Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Z nauczania Ojca Świętego

TROSZCZMY SIĘ O SWE RODZINY !

Frag­men­ty wypo­wie­dzi Ojca Świę­te­go Fran­cisz­ka do kubań­skich rodzin
w kate­drze Wnie­bo­wzię­cia NMP w San­tia­go de Cuba, 22 wrze­śnia br.

Fot. L’Osservatore Roma­no

Jeste­śmy w rodzi­nie! A gdy ktoś jest w rodzi­nie, czu­je się zawsze jak w domu. Dzię­ku­ję rodzi­nom kubań­skim, dzię­ku­ję Kubań­czy­kom za to, że przez wszyst­kie te dni czu­łem się jak w rodzi­nie, za to, że czu­łem się jak w domu. (…) Ewan­ge­lia św. Jana uka­zu­je nam jako pierw­sze publicz­ne wyda­rze­nie Jezu­sa wese­le w Kanie, w cza­sie świę­ta rodzi­ny. Jest tam z Mary­ją, swo­ją Mat­ką i z nie­któ­ry­mi ze swych uczniów, uczest­ni­cząc w świę­cie rodzin­nym. Wese­le jest szcze­gól­ną chwi­lą w życiu wie­lu ludzi. Dla star­szych, „wete­ra­nów” – rodzi­ców, dziad­ków – jest to moż­li­wość zbie­ra­nia owo­ców sie­wu. Dusza radu­je się, kie­dy widzi­my rosną­ce dzie­ci i mogą­ce utwo­rzyć wła­sną rodzi­nę. (…) Rów­nież Jezus roz­po­czy­na swe życie publicz­ne na wese­lu. Wcho­dzi w tę histo­rię sia­nia i zbie­ra­nia, marzeń i poszu­ki­wań, wysił­ków i zobo­wią­zań, cięż­kich prac, któ­re orzą zie­mię, aby wyda­ła z sie­bie owo­ce. Jezus roz­po­czy­na swe życie w rodzi­nie, w łonie ogni­ska domo­we­go. (…) Bez rodzi­ny, bez cie­pła ogni­ska domo­we­go, życie sta­je się puste, zaczy­na bra­ko­wać sie­ci, któ­re pod­trzy­mu­ją nas w chwi­lach nie­po­ro­zu­mień, kar­mią nas w codzien­no­ści i pobu­dza­ją do wal­ki o pomyśl­ność. Rodzi­na ratu­je nas od dwóch obec­nych zja­wisk: podzia­łów i uma­so­wie­nia. W obu przy­pad­kach oso­by zamie­nia­ją się w jed­nost­ki odizo­lo­wa­ne, któ­ry­mi łatwo mani­pu­lo­wać i ste­ro­wać. Spo­łe­czeń­stwa podzie­lo­ne, roze­rwa­ne, roz­dzie­lo­ne lub w naj­wyż­szym stop­niu uma­so­wio­ne są następ­stwem zerwa­nia wię­zi rodzin­nych, gdy tra­ci się rela­cje, któ­re two­rzą nas jako oso­by, któ­re uczą nas bycia oso­ba­mi. Zapo­mi­na się, jak się mówi „tato”, „mamo”, „dziad­ku”, „bab­ciu”, a to są pod­sta­wo­we rela­cje. Rodzi­na jest szko­łą czło­wie­czeń­stwa, któ­ra uczy wkła­da­nia ser­ca w potrze­by innych, bycia wraż­li­wym na życie innych. (…) Pomi­mo wie­lu trud­no­ści, nęka­ją­cych dzi­siaj nasze rodzi­ny, pro­szę aby­śmy nie zapo­mi­na­li, że rodzi­ny nie są pro­ble­mem, są przede wszyst­kim szan­są. Szan­są, o któ­rą mamy się trosz­czyć, któ­rej mamy strzec i towa­rzy­szyć. Wie­le się dys­ku­tu­je o przy­szło­ści, o tym, jaki świat chce­my pozo­sta­wić naszym dzie­ciom, jakie­go spo­łe­czeń­stwa dla nich chce­my. Sądzę, że jed­ną z moż­li­wych odpo­wie­dzi da się zna­leźć, spo­glą­da­jąc na was: pozo­staw­my świat z rodzi­na­mi. (…) Bóg pobu­dza nas do miło­ści, a miłość zawsze anga­żu­je się z oso­ba­mi, któ­re kocha. Dla­te­go troszcz­my się o nasze rodzi­ny, praw­dzi­we szko­ły dnia jutrzej­sze­go. Troszcz­my się o swe rodzi­ny, będą­ce praw­dzi­wy­mi prze­strze­nia­mi wol­no­ści. Troszcz­my się o swe rodzi­ny – praw­dzi­we ośrod­ki czło­wie­czeń­stwa. (…) Eucha­ry­stia jest ucztą rodzi­ny Jezu­sa, któ­ra od jed­ne­go do dru­gie­go krań­ca zie­mi gro­ma­dzi się, aby słu­chać Jego Sło­wa i kar­mić się Jego Cia­łem. Jezus jest Chle­bem Życia naszych rodzin, chce być zawsze obec­ny, posi­la­jąc nas swo­ją miło­ścią, pod­trzy­mu­jąc nas swo­ją wia­rą, poma­ga­jąc nam kro­czyć z Jego nadzie­ją, aby­śmy mogli we wszyst­kich oko­licz­no­ściach doświad­czyć tego, że jest On praw­dzi­wym Chle­bem z nie­ba. (…).