jąć modli­twy, nie mogę dobrze pra­co­wać, nie mogę sku­tecz­nie odpo­cząć. Pobło­go­sław mnie, Panie.