Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Droga – Prawda – Życie

ŹRÓDŁO MOCY NIEWYCZERPANEJ

Fot. Z. Kiresz­tu­ra

Każ­dy z nas ma w sobie tęsk­no­tę za dobrem. Dzię­ki niej może­my zauwa­żyć, że Świę­to Prze­mie­nie­nia Pań­skie­go to dar, z któ­re­go pły­nie siła. Siła do prze­mia­ny życia.
W latach osiem­dzie­sią­tych ubie­głe­go wie­ku powstał film „Fury to fre­edom”, któ­re­go tytuł nie naj­le­piej prze­tłu­ma­czo­no na „Roga­ta dusza”. Ktoś dodał do tego tytu­łu jed­no sło­wo: „Prze­mia­na” – to wła­śnie jest tre­ścią fil­mu, któ­ry zaczy­na się od krót­kie­go zwro­tu: Histo­ria praw­dzi­wa. Jest to opo­wieść o mło­dzień­cu pocho­dzą­cym z pato­lo­gicz­nej rodzi­ny. Kró­lo­wa­ła w niej prze­moc ojca, tyl­ko tro­chę łago­dzo­na przez cier­pli­wą miłość mat­ki. Wyda­wa­ło się, że los kolej­ne­go poko­le­nia [pul­lqu­ote]
[Jezus] wziął z sobą Pio­tra, Jana i Jaku­ba i wyszedł na górę, aby się modlić. Gdy się modlił, wygląd Jego twa­rzy się odmie­nił, a Jego odzie­nie sta­ło się lśnią­co bia­łe. A oto dwóch mężów roz­ma­wia­ło z Nim. Byli to Moj­żesz i Eliasz. Uka­za­li się oni w chwa­le i mówi­li o Jego odej­ściu, któ­re­go miał doko­nać w Jero­zo­li­mie. Tym­cza­sem Piotr i towa­rzy­sze snem byli zmo­rze­ni. Gdy się ock­nę­li, ujrze­li Jego chwa­łę i oby­dwóch mężów, sto­ją­cych przy Nim. Gdy oni odcho­dzi­li od Nie­go, Piotr rzekł do Jezu­sa: „Mistrzu, dobrze, że tu jeste­śmy. Posta­wi­my trzy namio­ty: jeden dla Cie­bie, jeden dla Moj­że­sza i jeden dla Elia­sza”. Nie wie­dział bowiem, co mówi. Gdy jesz­cze to mówił, zja­wił się obłok i osło­nił ich; zlę­kli się, gdy [tam­ci] weszli w obłok. A z obło­ku ode­zwał się głos: „To jest Syn mój, Wybra­ny, Jego słu­chaj­cie!”. W chwi­li, gdy ode­zwał się ten głos, Jezus zna­lazł się sam. A oni zacho­wa­li mil­cze­nie i w owym cza­sie niko­mu nic nie oznaj­mia­li o tym, co widzie­li. (Łk 9,28–36) [/pullquote]jest prze­są­dzo­ny, Raul zakła­da rodzi­nę, w któ­rej na miej­sce zako­cha­nia wcho­dzi powo­li nie­zro­zu­mie­nie, krzyk, ude­rze­nie. Ale głów­ny boha­ter nosi w sobie tęsk­no­tę za dobrem. Dzię­ki niej dostrzegł wezwa­nie do prze­mia­ny – przy­pad­ko­wo zauwa­żo­ny pro­gram reli­gij­ny w tele­wi­zji stał się dla nie­go źró­dłem mocy. Mocy, któ­ra trwa­le zmie­ni­ła jego życie. Został pasto­rem, doce­nił odda­nie żony, oto­czył miło­ścią dziec­ko, docze­kał się nawró­ce­nia ojca.
FAKTY OPISANE PRZEZ EWANGELISTÓW
O zda­rze­niu zwa­nym Prze­mie­nie­niem piszą trzej pierw­si Ewan­ge­li­ści, ale każ­dy z nich kła­dzie nacisk na nie­co inne aspek­ty tego spo­tka­nia wybra­nych Apo­sto­łów z chwa­łą Pana Boga. Świę­ty Mate­usz uka­zu­je Jezu­sa jako Tego, któ­ry wypeł­nia zapo­wie­dzi Sta­re­go Przy­mie­rza: Góra Prze­mie­nie­nia jest odpo­wied­ni­kiem Syjo­nu, gdzie swo­je spo­tka­nie ze Stwór­cą miał zarów­no Moj­żesz, jak i Eliasz. Gdy Pra­wo­daw­ca i ojciec pro­ro­ków zni­ka­ją, pozo­sta­je sam Jezus jako Jedy­ny Nauczy­ciel Nowe­go Przy­mie­rza. On jest wypeł­nie­niem Bożych obiet­nic, On otwie­ra przed nami nie­bo, zamknię­te przez grzech. Świę­ty Marek, piszą­cy – jak pod­po­wia­da­ją bibli­ści – według rela­cji świę­te­go Pio­tra, uka­zu­je chwa­łę Syna Boże­go, któ­ry przy­szedł na zie­mię, by wypeł­niać misję cier­pią­ce­go Słu­gi. Trze­ci z auto­rów Ewan­ge­lii syn­op­tycz­nych, świę­ty Łukasz, opi­su­je oso­bi­ste spo­tka­nie Jezu­sa z Ojcem, doda­je, że Piotr, Jan i Jakub zmę­cze­ni zasnę­li. Wte­dy – według Łuka­szo­wej Ewan­ge­lii – umac­nia­ją Jezu­sa dwaj przy­by­sze z nie­ba, w któ­rych bibli­ści widzą nawią­za­nie do dwóch anio­łów obec­nych przy gro­cie zmar­twych­wsta­nia. Czy­ta­my w komen­ta­rzach, że świę­ty Łukasz nawią­zu­je rów­nież do ogro­du Get­se­ma­ni, gdzie Apo­sto­ło­wie zasnę­li, a anioł z nie­ba umac­niał Zba­wi­cie­la. Chwa­ła Boża, do któ­rej jeste­śmy zapro­sze­ni, ma być źró­dłem naszej siły w dąże­niu do Bożych Obiet­nic.
PROMIENIE BOŻEJ OBECNOŚCI
Ewan­ge­lia to Dobra Nowi­na. Opi­sa­ne są w niej wyda­rze­nia z życia i naucza­nia Jezu­sa Chry­stu­sa, Syna Boże­go, któ­ry przy­niósł nam zba­wie­nie. Ale Ewan­ge­lia to Sło­wo ponad­cza­so­we; w fak­tach, któ­re opi­su­ją natchnie­ni auto­rzy, jest odsło­nię­ta Miłość Pana Boga, któ­ry jest wier­ny, któ­ry nie­ustan­nie pro­mie­niu­je na każ­de­go czło­wie­ka swo­ją Obec­no­ścią. Zakoń­czy­ło się obja­wie­nie publicz­ne, czy­li już nikt nic nie może dodać do tego, co opi­sa­li Ewan­ge­li­ści, ale jeste­śmy nie­ustan­nie oto­cze­ni Bożą Miło­ścią i – jeśli nie zagłu­szy­li­śmy w sobie tęsk­no­ty za Stwór­cą – może­my każ­de­go dnia dostrze­gać zna­ki dawa­ne nam dla umoc­nie­nia, może­my czer­pać z łask hoj­nie udzie­la­nych nam, piel­grzy­mom zmie­rza­ją­cym do Kró­le­stwa Boże­go. W wie­lu świą­ty­niach widzi­my codzien­nie ludzi, któ­rzy odkry­li dar Eucha­ry­stii, przy­cho­dzą na Mszę świę­tą przed pra­cą, przed roz­po­czę­ciem lek­cji w szko­le czy przed wykła­da­mi, bo wie­dzą, że zupeł­nie ina­czej wyglą­da dzień, u któ­re­go pro­gu jest wsłu­cha­nie się w Boże Sło­wo, któ­ry roz­po­czy­na się od Komu­nii Świę­tej. Tam gdzie jest moż­li­wość, przez cały dzień wier­ni wstę­pu­ją na chwi­lę ado­ra­cji, by szu­kać spo­so­bów oka­zy­wa­nia miło­ści, by mieć siłę, zacho­wać wier­ność Chry­stu­so­wi, by umieć wyba­czać, odrzu­cać poku­sy. Czas wypo­czyn­ku jest oka­zją do pogłę­bie­nia rela­cji w rodzi­nie, do przy­po­mnie­nia sobie o pięk­nie stwo­rzo­ne­go świa­ta, do zaczerp­nię­cia odde­chu na kolej­ne tygo­dnie pra­cy. Te chwi­le to tak­że oka­zje do spo­tka­nia Pana Boga obec­ne­go w ludziach, w przy­ro­dzie, w wyda­rze­niach. Wła­śnie dzię­ki owej „Bożej spo­strze­gaw­czo­ści” może­my zauwa­żyć nad­przy­ro­dzo­ny wymiar wie­lu wyda­rzeń, przez któ­re Duch Świę­ty wska­zu­je nam dro­gę i umac­nia w wier­no­ści swo­ją nie­zmien­ną Obec­no­ścią. Spo­tka­nie z Panem Bogiem sta­je się źró­dłem prze­mia­ny i moty­wa­cją do wytrwa­nia w dobrym. Mądrość, któ­ra rów­nież ma swo­je źró­dło w Bogu, pod­po­wia­da, że chwi­le naszych pry­wat­nych obja­wień są dawa­ne nam jako pokarm, któ­ry umac­nia, że trze­ba je zacho­wy­wać w pamię­ci, aby nie stra­cić sprzed oczu Bożej miło­ści. Myślę tu o takich „malut­kich” obja­wie­niach, któ­rych nikt wię­cej nie pozna, o doświad­cze­niach rado­ści pły­ną­cej z dobrej roz­mo­wy, o chwi­lach zachwy­tu pięk­nem deli­kat­ne­go obło­ku czy nie­wiel­kiej zie­lo­nej roślin­ki rosną­cej na – wyda­wa­ło­by się – litej ska­le. Pan Bóg dla czło­wie­ka o doj­rza­łej wie­rze jest wszę­dzie widocz­ny i zawsze dostęp­ny z łaską umoc­nie­nia.
CHWILE ŚWIADECTW
Prze­mie­nie­nie Pań­skie jest codzien­nie dostęp­ne… Korzy­sta z nie­go mat­ka wsta­ją­ca w nocy do pła­czą­ce­go dziec­ka i ojciec, któ­ry wsta­je o świ­cie, by pra­co­wać dla uko­cha­nych. Z siły umac­nia­ją­ce­go Boga czer­pie cho­ry, leżą­cy kil­ka­na­ście godzin pod kro­plów­ką, dzię­ku­jąc za każ­dą dzie­siąt­kę różań­ca, któ­ra poma­ga ofia­ro­wy­wać cier­pie­nie. W cichym spo­tka­niu z Bożą obec­no­ścią poszu­ku­ją­cy może zna­leźć odpo­wiedź na drę­czą­ce go pyta­nia, a zagu­bio­ny zauwa­ży pro­mień, któ­ry dalej go popro­wa­dzi. Udrę­czo­ny złem, wpa­tru­jąc się w świe­tli­stą postać Jezu­sa, będzie umiał zauwa­żyć ten sam blask w swo­im ogro­dzie Get­se­ma­ni i w dro­dze na swo­je ukrzy­żo­wa­nie może pamię­tać o pro­mie­niach ogar­nia­ją­cych świat, try­ska­ją­cych z Ser­ca i z dło­ni Jezu­sa Miło­sier­ne­go. Aby tyl­ko chcieć. Nawet jeśli – jak Apo­sto­łów – zmo­rzy nas zmę­cze­nie, to gdy tyl­ko się ock­nie­my wypa­truj­my tej łaski, któ­ra na każ­dą chwi­lę jest przy­go­to­wa­na dla każ­de­go: i dla tego, któ­ry chce być wier­ny; i dla tego, któ­re­go ogar­nia poku­sa bun­tu; i dla tego, któ­ry zdra­dził – bo i dla nie­go jest przy­go­to­wa­ne miej­sce w nie­bie.

Ks. Zbi­gniew Kapłań­ski