Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Słowa kapłana

Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię (44)

BP JAN SZKODOŃ BISKUP POMOCNICZY

W Ewan­ge­lii według św. Mar­ka czy­ta­my opis uzdro­wie­nia nie­wi­do­me­go żebra­ka Bar­ty­me­usza (Mk 10,46–52). Gdy nie­wi­do­my dowie­dział się, że Pan Jezus prze­cho­dzi, zaczął wołać: „Jezu­sie, Synu Dawi­da, uli­tuj się nade mną” (Mk 10,47). Jezus przy­sta­nął i rzekł: „Zawo­łaj­cie go”. Powie­dzia­no nie­wi­do­me­mu: „Bądź dobrej myśli, wstań, woła cię” (Mk 10,49). „Co chcesz, abym ci uczy­nił?” – zapy­tał Pan Jezus. „Rab­bu­ni, żebym przej­rzał” – pro­sił żebrak. „Jezus mu rzekł: Idź, two­ja wia­ra cię uzdro­wi­ła. Natych­miast przej­rzał i szedł za Nim dro­gą” (Mk 10,52). To wyda­rze­nie jest obra­zem ducho­wej śle­po­ty w oce­nie mał­żeń­stwa, rodzi­ny, ale tak­że obra­zem nawró­ce­nia, uzdro­wie­nia i apo­stol­stwa. Nie­kie­dy sły­szy­my wypo­wie­dzi: „coś mnie ośle­pi­ło”, „dłu­go się modli­łem, zanim przej­rza­łem”. Wie­lu bole­je nad swo­im współ­mał­żon­kiem, nad synem czy cór­ką: „pogu­bił się”, „stra­ci­ła wia­rę i zdro­wy roz­są­dek”. Powrót do modli­twy, udział w Eucha­ry­stii, czy­ta­nie i słu­cha­nie Pisma Świę­te­go przy­wra­ca nam ducho­wy wzrok, wyzwa­la pra­gnie­nie: „Rab­bu­ni, żebym przej­rzał”. Są sytu­acje, kie­dy mat­ka przez dłu­gie lata upo­mi­na, pła­cze, a nade wszyst­ko się modli: „Panie, spraw, aby przej­rzał, niech uzna jaką krzyw­dę czy­ni rodzi­nie, szcze­gól­nie dzie­ciom, niech uzna, że jest uza­leż­nio­ny i potrze­bu­je lecze­nia”. Pokor­ne uzna­nie swej nie­wy­star­czal­no­ści rodzi modli­twę: „abym przej­rzał”. Pan Jezus wska­zu­je dro­gę: „Idź, two­ja wia­ra cię uzdro­wi­ła”. Gdy odzy­skał wzrok, „szedł za Nim dro­gą”. Nie tyl­ko odzy­skał zdol­ność widze­nia, ale uznał, że wyra­zem wdzięcz­no­ści za uzdro­wie­nie będzie pój­ście za Jezu­sem. Wycho­wa­nie w rodzi­nie jest jak­by cią­głym „otwie­ra­niem oczu” na świat, oto­cze­nie, na ludzi, powo­ła­nie. Rodzi­ce uczą dzie­ci spoj­rze­nia na życie rodzin­ne oczy­ma ludz­kiej mądro­ści i oczy­ma nauki obja­wio­nej. Od rodzi­ców dziec­ko uczy się, czym jest miłość ofiar­na, wier­na, peł­na czu­ło­ści, ale i wyma­ga­ją­ca. Rodzi­na kształ­tu­je ducho­we spoj­rze­nie dziec­ka tak­że na powo­ła­nie do służ­by Bożej: „Każ­dy bowiem arcy­ka­płan z ludzi bra­ny, dla ludzi bywa usta­na­wia­ny w spra­wach odno­szą­cych się do Boga, aby skła­dał dary i ofia­ry za grze­chy” (Hbr 5,1). „Narze­cze­ni, na mocy chrztu są już (…) włą­cze­ni w oblu­bień­cze Przy­mie­rze Chry­stu­sa z Kościo­łem i że przez dobrą inten­cję przy­ję­li zamysł Boży odno­szą­cy się do mał­żeń­stwa” (św. Jan Paweł II, adh. Fami­lia­ris con­sor­tio, p. 68).
Pro­po­zy­cja reflek­sji
Czy pozwa­lam Panu Jezu­so­wi, by otwie­rał mi „oczy” ser­ca na powo­ła­nie mał­żeń­skie, na łaskę sakra­men­tu i na grzech? Czy mam dość miło­ści i odwa­gi, by bliź­nim, w imie­niu Chry­stu­sa, otwie­rać oczy na dobro i zło?