Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Władza w Ewangelii (3)

Władca mordercą dzieci

Ks. Edward Sta­niek

Sygna­li­zu­jąc reali­za­cję prze­po­wied­ni pro­ro­ka Jere­mia­sza, św. Mate­usz odsła­nia jed­no z bole­snych dzieł Hero­da Wiel­kie­go na tere­nie Betle­jem i jego oko­lic. Gdy oni [Mędr­cy] odje­cha­li, oto anioł Pań­ski uka­zał się Józe­fo­wi we śnie i rzekł: „Wstań, weź Dzie­cię i Jego Mat­kę i uchodź do Egip­tu; pozo­stań tam, aż ci powiem; bo Herod będzie szu­kał Dzie­cię­cia, aby Je zgła­dzić. On wstał, wziął w nocy Dzie­cię i Jego Mat­kę i udał się do Egip­tu; tam pozo­stał aż do śmier­ci Hero­da. Tak mia­ło się speł­nić sło­wo, któ­re Pan powie­dział przez Pro­ro­ka: „Z Egip­tu wezwa­łem Syna mego”. Wte­dy Herod widząc, że go Mędr­cy zawie­dli, wpadł w strasz­ny gniew. Posłał [opraw­ców] do Betle­jem i całej oko­li­cy i kazał poza­bi­jać wszyst­kich chłop­ców w wie­ku do lat dwóch, sto­sow­nie do cza­su, o któ­rym się dowie­dział od Mędr­ców. Wte­dy speł­ni­ły się sło­wa pro­ro­ka Jere­mia­sza: „Krzyk usły­sza­no w Rama, płacz i jęk wiel­ki. Rachel opła­ku­je swe dzie­ci i nie chce utu­lić się w żalu, bo ich już nie ma” (Mt 2,13–18). W ewan­ge­licz­nej szko­le jest dra­stycz­na lek­cja podej­ścia wła­dzy do dziec­ka i rodzi­ny. Pod­czas niej ucznio­wie Jezu­sa uczą się przez dwa­dzie­ścia wie­ków – i będą to czy­nić do koń­ca świa­ta. Tekst jest natchnio­ny, czy­li prze­ka­zu­je praw­dę Boże­go obja­wie­nia, któ­re odsła­nia meto­dy wła­dzy tego świa­ta. Kto wybie­ra Ewan­ge­lię winien się liczyć z takim postę­po­wa­niem władz cywil­nych, jakie pre­zen­tu­je Herod. Jeśli to ma miej­sce, nie nale­ży się dzi­wić, trze­ba – o ile to od nas zale­ży – rato­wać dziec­ko, tak jak rato­wał je św. Józef. Nie moż­na uczest­ni­czyć w akcjach zapla­no­wa­nych przez Hero­da, bo nawet jeśli są roz­ka­zem, wyko­naw­ca bie­rze odpo­wie­dzial­ność za jego wyko­na­nie. Trze­ba znać ból rodzin pozba­wio­nych dziec­ka. Sce­na odsła­nia nie tyl­ko Hero­da, ale i tych, któ­rzy jego roz­kaz wyko­na­li. Trze­ba o tym poroz­ma­wiać z nimi, z kró­lem i rodzi­ca­mi sto­ją­cy­mi nad zbio­ro­wą mogi­łą dzie­ci w Betle­jem. Żyje­my w pogań­skim świe­cie, w któ­rym dzie­ci mor­do­wa­no, mor­du­je się i będzie mor­do­wać. Herod ma swo­ich następ­ców. Ewan­ge­li­za­cja nie pole­ga na wal­ce z mor­der­ca­mi, ale na rato­wa­niu dziec­ka, o ile to jest moż­li­we. W Betle­jem ura­to­wa­no tyl­ko jed­no, a ponad pięć­dzie­siąt zgi­nę­ło. Pro­por­cje i dziś są podob­ne. Waż­na jest rów­nież decy­zja, jaką pod­jął Bóg, aby rato­wać Dziec­ko i Rodzi­ców poza gra­ni­ca­mi kró­le­stwa Hero­da, któ­re było wypeł­nio­ne stra­chem wobec nie­go. On w swo­im gnie­wie potra­fił robić rze­czy strasz­ne. Wład­ca, kie­ru­ją­cy się gnie­wem, rani wie­lu. Ewan­ge­lia mówi o moż­li­wo­ści uciecz­ki na emi­gra­cję, aby dziec­ko oca­lić. To jed­no z waż­nych wska­zań. Emi­gra­cja ma sens, jeśli w obce kra­je uda­je się cała rodzi­na. Podział rodzi­ny tysią­ca­mi kilo­me­trów jest wiel­kim zagro­że­niem jej jed­no­ści i wycho­wa­nia dzie­ci. Kto w Ewan­ge­lii szu­ka roz­wią­zań trud­nych sytu­acji, winien pamię­tać o lek­cji na temat emi­gra­cji Świę­tej Rodzi­ny.