Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Tydzień liturgiczny

TRZYDZIESTY TYDZIEŃ ZWYKŁY 26–31 X 2015

Poniedziałek

Rz 8,12–17; Łk 13,10–17
Sło­wo Boże: Sam Duch wspie­ra swym świa­dec­twem nasze­go ducha, że jeste­śmy dzieć­mi Boży­mi. Jeże­li zaś jeste­śmy dzieć­mi, to i dzie­dzi­ca­mi Boga, a współ­dzie­dzi­ca­mi Chry­stu­sa, sko­ro wspól­nie z Nim cier­pi­my, to po to, by wspól­nie mieć udział w chwa­le. Duch Boży, któ­re­go udzie­lił Jezus, pozwa­la nam zro­zu­mieć, że zosta­li­śmy wezwa­ni do bycia dzieć­mi Boga. To wyróż­nia­ją­ca god­ność, ale też i dro­ga, by tę god­ność w peł­ni zbu­do­wać. A nie ma innej dro­gi niż ta, któ­rą uka­zał Zba­wi­ciel. Sam prze­szedł dro­gę cier­pie­nia, by dojść do chwa­ły. Na naszej dro­dze cier­pie­nie jest nie­uchron­ne, ale dopie­ro wła­sną decy­zją może­my je uczy­nić dro­gą do chwa­ły. Panie, któ­ry przy­ją­łeś trud ziem­skie­go życia, trud krzy­ża i śmier­ci, pozwól mi przyj­mo­wać mój trud każ­de­go dnia, ten zwy­czaj­ny trud, któ­ry przy­cho­dzi bez mojej decy­zji. I pozwól mi trud ten uczy­nić nowym sło­wem miło­ści.
Wto­rek
Rz 8,18–25; Łk 13,18–21
Sło­wo Boże: W nadziei już jeste­śmy zba­wie­ni. Nadzie­ja zaś, któ­rej speł­nie­nie już się oglą­da, nie jest nadzie­ją, bo jak moż­na jesz­cze spo­dzie­wać się tego, co się już oglą­da? Jeże­li jed­nak, nie oglą­da­jąc, spo­dzie­wa­my się cze­goś, to z wytrwa­ło­ścią tego ocze­ku­je­my. Nadzie­ja jest darem Boga. Jej prze­ciw­sta­wie­niem są złud­ne ocze­ki­wa­nia na roz­wią­za­nie naszych trud­nych sytu­acji przez przy­pa­dek, przez innych czy też przez samych sie­bie. Złud­ne ocze­ki­wa­nia bywa­ją źró­dłem naj­więk­szych roz­cza­ro­wań i dra­ma­tów. Nadzie­ja zło­żo­na w Bogu jest naj­pew­niej­szą inwe­sty­cją nasze­go życia, jest prak­tycz­nym potwier­dze­niem zaufa­nia, do któ­re­go wciąż wzy­wa nas sło­wo Boże. Duchu Świę­ty, napeł­nij moje ser­ce praw­dzi­wą nadzie­ją, któ­ra pozwo­li roz­pro­szyć nie­po­ko­je mego ser­ca. Pro­wadź mnie dro­gą zaufa­nia, bo tego muszę uczyć się wciąż na nowo.
Śro­da
Ef 2,19–22; Łk 6,12–19
ŚWIĘTO ŚW.ŚW. APOSTOŁÓW SZYMONAJUDY TADEUSZA
Sło­wo Boże: Nie jeste­ście już obcy­mi i przy­chod­nia­mi, ale jeste­ście współ­o­by­wa­te­la­mi świę­tych i domow­ni­ka­mi Boga, zbu­do­wa­ni na fun­da­men­cie apo­sto­łów i pro­ro­ków, gdzie kamie­niem węgiel­nym jest sam Chry­stus Jezus. Domow­ni­cy Boga – two­rzy­my wspól­no­tę, któ­ra wyraź­nie odróż­nia się od innych ludz­kich wspól­not. Cen­trum tej wspól­no­ty sta­no­wi Bóg. Sko­ro Bóg pozo­sta­je dla nas zawsze nie­po­ję­tą tajem­ni­cą, rów­nież i wspól­no­ta, jej życie, dzia­ła­nie i roz­wój, sta­no­wić będzie tajem­ni­cę. We wspól­no­cie Kościo­ła doświad­czy­my rodzin­no­ści i gościn­no­ści, bli­skość i jed­no­ści wza­jem­nej. Choć czę­sto umy­ka to naszej uwa­dze. Panie, Ty utwo­rzy­łeś Kościół, w któ­rym jesteś nadal obec­ny, któ­rym kie­ru­jesz. Bło­go­sław swój Kościół, bło­go­sław ludzi Kościo­ła, by Two­je dzie­ło jaśnia­ło bla­skiem praw­dzi­wej miło­ści.
Czwar­tek
Rz 8,31b–39; Łk 13,31–35
Sło­wo Boże: Któż nas może odłą­czyć od miło­ści Chry­stu­so­wej? Utra­pie­nie, ucisk czy prze­śla­do­wa­nie, głód czy nagość, nie­bez­pie­czeń­stwo czy miecz? Jak to jest napi­sa­ne: „Z powo­du cie­bie zabi­ja­ją nas cały dzień, uwa­ża­ją nas za owce prze­zna­czo­ne na rzeź”. Pre­sja zewnętrz­nych warun­ków życia jest jak potęż­ne ciśnie­nie, któ­re­mu nie­ła­two się oprzeć. Jeśli naczy­nie pod­da­ne znacz­ne­mu ciśnie­niu jest sła­be i puste, ule­gnie znisz­cze­niu. Jeśli jed­nak wypeł­nio­ne jest tre­ścią, prze­trwa. Podob­nie czło­wiek – gdy wypeł­nia go miłość Boga i żywa wia­ra, i zaży­łość ze sło­wem Bożym, prze­trwa ciśnie­nie naj­więk­szych prze­ciw­no­ści, rów­nież otwar­tej wro­go­ści. Panie, tyle razy wyzna­ję miłość wobec Cie­bie, moje­go Zba­wi­cie­la, lecz nie chcę być naczy­niem pusto brzmią­cym. Napeł­nij mnie miło­ścią praw­dzi­wą, nadzie­ją, któ­ra nie zawo­dzi i wia­rą, któ­ra się nie lęka.
Pią­tek
Rz 9,1–5; Łk 14,1–6
Sło­wo Boże: Praw­dę mówię w Chry­stu­sie, nie kła­mię, potwier­dza mi to moje sumie­nie w Duchu Świę­tym, że w ser­cu swo­im odczu­wam wiel­ki smu­tek i nie­prze­rwa­ny ból. Wolał­bym bowiem sam być pod klą­twą i odłą­czo­nym od Chry­stu­sa dla zba­wie­nia bra­ci moich, któ­rzy według cia­ła są moimi roda­ka­mi. Czy Paweł rze­czy­wi­ście był zdol­ny wyprzeć się Chry­stu­sa, by mogli być zba­wie­ni jego bra­cia według cia­ła, czy­li Żydzi? To moc­ne stwier­dze­nie Apo­sto­ła wska­zu­je bar­dziej na pra­gnie­nie zba­wie­nia roda­ków, dla któ­rych Paweł gotów był­by zre­zy­gno­wać z otrzy­ma­nej łaski pozna­nia Pana i przez to cier­pieć, byle tyl­ko poszli za Nim jego roda­cy. Ina­czej mówiąc, dla zba­wie­nia Żydów gotów jest pła­cić naj­wyż­szą cenę. Jezu, dzię­ku­ję Ci za Paw­ła Apo­sto­ła, któ­ry z tak wiel­ką gor­li­wo­ścią zabie­gał o zba­wie­nie swych roda­ków. Dzię­ku­ję za ludzi, któ­rzy pomo­gli mi wytrwać na dro­dze ku zba­wie­niu.
Sobo­ta
Rz 11,1–2a.11–12.25–29; Łk 14,1.7–11
Sło­wo Boże: Nie odrzu­cił Bóg swe­go ludu, któ­ry wybrał przed wie­ka­mi. Pytam jed­nak: Czy aż tak się potknę­li, że cał­kiem upa­dli? Żad­ną mia­rą. Ale przez ich prze­stęp­stwo zba­wie­nie przy­pa­dło w udzia­le poga­nom, by ich pobu­dzić do współ­za­wod­nic­twa. Ludz­ka logi­ka musi ustą­pić wobec logi­ki Bożej miło­ści, któ­ra jest zdol­na upo­rać się z naj­więk­szym grze­chem czło­wie­ka, a nawet naro­du. Tyl­ko Bóg był zdol­ny grzech swe­go wybra­ne­go ludu „spo­żyt­ko­wać” tak, by zba­wie­nie uzy­ska­li wszy­scy ludzie, a zara­zem szan­sy na zba­wie­nie nie utra­cił lud, któ­ry pierw­szy otrzy­mał obiet­ni­cę zba­wie­nia. Bądź uwiel­bio­ny dobry Boże. Twa miłość zwy­cię­ża grzech. Twa miłość wydo­by­wa czło­wie­ka z upad­ku. Twa miłość posłu­gu­je się upad­kiem jed­nych, by pod­nieść innych. Bądź uwiel­bio­ny, Panie.