Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Tydzień liturgiczny

TRZYDZIESTY TRZECI TYDZIEŃ ZWYKŁY 16–21 XI 2015

Poniedziałek

1 Mch 1,10–15.41–43.54–57.62–64;
Łk 18,35–43
Sło­wo Boże: Księ­gi Pra­wa, któ­re zna­le­zio­no, dar­to w strzę­py i palo­no ogniem. Kró­lew­skie pole­ce­nie zabi­ja­ło tego, u kogo gdzie­kol­wiek zna­la­zła się Księ­ga Przy­mie­rza albo jeże­li ktoś postę­po­wał zgod­nie z naka­za­mi Pra­wa. W ludz­kie sumie­nie moż­na wejść dro­gą przy­mu­su (to cecha każ­dej dyk­ta­tu­ry), moż­na wejść tak­że dro­gą pro­pa­gan­dy, któ­ra gubi zdro­wy roz­są­dek. I to jest współ­cze­sna dyk­ta­tu­ra czwar­tej wła­dzy, mediów. Wie­lo­krot­nie powta­rza­ne nie­do­rzecz­no­ści znie­kształ­ca­ją ludz­kie sumie­nia, a głu­po­ta odzie­wa się w togę nowo­cze­sno­ści. Czy moje sumie­nie jest zdol­ne opie­rać się temu nie­bez­pie­czeń­stwu? Duchu Świę­ty, napeł­nij moje ser­ce świa­tłem Twej łaski, bym zacho­wał jasne roze­zna­nie w gąsz­czu współ­cze­snych poglą­dów i opi­nii. Nie pozwól, bym się zagu­bił wybie­ra­jąc to, co dziś atrak­cyj­ne, a co nie liczy się z Tobą.
Wto­rek
2 Mch 6,18–31; Łk 19,1–10
Sło­wo Boże: Pro­si­li, aby zjadł przy­nie­sio­ne przez nich i przy­go­to­wa­ne mię­so, któ­re wol­no jeść. Niech uda­je tyl­ko… Dał im jasną odpo­wiedź, mówiąc, aby go zaraz posła­li do Hade­su: „Uda­wa­nie nie przy­stoi nasze­mu wie­ko­wi…”. Czy war­to pła­cić naj­wyż­szą cenę za wier­ność swo­je­mu prze­ko­na­niu? Sta­re­mu Ele­aza­ro­wi pro­po­no­wa­no uda­wa­nie. Mógł stwo­rzyć pozo­ry zacho­wa­nia zarzą­dzeń wład­cy i wte­dy mógł­by cie­szyć się spo­koj­nym życiem. Mógł, ale bez waha­nia wybrał wier­ność pra­we­mu sumie­niu. Obrzy­dli­wo­ścią zda­ło mu się uda­wa­nie. Bo spo­koj­ne­go życia nie zbu­du­je się na fun­da­men­cie zła­ma­ne­go sumie­nia. Duchu Świę­ty, wlej w moje ser­ce odwa­gę potrzeb­ną na ten czas, bym nie ule­gał poku­sie złych kom­pro­mi­sów, któ­re nagi­na­ją sumie­nie. Chcę całym ser­cem być wier­nym Twej łasce, Twe­mu sło­wu.
Śro­da
2 Mch 7,1.20–31; Łk 19,11–28
Sło­wo Boże: Sied­miu bra­ci zosta­ło schwy­ta­nych razem z mat­ką. Bito ich bicza­mi i rze­mie­nia­mi, gdyż król Antioch chciał ich zmu­sić, aby skosz­to­wa­li wie­przo­wi­ny zaka­za­nej przez Pra­wo. Przede wszyst­kim zaś god­na podzi­wu i trwa­łej pamię­ci była mat­ka. Despo­tycz­ne­go wład­cę pochła­nia jed­no dąże­nie: zła­mać – i to do koń­ca zła­mać naj­mniej­szy sprze­ciw. Potęż­ne­mu wład­cy może oprzeć się kobie­ta-mat­ka. Znio­sła widok męczo­nych synów. Wię­cej, doda­wa­ła im otu­chy, by męcze­ni trwa­li przy pra­wie Bożym. I tą dro­gą poko­na­ła wiel­kie­go kró­la. Boha­ter­ska mat­ka do koń­ca pozo­sta­ła ducho­wym prze­wod­ni­kiem swo­ich dzie­ci. Duchu Świę­ty, dzię­ku­ję za współ­cze­snych męczen­ni­ków, któ­rzy mają odwa­gę oddać swo­je życie, by nie sprze­nie­wie­rzyć się Twe­mu sło­wu. To oni, moc­ni mocą Twej łaski, są dla nas, żyją­cych w poko­ju, waż­ny­mi prze­wod­ni­ka­mi.
Czwar­tek
1 Mch 2,15–29; Łk 19,41–44
Sło­wo Boże: Jeże­li nawet wszyst­kie naro­dy, któ­re miesz­ka­ją w pań­stwie pod­le­głym kró­lew­skiej wła­dzy, na znak posłu­szeń­stwa swe­mu kró­lo­wi odstą­pi­ły od kul­tu swych ojców i zgo­dzi­ły się na jego naka­zy, to jed­nak ja, moi syno­wie i moi krew­ni będzie­my postę­po­wa­li zgod­nie z przy­mie­rzem… Gło­so­wa­nie nigdy nie może być dro­gą poszu­ki­wa­nia praw­dy moral­nej. Pra­wo Boże jest obiek­tyw­nie ist­nie­ją­cym porząd­kiem i tyl­ko ludz­ka pycha two­rzy ilu­zję, że moż­na same­mu usta­lać regu­ły gry zwa­nej moral­no­ścią. Choć­by wszy­scy wokół prze­ko­ny­wa­li, że sło­wo Boga jest „nie­dzi­siej­sze”, to wier­ność sumie­niu jest pierw­szym naka­zem pra­we­go życia, nawet za cenę osa­mot­nie­nia. Duchu Świę­ty, wier­ność do koń­ca, wier­ność Ewan­ge­lii, wier­ność przy­ję­tej łasce w chrzcie i bierz­mo­wa­niu – to może kosz­to­wać. Dziś o tym mi przy­po­mi­nasz. Umoc­nij mnie, bym dziś tę wier­ność zacho­wał w naj­prost­szych spra­wach.
Pią­tek
1 Mch 4,36–37.52–59; Łk 19,45–48
Sło­wo Boże: Juda i jego bra­cia powie­dzie­li: „Oto nasi wro­go­wie są star­ci. Chodź­my, aby świą­ty­nię oczy­ścić i na nowo poświę­cić”… A mię­dzy ludem pano­wa­ła wiel­ka radość z tego powo­du, że skoń­czy­ła się hań­ba, któ­rą spro­wa­dzi­li poga­nie. Oczysz­cze­nie świą­ty­ni i przy­wró­ce­nie kul­tu sta­ło się wiel­kim świę­tem. Skoń­czył się bole­sny czas bez­czesz­cze­nia domu Pań­skie­go. Co dziś bez­cze­ści dom Boga, czy­li Kościół? Pogań­ski styl życia i pogań­ski spo­sób myśle­nia ludzi przy­zna­ją­cych się do wia­ry w Chry­stu­sa. Każ­dy potrze­bu­je nie­ustan­ne­go oczysz­cze­nia z pogań­skich (bez­boż­nych) zacho­wań, a to nie dzie­je się bez wal­ki. Panie, oczyść moje ser­ce z moje­go grze­chu, oddal ode mnie moją winę, spraw, bym odzy­skał czy­stość ser­ca, przy­wróć mi radość życia. Panie, Ty bądź moją rado­ścią. O to dziś pro­szę.
Sobo­ta
1 Mch 6,1–13; Łk 20,27–40
Sło­wo Boże: Dosze­dłem do tak wiel­kiej udrę­ki i nie­pew­no­ści, w jakiej obec­nie się znaj­du­ję, a prze­cież w uży­wa­niu swej wła­dzy byłem łaska­wy i miło­sier­ny. Teraz jed­nak przy­po­mi­nam sobie całe zło, któ­re­go dopu­ści­łem się w Jero­zo­li­mie… Dopie­ro głę­bo­ki namysł spra­wił, że cho­ry król Antioch wspo­mniał na swo­je zbrod­nie. Żyjąc bez zasta­no­wie­nia, nie­jed­no­krot­nie oce­nia­my rze­czy­wi­stość frag­men­ta­rycz­nie. Stąd też potrzeb­ny jest czas, by spoj­rzeć cało­ścio­wo i uchwy­cić to, co nie jest widocz­ne przy pierw­szym spoj­rze­niu. Nie pozba­wiaj­my się tej szan­sy głęb­sze­go zro­zu­mie­nia naszych czy­nów. Szan­sę tę daje nam zawsze modli­twa. Panie, tak łatwo przy­cho­dzi mi zapo­mi­nać o codzien­nym rachun­ku sumie­nia, tak bar­dzo bra­ku­je cza­su na spo­koj­ne zasta­no­wie­nie – dziś sta­ję przed Tobą Panie, by znów Cię zna­leźć, by znów zoba­czyć dro­gę.