Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Tydzień liturgiczny

DWUDZIESTY PIĄTY TYDZIEŃ ZWYKŁY 21–26 IX 2015

Poniedziałek

Ef 4,1–7.11–13; Mt 9,9–13
ŚWIĘTO ŚW. MATEUSZA APOSTOŁA I EWANGELISTY
Sło­wo Boże: Każ­de­mu zaś z nas zosta­ła dana łaska według mia­ry daru Chry­stu­so­we­go. I On usta­no­wił jed­nych apo­sto­ła­mi, innych pro­ro­ka­mi, innych ewan­ge­li­sta­mi, innych paste­rza­mi i nauczy­cie­la­mi (…) celem budo­wa­nia Cia­ła Chry­stu­so­we­go… Chęt­nie pod­kre­śla­my swo­ją odręb­ność i nie­po­wta­rzal­ność. Rów­no­cze­śnie żywi­my głę­bo­kie prze­ko­na­nie o rów­no­ści wszyst­kich ludzi. Mądrość Boża wska­zu­je roz­wią­za­nie powyż­sze­go napię­cia. Oto wszy­scy jeste­śmy dzieć­mi tego same­go Ojca. A każ­dy z nas otrzy­mu­je inne zada­nie do wyko­na­nia. Bóg potra­fi objąć każ­de­go peł­nią miło­ści i potra­fi wska­zać każ­de­mu wła­ści­wą dro­gę. Duchu Świę­ty, uwiel­biam Cię, bo jesteś twór­cą har­mo­nii mię­dzy­ludz­kiej, gdy każ­de­mu czło­wie­ko­wi wyzna­czasz sto­sow­ne zada­nie tak, byśmy wszy­scy mogli się wspie­rać. Pozwól mi wypeł­nić to, co jest moim powo­ła­niem.
Wto­rek
Ezd 6,7–8.12b.14–20; Łk 8,19–21
Sło­wo Boże: A Izra­eli­ci, kapła­ni, lewi­ci i resz­ta wysie­dleń­ców rado­śnie obcho­dzi­li poświę­ce­nie tego domu Boże­go… I powo­ła­li do służ­by domu Boże­go w Jero­zo­li­mie kapła­nów według ich oddzia­łów i lewi­tów według ich ugru­po­wań, zgod­nych z prze­pi­sem księ­gi Moj­że­szo­wej. Odbu­do­wa­na świą­ty­nia i co waż­niej­sze, wzno­wio­na służ­ba Boża – to wszyst­ko jest zna­kiem ducho­we­go odro­dze­nia. Prze­mie­nio­ne przez dni upo­ka­rza­ją­cej nie­wo­li ser­ca ludz­kie lgną do służ­by Bożej. Wszyst­ko wra­ca do nor­my, a jest nią god­ne i uro­czy­ste spra­wo­wa­nie litur­gii w świą­ty­ni. Oto jed­na z norm okre­śla­ją­cych tak­że nasze wspól­no­to­we życie w Koście­le – pie­tyzm wobec litur­gii, tro­ska o jej pięk­no. Duchu Świę­ty, Ty zwo­łu­jesz Kościół, by we wspól­no­cie wiel­bił wszech­moc­ne­go Boga. W litur­gii Kościo­ła dzia­łasz nie­prze­rwa­nie, by pro­wa­dzić mnie do świę­to­ści. Dla­te­go dzię­ku­ję za litur­gię Kościo­ła, bo w niej odnaj­du­ję Cie­bie same­go.
Śro­da
Ezd 9,5–9; Łk 9,1–6
Sło­wo Boże: Boże mój! Bar­dzo się wsty­dzę, Boże mój, pod­nieść twarz do Cie­bie, albo­wiem prze­stęp­stwa nasze wzro­sły powy­żej gło­wy, a wina nasza się­ga aż do nie­ba. Od dni ojców naszych aż po dziś dzień cią­ży na nas wiel­ka wina. Cóż może naród dać swe­mu Bogu? Zazwy­czaj nie­wier­ność. Dla­te­go Bóg szu­ka tera­pii, by cho­ry zro­zu­miał swój nie­bez­piecz­ny stan. I gdy minę­ła już naj­groź­niej­sza fala owej cho­ro­by, budzi się nowa świa­do­mość. To jest w pierw­szym rzę­dzie wdzięcz­ność, że Bóg Ojciec nie potrak­to­wał zdra­dy jako wiecz­ne­go zerwa­nia wię­zi, ale jako cho­ro­bę, któ­rą trze­ba leczyć. Tak Bóg widzi każ­dy grzech. Panie, Ty wiesz, że nie­raz zry­wam więź z Tobą, moim Stwór­cą i Odku­pi­cie­lem. Ale prze­cież nigdy nie chcę jej zerwać, bo napraw­dę zale­ży mi na Tobie, mój Zbaw­co. Dla­te­go nie poczy­tuj mi moich błę­dów, ale je prze­bacz i zapo­mnij.
Czwar­tek
Ag 1,1–8; Łk 9,7–9
Sło­wo Boże: Roz­waż­cie tyl­ko, jak się wam wie­dzie. Sie­je­cie wie­le, lecz plon macie lichy; przyj­mu­je­cie pokarm, lecz nie ma go do syto­ści; pije­cie, lecz nie gasi­cie pra­gnie­nia; okry­wa­cie się, lecz nie roz­grze­wa­cie; ten, kto pra­cu­je, aby zaro­bić, pra­cu­je odkła­da­jąc do dziu­ra­we­go miesz­ka. Agge­usz sta­je przed ludem, by budzić sumie­nia. Wie­lu zda­je inte­re­so­wać się wyłącz­nie zdo­by­wa­niem coraz lep­szych warun­ków, by w więk­szym stop­niu zaspo­ka­jać codzien­ne potrze­by, by gro­ma­dzić zapa­sy. Tym­cza­sem gro­ma­dzo­ne środ­ki gdzieś się roz­pra­sza­ją. Pro­rok przy­po­mi­na, że nie moż­na budo­wać dobrze swo­je­go domu (domu swe­go życia), jeśli zapo­mni się o domu Bożym. „Jeże­li Pan domu nie zbu­du­je, na próż­no tru­dzą się ci, któ­rzy go wzno­szą” – mówi i uczy zara­zem psal­mi­sta. Dziś zno­wu bio­rę sobie, Panie, te sło­wa do ser­ca i chcę o nich pamię­tać, podej­mu­jąc codzien­ny trud.
Pią­tek
Ag 1,15–2,9; Łk 9,18–22
Sło­wo Boże: Teraz jed­nak nabierz ducha, Zoro­ba­be­lu, mówi Pan, nabierz ducha arcy­ka­pła­nie Jozue, synu Josa­da­ka, nabierz też ducha cały ludu zie­mi, mówi Pan. Do pra­cy! Bo Ja jestem z wami, mówi Pan Zastę­pów. Jeśli ma powstać jakieś dobre dzie­ło, musi wyra­stać z naj­głęb­szych pokła­dów ludz­kie­go ducha. Dokład­niej mówiąc, musi wyra­stać z ducha Boże­go. Każ­da inna inspi­ra­cja jest w jakiś spo­sób zatru­ta, naj­czę­ściej ludz­ką pychą. Tyl­ko dzie­ła czer­pią­ce z Boże­go natchnie­nia mają szan­sę trwać. Sam Bóg zapa­la ser­ca przy­wód­ców i całe­go ludu, by nie zre­zy­gno­wa­li z odbu­do­wy domu Boże­go. Panie, prze­pra­szam za każ­de moje dzia­ła­nie, któ­re pod­ją­łem bez licze­nia się z Tobą. Prze­pra­szam za chwi­le, w któ­rych zapo­mnia­łem o Tobie. Prze­pra­szam, że nie zawsze roz­po­zna­ję Two­ją wolę. Panie, umoc­nij mnie.
Sobo­ta
Za 2,5–9.14–15a; Łk 9,43b–45
Sło­wo Boże: „Jero­zo­li­ma pozo­sta­nie bez murów, gdyż tak wie­le ludzi i zwie­rząt w niej będzie”… Ja będę doko­ła niej murem ogni­stym, mówi Pan, a chwa­ła moja zamiesz­ka pośród niej. Ciesz się i raduj, Córo Syjo­nu, bo już idę i zamiesz­kam pośród cie­bie… Znisz­czo­ne mia­sto odzy­sku­je swo­ją świet­ność. Ale praw­dzi­wa jego nie­zwy­kłość nie kry­je się w potę­dze wznie­sio­nych budow­li i wspa­nia­ło­ści nagro­ma­dzo­nych skar­bów. Praw­dzi­wa świet­ność Syjo­nu to obec­ność Boga, z któ­rej czer­pać będą wszy­scy, tak­że poga­nie. Podob­nie pięk­no nasze­go życia to obec­ność żywe­go Boga, któ­rą mogą odczy­tać prze­cho­dzą­cy obok nas. Panie, Ty pra­gniesz, bym był świa­tłem świa­ta i solą zie­mi. Dzię­ku­ję za tak nie­zwy­kłe zada­nie. I prze­pra­szam, bo tyle we mnie ciem­no­ści i do tego brak dobre­go sma­ku. Ale Ty, Panie, nadal liczysz na mnie. Wiem o tym – i dzię­ku­ję.