Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Władza w Ewangelii (6)

Niewygodny podwładny

Ks. Edward Sta­niek

Jan nara­ził się Hero­do­wi, bo moc­no zaata­ko­wał go z powo­du popeł­nia­nych zbrod­ni oraz z powo­du mał­żeń­stwa, jakie zawarł z Hero­dia­dą, żoną swe­go bra­ta. Św. Łukasz ujmu­je to zwięź­le: Lecz tetrar­cha Herod, kar­co­ny przez nie­go [Jana] z powo­du Hero­dia­dy, żony swe­go bra­ta, i z powo­du innych zbrod­ni, któ­re popeł­nił, dodał do wszyst­kie­go i to, że zamknął Jana w wię­zie­niu (Łk 3,19–20). Jan nic złe­go nie uczy­nił. To jeden z waż­nych ele­men­tów ewan­ge­licz­ne­go podej­ścia do wła­dzy. Wię­zie­nia budo­wa­ne są dla kry­mi­na­li­stów, a czę­sto słu­żą do zatrzy­my­wa­nia ludzi nie­win­nych, ale nie­wy­god­nych dla mają­cych wła­dzę. Upo­mnie­nie Hero­da było zna­kiem tro­ski Jana o nie­go i pod­wład­nych. Naj­więk­sze­mu pro­ro­ko­wi zale­ża­ło na tym, aby tetrar­cha nie gor­szył swo­ich pod­wład­nych, łamiąc przy­ka­za­nie Boże: „Nie cudzo­łóż”. Aresz­to­wa­nie Jana było zna­kiem dla wie­lu, aby na temat Hero­da nic złe­go nie mówi­li, nawet jeśli­by to była praw­da. Jan dobrze wie­dział, co ryzy­ku­je. Herod liczył się z jego auto­ry­te­tem i nawet w wię­zie­niu chęt­nie go słu­chał. Pisze o tym św. Marek: Herod czuł lęk przed Janem, widząc że jest mężem pra­wym i świę­tym, i brał go w obro­nę. Ile­kroć go posły­szał, odczu­wał duży nie­po­kój, a jed­nak chęt­nie go słu­chał (Mk 6,20). Te sło­wa św. Mar­ka odsła­nia­ją waż­ny rys por­tre­tu mają­cych wła­dzę, o ile oni liczą się z sumie­niem. Jan Chrzci­ciel o tym wie­dział i dla­te­go prze­ma­wiał do Hero­da. Jan prze­ma­wiał, publicz­nie pięt­nu­jąc odchy­le­nia od Deka­lo­gu, mając na uwa­dze słu­cha­czy, aby się liczy­li z Bożym Pra­wem. W takim prze­ma­wia­niu mógł odpo­wia­dać na pyta­nia doty­czą­ce posta­wy Hero­da. Wcze­śniej jed­nak na pew­no spo­tka­li się sam na sam i Jan upo­mniał tetrar­chę, bo taka jest zasa­da Ewan­ge­lii. Grzech Hero­da był publicz­ny – i dla­te­go wyma­gał publicz­nej oce­ny według pio­nu Boże­go pra­wa. Z Janem w wię­zie­niu moż­na poroz­ma­wiać na temat więź­niów, któ­rzy są nie­wy­god­ni dla wła­dzy. Na świe­cie są ich milio­ny. Wie­lu w tych lochach ginie. Jest to jed­na z waż­nych kart Ewan­ge­lii, ponie­waż Jezus też zna­lazł się w wię­zie­niu dla­te­go, że był nie­wy­god­ny dla mają­cych wła­dzę. Trze­ba znać racje i meto­dy, jaki­mi posłu­gu­ją się mają­cy w wła­dzę, chęt­nie się­ga­ją­cy nawet do wyro­ków śmier­ci. Z Janem trze­ba też poroz­ma­wiać na temat, jak win­ni się zacho­wać w wię­zie­niu ludzie nie­win­ni. Jan zacho­wu­je peł­nię poko­ju, ale też fina­li­zu­je swe dzie­ło jako nauczy­ciel. Pro­wa­dził szko­łę i miał uczniów. Posy­ła ich do Jezu­sa, aby wie­dzie­li do kogo win­ni się udać, gdy on zosta­nie zamor­do­wa­ny. Nie­win­ny wię­zień łatwo odnaj­du­je się w Ewan­ge­lii tak przy Janie, jak przy Jezu­sie i św. Paw­le.