Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Droga na Jasną Górę

Będzie to zwycięstwo Najświętszej Maryi Panny

Fot. J. Sza­rek

Dwa lata póź­niej, 12 listo­pa­da 1948 roku, w uro­czy­stość Pię­ciu Pol­skich Bra­ci Męczen­ni­ków, został arcy­bi­sku­pem gnieź­nień­sko-war­szaw­skim i Pry­ma­sem Pol­ski. „Nie czu­łem się przy­go­to­wa­ny do tak odpo­wie­dzial­nej pra­cy, zwłasz­cza w dwóch archi­die­ce­zjach, i to odle­głych, mają­cych odmien­ne wła­ści­wo­ści, z któ­ry­mi trze­ba się było liczyć. Do takiej pra­cy nie­wąt­pli­wie potrzeb­na była świa­tłość. Nie mówię, że to jest mój jakiś nad­zwy­czaj­ny dar. To jest dar łaski, zapo­wie­dzia­ny usta­mi moje­go poprzed­ni­ka, kar­dy­na­ła Augu­sta Hlon­da, któ­ry umie­ra­jąc w War­sza­wie, mówił: Pra­cuj­cie i walcz­cie pod opie­ką Mat­ki Bożej. Zwy­cię­stwo, gdy przyj­dzie, będzie to zwy­cię­stwo Naj­święt­szej Maryi Pan­ny”. Pod­czas ingre­su powie­dział: „Nie jestem ci ja ani poli­ty­kiem, ani dyplo­ma­tą, nie jestem dzia­ła­czem ani refor­ma­to­rem. Nato­miast jestem ojcem waszym ducho­wym, paste­rzem i bisku­pem dusz waszych, jestem apo­sto­łem Jezu­sa Chry­stu­sa. Posłan­nic­two moje jest kapłań­skie, paster­skie, apo­stol­skie, wyro­słe z odwiecz­nych Bożych myśli, ze zbaw­czej woli Ojca, dzie­lą­ce­go się rado­śnie szczę­ściem swo­im z czło­wie­kiem. Zada­niem moim jest: chrzcić, bierz­mo­wać, kon­se­kro­wać, świę­cić, ofia­ro­wać, nauczać i sądzić. Nio­sę wam świa­tło Chry­stu­so­we i wołam do wszyst­kich – do was, kapła­ni, i do was, domow­ni­cy wia­ry: pomóż­cie mi wydźwi­gnąć w dom nasz pochod­nię Bożą i umie­ścić na wyso­kim miej­scu, aby świe­ci­ła wszyst­kim, któ­rzy są w domu, aby roz­świe­ci­ła mro­ki i zakąt­ki umy­słów i serc, aby Naród, któ­ry jesz­cze w ciem­no­ści sie­dzi, ujrzał świa­tłość wiel­ką”. W swej pierw­szej podró­ży udał się na Jasną Górę, po czym – w tym naj­trud­niej­szym i naj­bar­dziej krwa­wym cza­sie komu­ni­stycz­nej nie­wo­li – roz­po­czął peł­nie­nie swej pry­ma­sow­skiej posłu­gi. Bro­niąc Kościo­ła i naro­du szedł rów­nież na kom­pro­mi­sy, aby rato­wać reszt­ki jego dep­ta­nych praw. W 1953 roku wraz z Epi­sko­pa­tem wydał słyn­ny list, któ­ry stał się jed­nym z powo­dów jego uwię­zie­nia. „Kościół będzie bro­nić wol­no­ści kapłań­stwa, nawet za cenę krwi. Gdy cezar sia­da na ołta­rzu, to mówi­my krót­ko: Nie wol­no! (Non possu­mus)”. Prze­wi­du­jąc, że może stra­cić wol­ność, mówił: „Gdy będę w wię­zie­niu, a powie­dzą wam, że Pry­mas zdra­dził spra­wy Boże – nie wierz­cie. Gdy­by mówi­li, że Pry­mas ma nie­czy­ste ręce – nie wierz­cie. Gdy­by mówi­li, że Pry­mas stchó­rzył – nie wierz­cie. Gdy będą mówi­li, że Pry­mas dzia­ła prze­ciw­ko naro­do­wi i naszej Ojczyź­nie – nie wierz­cie. Kocham Ojczy­znę wię­cej niż wła­sne ser­ce i wszyst­ko, co czy­nię dla Kościo­ła, czy­nię dla niej”. Tego dowiódł w cza­sie swe­go trzy­let­nie­go uwię­zie­nia i przez następ­ne kil­ka­dzie­siąt lat swej pry­ma­sow­skiej posłu­gi. (js)
Podo­ba­ło się Bogu, aby dopro­wa­dzić mnie po wie­lu latach służ­by kapłań­skiej do peł­ni kapłań­stwa. W roku 1946 otrzy­ma­łem powo­ła­nie na bisku­pa lubel­skie­go. Byłem tym moc­no prze­stra­szo­ny. Ponie­waż czu­łem, że prze­ra­sta to moje siły, zwłasz­cza w tak trud­nych cza­sach, jakie przed Kościo­łem Bożym sta­nę­ły w okre­sie powo­jen­nym – opie­ra­łem się woli Sto­li­cy Świę­tej. Musia­łem jed­nak ustą­pić, bo kar­dy­nał pry­mas August Hlond, któ­ry mi zwia­sto­wał wolę Sto­li­cy Świę­tej, powie­dział: „Papie­żo­wi się nie odma­wia”. Szu­ka­łem więc pomo­cy. Przy­po­mnia­łem sobie modli­twę mojej Mat­ki i mego Ojca przed obra­zem Mat­ki Boskiej Czę­sto­chow­skiej, tutaj, w koście­le para­fial­nym w Zuze­li. Posta­no­wi­łem wejść w ich śla­dy. Dla­te­go po kon­se­kra­cję bisku­pią poje­cha­łem na Jasną Górę. Odtąd już życie moje zwią­za­ło się z Jasną Górą.