Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Tydzień liturgiczny

CZTERNASTY TYDZIEŃ ZWYKŁY 6–11 VII 2015

Poniedziałek

Rdz 28,10–22a; Mt 9,18–26
Sło­wo Boże: A oto Pan stał na szczy­cie dra­bi­ny i mówił: „Ja jestem z tobą i będę cię strzegł, gdzie­kol­wiek się udasz; a potem spro­wa­dzę cię do tego kra­ju. Bo nie opusz­czę cię, dopó­ki nie speł­nię tego, co ci obie­cu­ję”. Pod­czas modli­twy otrzy­mu­je­my zapew­nie­nie, że Bóg nas nigdy nie opu­ści. Być może wie­lo­krot­nie nasza modli­twa wywo­łu­je zupeł­nie prze­ciw­ne wra­że­nie: mamy poczu­cie nie­obec­no­ści Boga i wyda­je się nam, jako­by Bóg nie reago­wał na nasze bła­ga­nia. Tym­cza­sem trze­ba byśmy się obu­dzi­li ze snu nie­wia­ry – jak patriar­cha Jakub – i stwier­dzi­li: Pan jest na tym miej­scu, a ja nie wie­dzia­łem… Panie, Ty jesteś obec­ny. Wie­rzę, że zawsze, ile­kroć zwra­cam się do Cie­bie, sły­szysz mój głos, rozu­miesz moje woła­nie. Nie pozo­sta­jesz obo­jęt­ny wobec tego, co się ze mną dzie­je. Bądź uwiel­bio­ny, Panie, któ­ry jesteś!
Wto­rek
Rdz 32,32–33; Mt 9,32–37
Sło­wo Boże: Jakub odpo­wie­dział: „Nie pusz­czę cię, dopó­ki mi nie pobło­go­sła­wisz!”. Wte­dy tam­ten zapy­tał go: „Jakie masz imię?”. On zaś rzekł: „Jakub”. Powie­dział: „Odtąd nie będziesz zwał się Jakub, lecz Izra­el, bo wal­czy­łeś z Bogiem i ludź­mi, i zwy­cię­ży­łeś”. Wytrwa­ła wal­ka patriar­chy przy­no­si owo­ce. Jakub otrzy­mu­je nowe imię i bło­go­sła­wień­stwo. Doko­na­ło się ducho­we oczysz­cze­nie. Jakub był oszu­stem, pod­stęp­nie wyłu­dził bło­go­sła­wień­stwo ojca. Teraz wytrwa­le pro­si i Bóg go wysłu­chu­je. Zmia­na imie­nia ozna­cza uwol­nie­nie od winy. Bóg pra­gnie nas uczy­nić czy­sty­mi i ducho­wo pięk­ny­mi, ale nam samym na tym też musi zale­żeć. Boże, wiem, że nie ma łatwych dróg, gdy przy­cho­dzi roz­wi­jać i wzmac­niać swo­ją wia­rę. Wiem, że koniecz­na jest dro­ga oczysz­cze­nia. Wiem, że na tej dro­dze wciąż się znaj­du­ję. Bło­go­sław, Panie, każ­dy mój trud i pra­gnie­nie, bo chcę trwać przy Tobie.
Śro­da
Rdz 41,55–57; 42,5–7.14–15a.
17–24a; Mt 10,1–7
Sło­wo Boże: „Ach, zawi­ni­li­śmy prze­ciw­ko bra­tu nasze­mu, patrząc na jego stra­pie­nie, kie­dy nas bła­gał o litość, a nie wysłu­cha­li­śmy go. Dla­te­go przy­szło na nas to nie­szczę­ście”. W chwi­li zagro­że­nia wyostrza się myśle­nie czło­wie­ka. Tak jest z brać­mi Józe­fa. Zdra­dzi­li bra­ta, oszu­ka­li ojca i przez dłu­gie lata trwa­li w swym grze­chu. Gdy sta­nę­li wobec nie­słusz­ne­go oskar­że­nia, przy­po­mnie­li sobie wła­sną nie­pra­wość. I zro­zu­mie­li pod­łość swe­go czy­nu. Trud­ne doświad­cze­nia mogą stać się tera­pią ku nawró­ce­niu. Bło­go­sła­wio­na tera­pia od Boga pocho­dzą­ca. Duchu Świę­ty, dopie­ro z bie­giem dni i mie­się­cy, a nawet dopie­ro lat widać, ku cze­mu zmie­rza kon­kret­ne wyda­rze­nie i jakie są jego osta­tecz­ne skut­ki. Pozwól mi, bym z Two­ją pomo­cą odkry­wał sens tego, co dziś się dzie­je.
Czwar­tek
Rdz 44,18–21.23b–29; 45,1–5;
Mt 10,7–15
Sło­wo Boże: On zaś rzekł do nich: „Zbliż­cie się do mnie!”. A gdy oni się zbli­ży­li, powtó­rzył: „Ja jestem Józef, brat wasz, to ja jestem tym, któ­re­go sprze­da­li­ście do Egip­tu. Ale teraz nie smuć­cie się i nie wyrzu­caj­cie sobie, żeście mnie sprze­da­li. Bo dla wasze­go oca­le­nia od śmier­ci Bóg wysłał mnie tu przed wami”. Gdy Józef zna­lazł się w stud­ni, odrzu­co­ny przez bra­ci, gdy został sprze­da­ny jako nie­wol­nik do Egip­tu, gdy spo­ty­ka­ły go kolej­ne nie­szczę­ścia, nie mógł rozu­mieć, dla­cze­go Bóg, któ­re­mu moc­no wie­rzył, dopusz­cza te utra­pie­nia. Mimo wszyst­ko nie narze­kał. Dopie­ro po latach wszyst­ko sta­ło się jasne i moc­ny wia­rą mógł powie­dzieć: Bóg mnie wysłał. Wszy­scy potrze­bu­je­my takiej wia­ry. Panie, pro­szę, przy­mnóż mi wia­ry. Przy­mnóż mi wia­ry, bym nie narze­kał, gdy przy­cho­dzą kło­po­ty. Przy­mnóż mi wia­ry, gdy czu­ję osa­mot­nie­nie. Przy­mnóż mi wia­ry, gdy doświad­czam nie­spra­wie­dli­wo­ści. Przy­mnóż mi wia­ry, bo chcę być zawsze z Tobą.
Pią­tek
Rdz 46,1–7.28–30; Mt 10,16–23
Sło­wo Boże: Bóg zaś w widze­niu noc­nym tak się ode­zwał do Izra­ela: „Jaku­bie, Jaku­bie!”. A gdy on odpo­wie­dział: „Oto jestem”, rzekł do nie­go: „Jam jest Pan Bóg ojca twe­go. Idź bez oba­wy do Egip­tu…”. Po latach sta­ry Jakub umie już roz­ma­wiać z Bogiem z poko­rą i zaufa­niem. Nie „kom­bi­nu­je” i nie wal­czy, jak w latach swej mło­do­ści. Teraz na wezwa­nie Boga odpo­wia­da z pro­sto­tą: „Oto jestem”. I w grun­cie rze­czy nic wię­cej Bogu nie potrze­ba. Stwór­ca wciąż cze­ka na nasze „jestem”. Rów­nież czło­wiek nic wię­cej uczy­nić nie może, jak to jed­no: pozo­stać do dys­po­zy­cji swe­go Pana. Jezu, tyle razy przy­cho­dzi­łem do Cie­bie, mając cały zestaw pomy­słów, co do tego, co mógł­bym zro­bić, gdzie mógł­bym się udać, jakich czy­nów mógł­bym doko­nać. A dziś widzę to wszyst­ko cał­kiem pro­sto: Ty chcesz tyl­ko tego, bym był do Twej dys­po­zy­cji.
Sobo­ta
Prz 2,1–9; Mt 19,27–29
ŚWIĘTO ŚW. BENEDYKTA, OPATA
Sło­wo Boże: Jeśli, synu, nauki me przyj­miesz i zacho­wasz u sie­bie wska­za­nia, ku mądro­ści nachy­lisz swe ucho, ku roz­trop­no­ści nakło­nisz swe ser­ce (…) – to bojaźń Pań­ską zro­zu­miesz i osią­gniesz zna­jo­mość Boga. Mądrość pocho­dzi od Boga, dla­te­go war­to Go słu­chać. Jak uczył św. Bene­dykt z Nur­sji, mądrość zaczy­na się od słu­cha­nia. Prze­cież sam Bóg przy­po­mniał ludo­wi: „Słu­chaj, Izra­elu…”. Począt­kiem mądro­ści jest bojaźń Boża, to zna­czy posta­wa peł­na czci i sza­cun­ku wobec Stwór­cy. Bóg pozwa­la, by mówić do Nie­go „Ojcze”, lecz bli­skość ta jest moż­li­wa, gdy kry­je w sobie rów­nież sza­cu­nek. Duchu Świę­ty, któ­ry przy­cho­dzisz w mocy wichru i pło­mie­nia, któ­ry przy­cho­dzisz tak­że w ciszy łagod­ne­go powie­wu i deli­kat­nych natchnień, udziel mi, pokor­nie pro­szę, łaski uważ­ne­go słu­cha­nia tego, co mówisz w mym ser­cu.