Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Tydzień liturgiczny

DWUDZIESTY SIÓDMY TYDZIEŃ ZWYKŁY 5–10 X 2015

Poniedziałek

Jon 1,1–2,11; Łk 10,25–37
Sło­wo Boże: A Jonasz w stał, a by uciec przed Panem do Tar­szisz. Zszedł do Jafy, zna­lazł okręt pły­ną­cy do Tar­szisz, uiścił należ­ną opła­tę i wsiadł na nie­go, by się nim udać do Tar­szisz, dale­ko od Pana. Czy moż­na uciec przed Bogiem? Bóg jest wszech­moc­ny, jest Stwór­cą. Nie ist­nie­je naj­mniej­szy frag­ment prze­strze­ni, któ­ry nie był­by pod­da­ny Boże­mu wła­da­niu. A jed­nak czło­wiek dys­po­nu­je wol­ną wolą i może odwró­cić się o d Boga. Może ponie­kąd „stwo­rzyć” prze­strzeń bez Boga. Może żyć w prze­ko­na­niu, że sam roz­wią­zu­je swo­je pro­ble­my, bez licze­nia się ze zda­niem Stwór­cy. Ale to jest złu­dze­nie. Jezu, wypeł­nij swą obec­no­ścią każ­dy naj­mniej­szy zaka­ma­rek moje­go życia. Nie chcę nic przed Tobą ukryć, prze­ciw­nie, pra­gnę, byś pomógł mi roz­świe­tlić swą łaską to, co dla mnie same­go nie jest dość jasne.
Wto­rek
Jon 3,1–10; Łk 10,38–42
Sło­wo Boże: I ogło­szo­no w Nini­wie, co nastę­pu­je: „Niech każ­dy odwró­ci się od swe­go złe­go postę­po­wa­nia i od nie­pra­wo­ści, któ­rą popeł­nia swo­imi ręka­mi. Kto wie, może się odwró­ci i uli­tu­je Bóg, odstą­pi od zapal­czy­wo­ści swe­go gnie­wu, a nie zgi­nie­my?”. Miesz­kań­cy Nini­wy usły­sze­li, że nad­cho­dzą nie­uchron­ne kary, jako sku­tek popeł­nio­nych nie­pra­wo­ści. Zapo­wiedź nie­szczęść była upo­mnie­niem, któ­re zosta­ło zro­zu­mia­ne i przy­ję­te. Roz­po­czął się czas poku­ty. I wej­rzał Bóg na czy­ny całe­go ludu, i oka­zał miło­sier­dzie. Poku­ta całe­go ludu oraz rzą­dzą­cych ura­to­wa­ła wszyst­kich. Czy dziś stać nas na modli­twę o ducha poku­ty dla całe­go naro­du? Duchu Świę­ty, gdy sły­szę sło­wo poku­ta, myślę o zada­niu zwią­za­nym ze spo­wie­dzią. A to prze­cież tyl­ko jeden wymiar poku­ty. Bo nie potra­fię zro­zu­mieć poku­ty, któ­ra przy­cho­dzi w codzien­nych utra­pie­niach, a tym bar­dziej jej zaak­cep­to­wać. Duchu Świę­ty, pomóż mi.
Śro­da
Jon 4,1–11; Łk 11,1–4
Sło­wo Boże: Gdy Bóg prze­ba­czył Nini­wi­tom, nie podo­ba­ło się to Jona­szo­wi i obu­rzył się… Rzekł Pan: „Tobie żal krze­wu, któ­re­go nie upra­wia­łeś i nie wyho­do­wa­łeś, któ­ry w nocy wyrósł i w nocy zgi­nął. A czyż Ja nie powi­nie­nem mieć lito­ści nad Nini­wą…?”. W prze­ba­cze­niu kry­je się praw­dzi­wa moc stwór­cza. Bóg, któ­ry w swej isto­cie jest Stwór­cą, stwa­rza na nowo przez prze­ba­cze­nie. A jed­nak ten wspa­nia­ły czyn może się czło­wie­ko­wi nie podo­bać. Małość ludz­kie­go ser­ca może być tak wiel­ka, iż nie­przy­chyl­nie patrzy­my na oka­za­ne innym prze­ba­cze­nie. Lęk o wła­sną pozy­cję nisz­czy zdol­ność bycia wspa­nia­ło­myśl­nym. A tej cechy bar­dzo potrze­bu­je­my. Duchu Świę­ty, pomóż mi wyzbyć się ducha zazdro­ści. Niech ser­ce moje wypeł­nia radość za każ­dym razem, gdy Two­je prze­ba­cze­nie wypeł­nia ludz­kie ser­ce. Naucz mnie cie­szyć się z cie­szą­cy­mi.
Czwar­tek
Ml 3,13–20a; Łk 11,5–13
Sło­wo Boże: Wte­dy zoba­czy­cie róż­ni­cę mię­dzy spra­wie­dli­wym a krzyw­dzi­cie­lem, mię­dzy tym, któ­ry słu­ży Bogu, a tym, któ­ry Mu nie słu­ży. Bo oto nad­cho­dzi dzień palą­cy jak piec, a wszy­scy pysz­ni i wszy­scy wyrzą­dza­ją­cy krzyw­dę będą sło­mą, a więc spa­li ich ten nad­cho­dzą­cy dzień. Sąd Boga odsło­ni praw­dę ludz­kich czy­nów. Jedy­ny do koń­ca spra­wie­dli­wy sąd, w któ­rym oca­lo­ne zosta­nie naj­mniej­sze dobro, pry­śnie każ­de złu­dze­nie, a nie­pra­wość zosta­nie potę­pio­na. Oce­nia­my samych sie­bie – czyń­my to szcze­rze i odważ­nie. Dziś wyzna­ny błąd spo­tka się z miło­sier­dziem. Ale ukry­ty, kie­dyś na pew­no spo­tka się ze spra­wie­dli­wo­ścią. Duchu żyją­ce­go Boga, udziel mi łaski pozna­nia mego grze­chu, bo nie­je­den czyn spra­wia­ją­cy krzyw­dę, przy­krość innym, nie­je­den pośpiesz­ny i błęd­ny osąd umy­ka mej uwa­dze i zwy­czaj­nie nie dostrze­gam zła. Duchu Boży, bądź świa­tłem mego sumie­nia.
Pią­tek
Jl 1,13–15; 2,1–2; Łk 11,15–26
Sło­wo Boże: Prze­pasz­cie się, a płaczcie,kapłani; narze­kaj­cie, słu­dzy ołta­rza, wejdź­cie i nocuj­cie w worach, słu­dzy Boga moje­go, bo znik­nę­ła z domu Boga wasze­go ofia­ra z pokar­mów i napo­jów. Zarządź­cie świę­ty post, zwo­łaj­cie uro­czy­ste zgro­ma­dze­nie, zbierz­cie star­ców. Wszyst­kie zewnętrz­ne czy­ny pokut­ne: rezy­gna­cja z pokar­mu, i popiół, i sto­so­wa­ne kie­dyś wory pokut­ne są pomo­stem ku praw­dzi­wej poku­cie, bo ta widocz­na jest w nawró­ce­niu ser­ca. Odejść od grze­chu, usza­no­wać głos Boga obja­wio­ny w przy­ka­za­niach i naucza­niu Kościo­ła, zoba­czyć potrze­bu­ją­cych i roze­znać wła­sną zdol­ność nie­sie­nia pomo­cy – z tego zbu­do­wa­na jest praw­dzi­wa poku­ta. Broń mnie od pychy, dobry Boże. Broń mnie przed lek­ce­wa­że­niem Twe­go sło­wa i sło­wa zawar­te­go w naucza­niu Kościo­ła. Broń mnie od zaro­zu­mia­ło­ści, mój Panie.
Sobo­ta
Jl 4,12–21; Łk 11,27–28
Sło­wo Boże: Słoń­ce i księ­życ się zaćmią, a gwiaz­dy świa­tłość swą utra­cą. A Pan zagrzmi z Syjo­nu i z Jeru­za­lem głos swój pod­nie­sie, że nie­bio­sa i zie­mia zadrżą. Ale Pan jest uciecz­ką swe­go ludu i mocą synów Izra­ela. Czę­sto trud­no jest nam sobie wyobra­zić, by mogło się zmie­nić sze­reg rze­czy okre­śla­ją­cych codzien­ny porzą­dek nasze­go życia. Dopie­ro gdy przy­cho­dzi zaska­ku­ją­ca zmia­na, jak trwa­ła utra­ta zdro­wia, cier­pie­nie, samot­ność czy śmierć bli­skiej oso­by, zaczy­na­my mozol­nie i czę­sto nie bez bun­tu ukła­dać nowy porzą­dek. I wte­dy doce­nić może­my jeden pew­nik: Bóg jest kre­sem nasze­go ist­nie­nia. Gdy wszyst­ko jest uło­żo­ne, gdy wia­do­mo, co nastę­pu­je po czym, przy­cho­dzisz Ty, Panie, by nie tyle zmie­nić, co popro­wa­dzić mnie dalej. Ale czy ja tego chcę? Czy ja to rozu­miem? Mimo to pro­szę: Panie, pro­wadź mnie dalej.