Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Władza w Ewangelii (7)

Kto rządził – Herod czy Herodiada?

Ks. Edward Sta­niek

Głęb­sza reflek­sja nad podej­ściem do wła­dzy w uję­ciu ewan­ge­licz­nym wyma­ga dobre­go odczy­ta­nia opi­su śmier­ci Jana Chrzci­cie­la. Herod był tetrar­chą i odpo­wia­dał za ład na tere­nie Gali­lei. Hero­dia­da jed­nak mia­ła wie­le do powie­dze­nia, a on czę­sto speł­niał jej życze­nia. Śmierć Jana odsła­nia kuli­sy mani­pu­lo­wa­nia tym, kto ma wła­dzę. Te zaku­li­so­we dzia­ła­nia zawsze są obec­ne i mają wpływ na osta­tecz­ne decy­zje rzą­dzą­cych. Tak jest gdy mowa o naj­wyż­szych figu­rach na poli­tycz­nej sza­chow­ni­cy, jak i o małych – w przed­się­bior­stwach, fir­mach, wio­skach, osie­dlach, mia­stach, mini­ster­stwach. W sto­sun­ko­wo małym stop­niu mamy z tym do czy­nie­nia w woj­sku, choć i tam jest to obec­ne. Trze­ba o tym pamię­tać. Mają­cy wła­dzę pod­pi­su­je doku­men­ty i na nim spo­czy­wa odpo­wie­dzial­ność praw­na za wyda­wa­ne roz­po­rzą­dze­nia, ale kto zna jego naj­bliż­sze oto­cze­nie, ten wie, kto nim ste­ru­je. Mają­cy wła­dzę są ste­ro­wa­ni, nawet jeśli się im wyda­je, że wszyst­ko zale­ży tyl­ko od nich. Otóż, kie­dy obcho­dzo­no uro­dzi­ny Hero­da, tań­czy­ła cór­ka Hero­dia­dy wobec gości i spodo­ba­ła się Hero­do­wi. Zatem pod przy­się­gą obie­cał jej dać wszyst­ko, o cokol­wiek popro­si. A ona przed­tem już pod­mó­wio­na przez swą mat­kę: „Daj mi – rze­kła – tu na misie gło­wę Jana Chrzci­cie­la!”. Zasmu­cił się król. Lecz przez wzgląd na przy­się­gę i na współ­bie­siad­ni­ków kazał jej dać. Posłał więc [kata] i kazał ściąć Jana w wię­zie­niu. Przy­nie­sio­no gło­wę jego na misie i dano dziew­czę­ciu, a ono zanio­sło ją swo­jej mat­ce. Ucznio­wie zaś Jana przy­szli, zabra­li jego cia­ło i pogrze­ba­li je; potem poszli i donie­śli o tym Jezu­so­wi (Mt 14,6–12). Hero­dia­da chcia­ła być z Hero­dem i trak­to­wa­ła Jan Chrzci­cie­la jako swe­go wro­ga. Zale­ża­ło jej na jego śmier­ci. Herod jed­nak liczył się nie tyl­ko z Janem, ale i jego auto­ry­te­tem, jaki miał wśród ludzi i wie­dział, że jeśli w nie­go ude­rzy, sam na tym stra­ci. Hero­dia­da bar­dzo spryt­nie przy­go­to­wa­ła zamach na Jana i wymu­si­ła na Hero­dzie wyrok śmier­ci. Zna­ła sła­bość Hero­da i wyko­rzy­sta­ła swą cór­kę, któ­ra zaim­po­no­wa­ła uczest­ni­kom uro­dzi­no­wej uczty tetrar­chy, aby zło­wić Hero­da na przy­się­gę. Wład­ca nie prze­my­ślał ani publicz­nie powie­dzia­ne­go sło­wa, ani spry­tu Hero­dia­dy. Publicz­nie przy­siągł dać cór­ce Hero­dia­dy nawet pół swe­go kró­le­stwa. Nie wyobra­żał sobie nawet tego, że dla kogoś gło­wa na misie może wię­cej zna­czyć niż pół kró­le­stwa. Hero­dia­da zaś zała­twia­ła swo­je spra­wy. To nie cór­ka decy­do­wa­ła o darze, ale jej mat­ka. Kuli­sy dzia­łań wła­dzy są tu uka­za­ne bar­dzo jasno. Herod zbyt szyb­ko zło­żył przy­się­gę. Wobec uczest­ni­ków był zobo­wią­za­ny albo do jej wyko­na­nia, albo odwo­ła­nia. Wyko­nał. Gdy­by był panem sytu­acji, winien prze­pro­sić za głu­pią przy­się­gę, a Jana wypu­ścić z wię­zie­nia. Uczest­ni­cy wie­dzie­li­by, z kim mają do czy­nie­nia. Rzad­ko jed­nak mają­cy wła­dzę umie­ją napra­wiać swe błęd­ne decy­zje.