Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Władza w Ewangelii (11)

Władza odpuszczania grzechów

Ks. Edward Sta­niek

Tyl­ko Chry­stus ma wła­dzę odpusz­cza­nia grze­chów. Ta wła­dza zosta­ła prze­ka­za­na Apo­sto­łom i jest zwią­za­na z posłu­gą kapłań­ską. Zmar­twych­wsta­ły Jezus, w pierw­szym spo­tka­niu z ucznia­mi w Wie­czer­ni­ku, prze­ka­zał im tę wła­dzę. Przy­go­to­wy­wał ich stop­nio­wo do jej odkry­cia, ale też sygna­li­zo­wał uczo­nym w Piśmie i fary­ze­uszom kim On jest, sko­ro posia­da taką wła­dzę. Zro­zu­mie­nie tek­stów Ewan­ge­lii o wła­dzy odpusz­cza­nia grze­chów jest moż­li­we jedy­nie dla ludzi wie­rzą­cych, któ­rzy wie­dzą czym jest grzech. Według nie­wie­rzą­cych jest tyl­ko zły czyn czło­wie­ka, a ten naj­czę­ściej on sam może napra­wić. Jedy­nie zabi­cie kogoś jest nie do napra­wie­nia, bo nikt nie jest w sta­nie wskrze­sić swej ofia­ry. Cza­sem kra­dzież, znisz­cze­nie domu lub samo­cho­du, może prze­kra­czać finan­so­we moż­li­wo­ści zło­dzie­ja i wte­dy musi się on liczyć z pra­wem pań­stwo­wym, któ­re karze za zło, a nie za grzech. Nie każ­de zło jest grze­chem. Jest nim tyl­ko wów­czas, gdy jest świa­do­me i dobro­wol­ne, czy­li gdy czło­wiek bie­rze za nie odpo­wie­dzial­ność. Zabi­cie czło­wie­ka w wypad­ku dro­go­wym zawsze jest złem, ale nie zawsze grze­chem, bo naj­czę­ściej nie jest dobro­wol­nym czy­nem. Grzech to obra­za Boga. Naj­le­piej jego isto­tę odsła­nia postę­po­wa­nie dziec­ka, któ­re kom­pro­mi­tu­je ojca lub mat­kę. Dziec­ko rani wów­czas rodzi­ców, a napra­wie­nie tego jest zależ­ne od ich prze­ba­cze­nia. Ten wymiar grze­chu jest dziś mało zna­ny, bo nie­wie­lu dora­sta do spo­tka­nia, w któ­rym liczy się ser­ce. Grzech zawsze rani miłość i jest dowo­dem jej bra­ku. Tyl­ko ludzie, któ­rzy zna­ją war­tość miło­ści wie­dzą, czym jest grzech, a jeśli kocha­ją Boga, zna­ją Jego ból zada­ny grze­chem. Fary­ze­usze rozu­mie­li grzech jako nie­po­słu­szeń­stwo Bogu – i wie­dzie­li że jego odpusz­cze­nie jest moż­li­we jedy­nie wte­dy, gdy Bóg prze­ba­cza. Jezus mówi wła­śnie to, bo On jest Synem Boga – dla­te­go może prze­ba­czyć oraz może pro­sić Ojca Nie­bie­skie­go o prze­ba­cze­nie. Na to ucze­ni w Piśmie i fary­ze­usze poczę­li się zasta­na­wiać i mówić: „Któż On jest, że śmie mówić bluź­nier­stwa? Któż może odpusz­czać grze­chy prócz same­go Boga?”. Lecz Jezus przej­rzał ich myśli i rzekł do nich: „Co za myśli nur­tu­ją w ser­cach waszych? Cóż jest łatwiej powie­dzieć: „Odpusz­cza­ją ci się two­je grze­chy”, czy powie­dzieć: „Wstań i chodź”? Lecz aby­ście wie­dzie­li, że Syn Czło­wie­czy ma na zie­mi wła­dzę odpusz­cza­nia grze­chów” – rzekł do spa­ra­li­żo­wa­ne­go: „Mówię ci, wstań, weź swo­je łoże i idź do domu!”. I natych­miast wstał wobec nich, wziął łoże, na któ­rym leżał, i poszedł do domu, wiel­biąc Boga (Łk 5,21–25). Czy­ta­jąc Ewan­ge­lię z punk­tu widze­nia wła­dzy, nale­ży dobrze roz­wa­żyć wszyst­kie wypo­wie­dzi Jezu­sa na temat grze­chu i moż­li­wo­ści pano­wa­nia nad nim. Żyje­my w świe­cie, któ­ry wyma­zał sło­wo „grzech”, i zastą­pił je sło­wem „zło”. Dodat­ko­wo to zło rozu­mie sytu­acyj­nie i każ­dy chce sam decy­do­wać o tym, co dla nie­go jest dobre, a co złe. W takim świe­cie żyje­my i on nie potrze­bu­je niko­go, kto ma wła­dzę odpusz­cza­nia grze­chów. Nawet wie­lu ochrzczo­nych rezy­gnu­je ze spo­wie­dzi, uwa­ża­jąc, że jej nie potrze­bu­ją.
Tyl­ko Bóg ma wła­dzę odpusz­cza­nia grze­chów, a posłu­gu­je się kapła­na­mi, aby kon­kret­ne­mu czło­wie­ko­wi prze­ka­za­li Jego prze­ba­cze­nie.