Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Tydzień liturgiczny

DWUDZIESTY TRZECI TYDZIEŃ ZWYKŁY 7–12 IX 2015

Poniedziałek

Kol 1,24–2,3; Łk 6,6–11
Sło­wo Boże: Teraz radu­ję się w cier­pie­niach za was i ze swej stro­ny w moim cie­le dopeł­niam bra­ki udręk Chry­stu­sa dla dobra Jego Cia­ła, któ­rym jest Kościół. Jego słu­gą sta­łem się według zle­co­ne­go mi wobec was Boże­go wło­dar­stwa. Sto­pień zży­cia się z Kościo­łem jest skut­kiem naszej wia­ry, to zna­czy jej głę­bi i żywot­no­ści. Św. Paweł wyka­zu­je praw­dzi­wy hero­izm wia­ry, gdy mówi o rado­ści, któ­ra towa­rzy­szy jego tru­dom – wię­cej – cier­pie­niom, podej­mo­wa­nym dla Kościo­ła. Ten sto­pień miło­ści Kościo­ła jest moż­li­wy dla wie­lu, bo codzien­ność nie­raz przy­no­si trud, jakim jest nie­zro­zu­mie­nie ze stro­ny ludzi Kościo­ła. Panie, nie­raz marzę o Koście­le, któ­ry jest przy­ja­znym miej­scem, peł­nym bez­pie­czeń­stwa, przy­tul­nym i cie­płym. Ale to jest zwy­kle złu­dze­nie. Wiem, że bycie w Koście­le kosz­tu­je – i za to dziś chcę Ci, Panie, podzię­ko­wać.
Wto­rek
Rz 8,28–30; Mt 1,1–16.18–23
Sło­wo Boże: Wie­my, że Bóg z tymi, któ­rzy Go miłu­ją, współ­dzia­ła we wszyst­kim dla ich dobra, z tymi, któ­rzy są powo­ła­ni według Jego zamia­ru. Albo­wiem tych, któ­rych od wie­ków poznał, tych też prze­zna­czył na to, by się sta­li na wzór obra­zu Jego Syna… Podą­ża­jąc dro­gą powo­ła­nia two­rzy­my zwy­kle intu­icyj­ny obraz tego, co współ­gra z ową dro­gą, i tego, co sta­je jak­by w poprzek tej dro­gi. I poja­wia się pyta­nie, co zro­bić, gdy coś lub ktoś znie­kształ­ca tę dro­gę. Otóż Bóg wszyst­ko, co nas spo­ty­ka, może wpleść w dro­gę nasze­go powo­ła­nia, o ile zacho­wa­my w ser­cu szcze­rą miłość, mimo zawsze moż­li­wych błę­dów. Panie, dzię­ku­ję Ci za powo­ła­nie. Dzię­ku­ję za łaski, któ­re poma­ga­ją kro­czyć dro­gą mego powo­ła­nia. Dzię­ku­ję za to, żeś mnie od wie­ków zoba­czył i zechcia­łeś mnie pro­wa­dzić ku zba­wie­niu.
Śro­da
Kol 3,1–11; Łk 6,20–26
Sło­wo Boże: Jeśli­ście razem z Chry­stu­sem powsta­li z mar­twych, szu­kaj­cie tego, co w górze… Zadaj­cie więc śmierć temu, co jest przy­ziem­ne w waszych człon­kach: roz­pu­ście, nie­czy­sto­ści, lubież­no­ści, złej żądzy i chci­wo­ści, bo ona jest bał­wo­chwal­stwem. Nie ma praw­dzi­wej wol­no­ści bez zma­ga­nia się z ciem­ną stro­ną swej oso­bo­wo­ści. A że taka ist­nie­je, nie trze­ba prze­ko­ny­wać. Zjed­no­cze­nie z Chry­stu­sem zobo­wią­zu­je do wal­ki z wszyst­kim, co przy­ziem­ne. Warun­kiem pro­wa­dze­nia wal­ki z wła­sną sła­bo­ścią jest uczci­wość. Jest to zdol­ność pro­ste­go i jasne­go nazy­wa­nia sła­bo­ści sła­bo­ścią, a grze­chu grze­chem, bez cie­nia uspra­wie­dli­wia­nia. Panie, nie szu­kam uspra­wie­dli­wie­nia dla sie­bie. Nie chcę pomniej­szać mego grze­chu. Prze­ciw­nie, pomóż zoba­czyć mój grzech. Lecz jesz­cze bar­dziej obej­mij mnie swym miło­sier­dziem. Ty, Panie, jesteś mym uspra­wie­dli­wie­niem.
Czwar­tek
Kol 3,12–17; Łk 6,27–38
Sło­wo Boże: Oblecz­cie się w ser­decz­ne miło­sier­dzie, dobroć, poko­rę, cichość, cier­pli­wość, zno­sząc jed­ni dru­gich i wyba­cza­jąc sobie nawza­jem (…). Na to zaś wszyst­ko przy­oblecz­cie miłość, któ­ra jest wię­zią dosko­na­ło­ści. A ser­ca­mi waszy­mi niech rzą­dzi pokój Chry­stu­so­wy. Wymie­nio­ne przez Apo­sto­ła cechy two­rzą coś na kształt żywe­go orga­ni­zmu. Poszcze­gól­ne cno­ty: miło­sier­dzie, poko­ra, cichość, cier­pli­wość – to jak­by współ­dzia­ła­ją­ce ze sobą orga­ny, złą­czo­ne miło­ścią na kształt krwio­bie­gu. Orga­nizm zbu­do­wa­ny z cnót pro­mie­niu­je świa­tłem poko­ju. Wła­śnie obec­ność poko­ju w ser­cu jest naj­czul­szym wskaź­ni­kiem przy­lgnię­cia do Chry­stu­sa. Panie, pro­szę, wlej w moje ser­ce pokój, któ­ry od Cie­bie pocho­dzi, któ­ry jest bal­sa­mem leczą­cym moje lęki, lekar­stwem prze­zwy­cię­ża­ją­cym mój grzech. Obdarz mnie, Panie, swym poko­jem.
Pią­tek
1 Tm 1,1–2.12–14; Łk 6,39–42
Sło­wo Boże: Dzię­ki skła­dam Temu, któ­ry mnie przy­oblekł mocą, Chry­stu­so­wi Jezu­so­wi, nasze­mu Panu, że uznał mnie za god­ne­go wia­ry, sko­ro prze­zna­czył do posłu­gi mnie, ongiś bluź­nier­cę, prze­śla­dow­cę i oszczer­cę. Apo­stoł Paweł odkrył rzecz wyjąt­ko­wej wagi: mogę być moc­ny tyl­ko mocą Chry­stu­sa. Z łaski Zba­wi­cie­la otrzy­mał dar wia­ry. Gdy zda­ło mu się, że jest moc­ny – bo dys­po­nu­jąc popar­ciem fary­ze­uszów siał strach wśród chrze­ści­jan – upadł na zie­mię powa­lo­ny mocą Zmar­twych­wsta­łe­go. Bło­go­sła­wio­ny ten upa­dek, przez któ­ry uczy­my się przyj­mo­wać moc Jezu­sa. Chroń mnie, Panie, przed upad­ka­mi, któ­re osła­bia­ją moją wolę kro­cze­nia za Tobą. Nie odsu­waj tych upad­ków, któ­re nauczą mnie poko­ry, bym mógł przy­jąć Two­ją łaskę.
Sobo­ta
1 Tm 1,15–17; Łk 6,43–49
Sło­wo Boże: Chry­stus Jezus przy­szedł na świat zba­wić grzesz­ni­ków, spo­śród któ­rych ja jestem pierw­szy. Lecz dostą­pi­łem miło­sier­dzia po to, by we mnie pierw­szym Jezus Chry­stus poka­zał całą wiel­ko­dusz­ność… Kla­sy­fi­ku­je­my grze­chy na wiel­kie i małe – i słusz­nie. Jed­nak­że każ­dy grzech prze­ba­czo­ny czer­pie z tego same­go źró­dła – z nie­po­ję­te­go miło­sier­dzia Zba­wi­cie­la. I jeśli spo­strze­ga­my, że Bóg komuś prze­ba­czył, niech będzie to dla nas źró­dłem nadziei. A jeśli sami doświad­czy­li­śmy prze­ba­cze­nia, budź­my nadzie­ję w ser­cach innych. Wiel­ko­dusz­ność nasze­go Pana jest nie­wy­czer­pa­na. Panie, któ­ry prze­ba­czy­łeś Paw­ło­wi mor­du­ją­ce­mu Two­ich uczniów, bądź uwiel­bio­ny. Ty, któ­ry wyrwa­łeś z ciem­no­ści zmy­słów Igna­ce­go Loy­olę, bądź uwiel­bio­ny. Ty, któ­ry przez sakra­ment poku­ty przy­sze­dłeś do Rudol­fa Hes­sa, bądź uwiel­bio­ny.