Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Z nauczania Ojca Świętego

MISJA RODZINY

Frag­men­ty kate­che­zy Ojca Świę­te­go Fran­cisz­ka, wygło­szo­nej pod­czas audien­cji ogól­nej na pla­cu św. Pio­tra w Waty­ka­nie, 7 paź­dzier­ni­ka br.

Dro­dzy bra­cia i sio­stry!

Fot. M. Ryb­czyń­ska­/KO-ŚDM

Kil­ka dni temu roz­po­czął się Synod Bisku­pów na temat: „Powo­ła­nie i misja rodzi­ny w Koście­le i świe­cie współ­cze­snym”. Rodzi­na podą­ża­ją­ca dro­gą Pana ma fun­da­men­tal­ne zna­cze­nie dla świa­dec­twa o miło­ści Boga i dla­te­go zasłu­gu­je na całe poświę­ce­nie, do jakie­go zdol­ny jest Kościół. Synod wezwa­ny jest do zin­ter­pre­to­wa­nia na dziś tej tro­ski i tej opie­ki Kościo­ła. (…) Rodzi­na wpro­wa­dza w potrze­bę wię­zi wier­no­ści, szcze­ro­ści, zaufa­nia, współ­pra­cy, sza­cun­ku; zachę­ca do ochro­ny świa­ta, w któ­rym moż­na miesz­kać i do uwie­rze­nia w rela­cje zaufa­nia, nawet w trud­nych warun­kach; uczy docho­wa­nia dane­go sło­wa, posza­no­wa­nia poszcze­gól­nych osób, dzie­le­nia ogra­ni­czeń oso­bi­stych, a tak­że dru­gie­go. Wszy­scy zda­je­my sobie spra­wę z nie­za­stę­po­wal­no­ści rodzin­nej tro­ski o człon­ków naj­mniej­szych, naj­słab­szych, naj­bar­dziej zra­nio­nych, a nawet naj­bar­dziej znisz­czo­nych na dro­gach swe­go życia. Ten, kto w spo­łe­czeń­stwie reali­zu­je takie posta­wy, przy­swo­ił je sobie z ducha rodzin­ne­go, a nie z ducha współ­za­wod­nic­twa i pra­gnie­nia samo­re­ali­za­cji. A jed­nak, choć o tym wszyst­kim wie­my, nie nada­je się rodzi­nie nale­ży­tej wagi, ani też uzna­nia czy wspar­cia w orga­ni­za­cji poli­tycz­nej i eko­no­micz­nej współ­cze­sne­go spo­łe­czeń­stwa. (…) Cza­sa­mi chcia­ło­by się powie­dzieć, że nowo­cze­sne spo­łe­czeń­stwo z całą swo­ją wie­dzą i tech­ni­ką nie potra­fi prze­tłu­ma­czyć tej wie­dzy na lep­sze for­my współ­ży­cia oby­wa­tel­skie­go. Nie tyl­ko orga­ni­za­cja życia wspól­ne­go coraz bar­dziej grzęź­nie w biu­ro­kra­cji cał­ko­wi­cie obcej pod­sta­wo­wym ludz­kim wię­ziom, ale wręcz oby­czaj spo­łecz­ny i poli­tycz­ny czę­sto wyka­zu­je ozna­ki degra­da­cji – agre­syw­ność, wul­gar­ność, pogar­da… znaj­du­ją­ce się znacz­nie poni­żej pro­gu choć­by mini­mal­nej edu­ka­cji rodzin­nej. (…) Moż­na by rzec, że „duch rodzin­ny” jest dla Kościo­ła kar­tą kon­sty­tu­cyj­ną: tak chrze­ści­jań­stwo powin­no się jawić i takim powin­no być. Napi­sa­no jasno: „Nie jeste­ście już obcy­mi i przy­chod­nia­mi, ale jeste­ście współ­o­by­wa­te­la­mi świę­tych i domow­ni­ka­mi Boga” (Ef 2,19). Kościół jest i powi­nien być Bożą rodzi­ną. (…) To z rodzi­ny Jezus roz­po­czy­na swo­ją piel­grzym­kę mię­dzy ludź­mi, aby ich prze­ko­nać, że Bóg o nich nie zapo­mniał. To z rodzi­ny Piotr czer­pie siły dla swo­jej posłu­gi. Stąd Kościół, będąc posłusz­nym sło­wu Nauczy­cie­la, wycho­dzi by łowić na głę­bi, będąc pew­nym, że jeśli się tak sta­nie, to połów będzie wspa­nia­ły. Oby entu­zjazm ojców syno­dal­nych, oży­wio­nych Duchem Świę­tym, wznie­cił poryw Kościo­ła porzu­ca­ją­ce­go sta­re sie­ci i podej­mu­ją­ce­go połów, ufa­jąc w sło­wo swe­go Pana. Módl­my się o to inten­syw­nie! Chry­stus obie­cał zresz­tą i doda­je nam otu­chy: jeśli nawet źli ojco­wie nie odma­wia­ją chle­ba swo­im zgłod­nia­łym dzie­ciom, to czyż Bóg nie da Ducha tym, któ­rzy, choć nie­do­sko­na­li, pro­szą o to z żar­li­wą natar­czy­wo­ścią.