Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Tydzień liturgiczny

TRZYDZIESTY DRUGI TYDZIEŃ ZWYKŁY 9–14 XI 2015

Poniedziałek

1 Kor 3,9b–11.16–17; J 2,13–22
ROCZNICA POŚWIĘCENIA BAZYLIKI LATERAŃSKIEJ
Sło­wo Boże: Niech każ­dy jed­nak baczy na to, jak budu­je. Fun­da­men­tu bowiem nikt nie może poło­żyć inne­go niż ten, któ­ry jest poło­żo­ny, a któ­rym jest Jezus Chry­stus. Czyż nie wie­cie, żeście świą­ty­nią Boga i że Duch Boży miesz­ka w was? Bywa, że ktoś budu­jąc dopiesz­cza deta­le ele­wa­cji. Wznie­sio­ny gmach pre­zen­tu­je się oka­za­le. Ale czas może – i to nie­raz bar­dzo szyb­ko – poka­zać, że sła­bo zadba­no o fun­da­men­ty. Poja­wia­ją się zary­so­wa­nia, pęk­nię­cia, całość nisz­cze­je. To co o budyn­ku, moż­na powie­dzieć o ludz­kim życiu. Ten jest mądry, kto wie, co two­rzy fun­da­ment, a co jest tyl­ko ele­wa­cją – i umie się zatrosz­czyć o to, co fun­da­men­tal­ne. Panie, wiem, że wciąż muszę powra­cać do fun­da­men­tu, wciąż muszę spraw­dzać, czy rze­czy­wi­ście Ty jesteś fun­da­men­tem moich decy­zji. Umoc­nij mnie, Jezu, na tej dro­dze.
Wto­rek
Mdr 2,23–3,9; Łk 17,7–10
Sło­wo Boże: A dusze spra­wie­dli­wych są w ręku Boga i nie dosię­gnie ich męka. Zda­ło się oczom głu­pich, że pomar­li, zej­ście ich poczy­ta­no za nie­szczę­ście i odej­ście od nas zauni­ce­stwie­nie, a oni trwa­ją w poko­ju. Sło­wo Boże głu­po­tą nazy­wa prze­ko­na­nie, iż wraz ze śmier­cią wszyst­ko się koń­czy. Cho­dzi o styl życia uwi­docz­nia­ją­cy się w postę­po­wa­niu ludzi dekla­ru­ją­cych wia­rę, a w codzien­no­ści posłu­gu­ją­cych się dobra­mi docze­sny­mi bez licze­nia się z osta­tecz­ną przy­szło­ścią, z życiem wiecz­nym. Mimo wyzna­wa­nej wia­ry, zbyt czę­sto pozo­sta­je­my więź­nia­mi trosk docze­snych. I to jest głu­po­ta. Panie, wie­rzę w życie wiecz­ne. Wyzna­ję to za każ­dym razem, gdy wypo­wia­dam sło­wa wyzna­nia wia­ry. Naucz mnie tak posłu­gi­wać się tym, co mam do dys­po­zy­cji, bym był z Tobą w wiecz­no­ści.
Śro­da
Mdr 6,1–11; Łk 17,11–19
Sło­wo Boże: Nakłoń­cie ucha, wy, co nad wie­lo­ma panu­je­cie i chlu­bi­cie się mno­go­ścią naro­dów, bo od Pana otrzy­ma­li­ście wła­dzę, od Naj­wyż­sze­go pano­wa­nie: On zba­da uczyn­ki wasze i zamy­sły wasze roz­są­dzi… Jak prze­ko­nać rzą­dzą­cych, że ich zada­niem jest uczci­wa służ­ba? Tam, gdzie wła­dzę otrzy­mu­je się poprzez wybo­ry, wystar­czy zro­bić dobre wra­że­nie. Jed­nak nikt nie unik­nie tej instan­cji, jaką jest sąd Boży. Stwór­ca na pew­no upo­mni się, pyta­jąc kie­dyś: co zro­bi­łeś z wła­dzą, któ­rą otrzy­ma­łeś? I posta­wi to pyta­nie nie tyl­ko mini­strom, posłom czy pre­ze­som… To pyta­nie usły­szy każ­dy. Jaka jest moja wła­dza? Czym roz­po­rzą­dzam? Przede wszyst­kim swo­im cia­łem, swo­imi spraw­no­ścia­mi, swo­im cza­sem – ale prze­cież to wszyst­ko jest darem od Cie­bie, Panie. Dla­te­go nie chcę nazy­wać tego swo­im.
Czwar­tek
Mdr 7,22–8,1; Łk 17,20–25
Sło­wo Boże: Mądrość jest tchnie­niem mocy Bożej i prze­czy­stym wypły­wem chwa­ły Wszech­moc­ne­go, dla­te­go nic ska­żo­ne­go do niej nie przy­lgnie. Jest odbla­skiem wie­czy­stej świa­tło­ści, zwier­cia­dłem bez ska­zy dzia­ła­nia Boga, obra­zem Jego dobro­ci. Jak wspa­nia­ła jest mądrość. Gdy nad nią medy­tu­je­my, za każ­dym razem odsła­nia coraz to inne obli­cze, uka­zu­ją­ce swą nie­prze­nik­nio­ną głę­bię. Jest czy­sto­ścią umy­słu i ser­ca, jest bez­in­te­re­sow­nym poszu­ki­wa­niem pięk­na. Jej kształ­tem jest tak­że dobroć. Bóg pro­wa­dzo­ny mądro­ścią stwo­rzył cały świat – bo mądrość jest twór­cza. W mądro­ści jest praw­dzi­wa moc – nic się jej nie oprze. Duchu mądro­ści, przyjdź! Duchu mądro­ści napeł­nij moje ser­ce. Duchu Boży, kie­ruj moimi myśla­mi. W każ­dej decy­zji, któ­rą dziś podej­mę, potrze­bu­ję Twej łaski, potrze­bu­ję mądro­ści – i o nią pro­szę.
Pią­tek
Mdr 13,1–9; Łk 26,17–37
Sło­wo Boże: Głu­pi już z natu­ry są wszy­scy ludzie, któ­rzy nie pozna­li Boga: z dóbr widzial­nych nie zdo­ła­li poznać Tego, któ­ry jest, patrząc na dzie­ła nie pozna­li Twór­cy, lecz ogień, wiatr, powie­trze chy­że, gwiaz­dy doko­ła (…) uzna­li za bóstwa. Odpo­czy­nek w świe­cie odda­lo­nym od zgieł­ku to rów­nież oddech dla umy­słu i duszy, któ­re tra­cą natu­ral­ną wraż­li­wość na obec­ność Boga. Gdy mamy do czy­nie­nia z dzie­ła­mi prze­two­rzo­ny­mi przez ludz­kie ręce, zapo­mi­na­my o Stwór­cy. Spoj­rze­nie na dzie­ło natu­ry, wnik­nię­cie w jego potę­gę, pięk­no i pre­cy­zję, otwie­ra oczy na Boga. To spo­sób na odbu­do­wa­nie ducho­wej wraż­li­wo­ści. Panie, dzię­ku­ję za każ­dy ślad pięk­na ukry­ty w natu­rze, za potę­gę stwo­rzo­ne­go świa­ta i pre­cy­zję pro­ce­sów, któ­re rzą­dzą wszel­ki­mi prze­mia­na­mi. Boże Stwór­co, uwiel­biam Cię.
Sobo­ta
Mdr 18,14–16; 19,6–9; Łk 18,1–8
Sło­wo Boże: Suchy ląd wynu­rzał się z wody poprzed­nio sto­ją­cej: dro­ga otwar­ta z Morza Czer­wo­ne­go i pole zie­lo­ne – z burz­li­wej głę­bi­ny. Prze­szli tędy wszy­scy, któ­rych chro­ni­ła Twa ręka, ujrzaw­szy cuda god­ne podzi­wu. Autor natchnio­ny po latach wyraź­niej widzi cudow­ne dzia­ła­nie Boga. Czę­sto jest bowiem tak, że gdy coś waż­ne­go się dzie­je, nie roz­po­zna­je­my do koń­ca ran­gi zda­rze­nia. Wyda­rze­nia o naj­więk­szym zna­cze­niu dopie­ro z cza­sem odsła­nia­ją swo­ją wiel­kość. Trze­ba spo­glą­dać na swo­je życie per­spek­ty­wicz­nie, bo wów­czas może­my wyraź­niej zoba­czyć te chwi­le, w któ­rych Bóg wyraź­nie nas pro­wa­dził. Jezu, dzię­ku­ję za Two­ją obec­ność w moim życiu, choć nie­raz mówi­łem, że mi Cie­bie bra­ku­je, to dziś wiem, że nigdy mnie nie pozo­sta­wi­łeś same­go. Two­ja miłość nie prze­sta­je czu­wać nade mną. Dzię­ku­ję Ci, Jezu.