Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Słowa Życia

NIEDZIELA: 2 Krl 4,42–44; Ef 4,1–6; J 6,1–15

JEZUS ROZMNAŻA CHLEB
Jezus udał się za Jezio­ro Gali­lej­skie, czy­li Tybe­riadz­kie. Szedł za Nim wiel­ki tłum, bo widzia­no zna­ki, jakie czy­nił na tych, któ­rzy cho­ro­wa­li. Jezus wszedł na wzgó­rze i usiadł tam ze swo­imi ucznia­mi. A zbli­ża­ło się świę­to żydow­skie, Pascha.Kiedy więc Jezus pod­niósł oczy i ujrzał, że licz­ne tłu­my scho­dzą się do Nie­go, rzekł do Fili­pa: Skąd kupi­my chle­ba, aby oni się posi­li­li? A mówił to wysta­wia­jąc go na pró­bę. Wie­dział bowiem, co miał czy­nić. Odpo­wie­dział Mu Filip: Za dwie­ście dena­rów nie wystar­czy chle­ba, aby każ­dy z nich mógł choć tro­chę otrzy­mać. Jeden z uczniów Jego, Andrzej, brat Szy­mo­na Pio­tra, rzekł do Nie­go: Jest tu jeden chło­piec, któ­ry ma pięć chle­bów jęcz­mien­nych i dwie ryby, lecz cóż to jest dla tak wie­lu? Jezus zatem rzekł: Każ­cie ludziom usiąść. A w miej­scu tym było wie­le tra­wy. Usie­dli więc męż­czyź­ni, a licz­ba ich docho­dzi­ła do pię­ciu tysię­cy. Jezus więc wziął chle­by i odmó­wiw­szy dzięk­czy­nie­nie, roz­dał sie­dzą­cym; podob­nie uczy­nił i z ryba­mi roz­da­jąc tyle, ile kto chciał. A gdy się nasy­ci­li, rzekł do uczniów: Zbierz­cie pozo­sta­łe ułom­ki, aby nic nie zgi­nę­ło. Zebra­li więc i ułom­ka­mi z pię­ciu chle­bów jęcz­mien­nych, któ­re zosta­ły po spo­ży­wa­ją­cych, napeł­ni­li dwa­na­ście koszów. A kie­dy ci ludzie spo­strze­gli, jaki cud uczy­nił Jezus, mówi­li: Ten praw­dzi­wie jest pro­ro­kiem, któ­ry miał przyjść na świat. Gdy więc Jezus poznał, że mie­li przyjść i porwać Go, aby Go obwo­łać kró­lem, sam usu­nął się znów na górę.
ROZWAŻANIE
Gdy ktoś sta­je wobec wyzwa­nia, któ­re w spo­sób oczy­wi­sty prze­kra­cza jego moż­li­wo­ści, wów­czas przy­po­mi­na­my dość wygod­ną praw­dę teo­lo­gicz­ną, któ­ra łatwo roz­wią­zu­je pro­blem: Bóg nie wyma­ga rze­czy nie­moż­li­wych. I tak jest napraw­dę. Ale to nie jest cała praw­da, bo Bóg może zażą­dać rze­czy, któ­ra jest ponad nasze siły. Wobec takie­go wyma­ga­nia sta­nął Apo­stoł. Filip moc­no odczuł swą bez­rad­ność, gorącz­ko­wo szu­kał, ale nie zna­lazł wła­ści­we­go roz­wią­za­nia. I tu sam Pan przy­cho­dzi z pomo­cą. Jezus przej­mu­je ini­cja­ty­wę i ku zasko­cze­niu Apo­sto­ła reali­zu­je to, co było po ludz­ku nie­moż­li­we. Filip mógł zro­zu­mieć, że są zada­nia nie­moż­li­we do wyko­na­nia przez nie­go, ale nie ma takich zadań dla Jezu­sa. I nie ma takich zadań też dla Fili­pa – wyko­nu­je pole­ce­nia Jezu­sa.

rs