Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Cuda i łaski Boże

CUD OCZYMA SIOSTRY KATECHETKI

Michał był ener­gicz­nym, nie zwra­ca­ją­cym jed­nak na sie­bie szcze­gól­nej uwa­gi uczniem. Tak go zapa­mię­ta­łam. O jego wypad­ku zosta­łam poin­for­mo­wa­na bar­dzo szyb­ko, jeśli dobrze pamię­tam, to jesz­cze tego same­go dnia. Ktoś ze szko­ły powie­dział mi, że Michał jest w szpi­ta­lu, miał wypa­dek, że to poważ­na, a nawet bez­na­dziej­na spra­wa – roz­po­czy­na opo­wieść sio­stra Lilia­na.

Fot. Archi­wum Sióstr Ser­ca­nek

W zgro­ma­dze­niu pro­si­my Boga w inten­cji róż­nych osób za pośred­nic­twem nasze­go Ojca Zało­ży­cie­la oraz Mat­ki Kla­ry. Kie­dy pro­si­łam o tę modli­twę, sio­stra Prze­ło­żo­na zapy­ta­ła mnie do kogo będzie­my odma­wiać modli­twę: do Ojca Zało­ży­cie­la czy do Mat­ki Kla­ry? Ja popro­si­łam nasze sio­stry o modli­twę za przy­czy­ną naszej Współ­za­ło­ży­ciel­ki, Mat­ki Kla­ry. Ona zawsze była mi bar­dzo bli­ska, nie­raz zwra­ca­łam się do niej w róż­nych moich spra­wach oso­bi­stych i kil­ka­krot­nie doświad­czy­łam jej wsta­wien­nic­twa.
Szturm modli­twy
Roz­po­czę­ły­śmy z sio­stra­mi nowen­nę. Kie­dy dowie­dzia­łam się o wypad­ku, prze­ka­za­łam rów­nież mamie Micha­ła obra­zek z nowen­ną, infor­mu­jąc ją jed­no­cze­śnie, że pod­ję­ły­śmy z sio­stra­mi modli­twę i jeśli chce, to może się do niej przy­łą­czyć. W kla­sie Micha­ła rów­nież odma­wia­li­śmy tę modli­twę, pro­sząc o jego powrót do zdro­wia. Do szpi­ta­la poje­cha­łam razem z księ­dzem, któ­ry uczył w tej samej szko­le, oraz z jed­ną nauczy­ciel­ką i dwo­ma ucznia­mi z jego kla­sy. Nie wiem, czy Michał mnie roz­po­znał, spra­wiał wra­że­nie, że raczej nie. Kie­dy zoba­czy­łam Micha­ła na szpi­tal­nym łóż­ku, od razu zorien­to­wa­łam się, że jego stan jest bar­dzo poważ­ny. Bar­dzo prze­ję­łam się całą tą sytu­acją, szcze­gól­nie wte­dy, kie­dy zoba­czy­łam cier­pie­nie jego mamy. Potem inte­re­so­wa­łam się na bie­żą­co sta­nem zdro­wia Micha­ła, w szpi­ta­lu byłam jesz­cze dru­gi raz. Życie Micha­ła było w sta­nie zagro­że­nia.
Cud
Pamię­tam, że któ­re­goś dnia, w trak­cie trwa­nia nowen­ny, nastą­pił prze­łom; dowie­dzia­łam się, że nagle Michał zaczął jak­by wra­cać do zdro­wia. Bar­dzo się tym fak­tem ucie­szy­łam, ale nie przy­pusz­cza­łam jesz­cze wte­dy, że to cud. Potem Michał został wypi­sa­ny ze szpi­ta­la i wró­cił do domu. Było dla mnie dużym zasko­cze­niem, kie­dy kil­ka dni póź­niej, roz­ma­wia­jąc z mamą Micha­ła, dowie­dzia­łam się szcze­gó­łów doty­czą­cych jego wypi­su ze szpi­ta­la i opi­nii leka­rza na ten temat. Mama Micha­ła opo­wia­da­ła mi, że kie­dy poszła z bukie­tem kwia­tów podzię­ko­wać leka­rzo­wi pro­wa­dzą­ce­mu za przy­wró­ce­nie jej syna do zdro­wia, on stwier­dził, że te kwia­ty powin­na zanieść do kapli­cy, gdyż patrząc od stro­ny medycz­nej on nic nie mógł wię­cej zro­bić – i tak napraw­dę Micha­ła ura­to­wał cud, a nie inter­wen­cja leka­rzy. Byłam bar­dzo wzru­szo­na, kie­dy się o tym dowie­dzia­łam, ale nawet wte­dy nie przy­szło mi do gło­wy, że to rze­czy­wi­ście cud. Cie­szy­łam się po pro­stu fak­tem powro­tu Micha­ła do zdro­wia. Po przyj­ściu do domu podzie­li­łam się tą rado­ścią z sio­stra­mi, dzię­ku­jąc im za modli­twę. Sio­stra Prze­ło­żo­na zain­te­re­so­wa­ła się tym wyda­rze­niem i posta­no­wi­ły­śmy przyj­rzeć się tej spra­wie bli­żej. Kie­dy uwie­rzy­łam w cud? Trud­no powie­dzieć. Wie­rzę w cuda, wie­rzę moc­no w to, że Pan Bóg swo­ją mocą może czy­nić rze­czy nie­zwy­kłe, sama nie­jed­no­krot­nie doświad­czam Jego łaski, nie przy­pusz­cza­łam jed­nak, że spo­tka mnie coś takie­go… Wie­rzy­łam od same­go począt­ku, że Bóg udzie­lił wiel­kiej łaski, nie sądzi­łam jed­nak, że będzie to jed­na z takich, dzię­ki któ­rej nasza Mat­ka Kla­ra zosta­nie ogło­szo­na bło­go­sła­wio­ną.