Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Tydzień liturgiczny

CZWARTY TYDZIEŃ ADWENTU 21–24 XII 2015
Okres Narodzenia Pańskiego 25–26 XII 2015

Poniedziałek

Pnp 2,8–14; Łk 1,39–45
Sło­wo Boże: Cicho! Uko­cha­ny mój! Oto on! Oto nad­cho­dzi! Bie­gnie przez góry, ska­cze po pagór­kach. Umi­ło­wa­ny mój podob­ny do gaze­li, do mło­de­go jele­nia. Oto stoi za naszym murem, patrzy przez okno, zaglą­da przez kra­ty. Miły mój odzy­wa się… Miłość roz­pa­la ser­ce oblu­bie­ni­cy. Nie jest w sta­nie myśleć o czym­kol­wiek, nic inne­go jej nie inte­re­su­je, żaden dźwięk nie docho­dzi do jej uszu – jedy­nie oblu­bie­niec roz­pa­la wszyst­kie zmy­sły. Przy pomo­cy tego obra­zu autor natchnio­ny opi­su­je rela­cję mię­dzy Bogiem a ludz­ką duszą. On, Świę­ty Oblu­bie­niec, pra­gnie być wycze­ki­wa­nym, upra­gnio­nym. Czło­wiek winien wychwy­cić nawet deli­kat­ny głos Pana, któ­ry się zbli­ża. I wów­czas z rado­ścią powi­tać swe­go Stwór­cę. Nie jutro, lecz już dziś.
Wto­rek
1 Sm 1,24–28; Łk 1,46–56
Sło­wo Boże: Powie­dzia­ła ona wów­czas: „O tego chłop­ca się modli­łam i Pan speł­nił moją proś­bę, któ­rą do Nie­go zano­si­łam. Oto ja odda­ję go Panu. Na wszyst­kie dni, jak dłu­go będzie żył, zosta­je odda­ny na wła­sność Pana”. I odda­li tam pokłon Panu. Wiel­ka była wia­ra sta­ro­te­sta­men­tal­nej Anny, sko­ro potra­fi­ła oddać swe­go syna na służ­bę Bogu, choć przez lata cze­ka­ła na nie­go z utę­sk­nie­niem. Jak nie­wie­lu rozu­mia­ła, że jej jedy­ny syn nie do niej nale­ży. Wie­le złych rodzin­nych rela­cji wyni­ka z tego, że ktoś uzur­pu­je sobie pra­wo do posia­da­nia nie­mal dru­giej oso­by, usi­łu­je kimś zawłasz­czyć. A to jest zawsze zaprze­cze­niem miło­ści, któ­ra nie­ustan­nie musi wyzby­wać się chę­ci pano­wa­nia. Radość znaj­du­je­my w Panu, a nie w zdo­by­wa­niu prze­wa­gi nad inny­mi.
Śro­da
Ml 3,1–4;4,5–6; Łk 1,57–66
Sło­wo Boże: Oto Ja wyślę anio­ła mego, aby przy­go­to­wał dro­gę przede Mną, a potem nagle przy­bę­dzie do swej świą­ty­ni Pan, któ­re­go wy ocze­ku­je­cie, i Anioł Przy­mie­rza, któ­re­go pra­gnie­cie. Oto nadej­dzie, mówi Pan Zastę­pów… Łaską jest przy­by­cie posłań­ca, łaską jest sło­wo rodzą­ce nadzie­ję, łaską jest obec­ność Pana. Łaska to rze­czy­wi­stość, rów­nie real­na jak zie­mia, powie­trze, kamień, drze­wo… Może nawet bar­dziej real­na, bo jest czymś wcze­śniej­szym niż cokol­wiek inne­go spo­śród rze­czy stwo­rzo­nych. O łasce Pana win­no śpie­wać ludz­kie ser­ce ocze­ku­ją­ce Boże­go Naro­dze­nia. Miło­sier­dzie Stwór­cy jest jedy­ną przy­czy­ną przyj­ścia Syna Boże­go na zie­mię. Dla­te­go woła­my: Pod­nie­ście gło­wy, bo Zbaw­ca przy­cho­dzi.
Czwar­tek
2 Sm 7,1–5.8b–12.14a.16; Łk 1,67–79
Sło­wo Boże: Zabra­łem cię z pastwi­ska spo­śród owiec, abyś był wład­cą nad ludem moim, nad Izra­elem. I byłem z tobą wszę­dzie, dokąd się uda­łeś, wytra­ci­łem przed tobą wszyst­kich two­ich nie­przy­ja­ciół. Dam ci sła­wę naj­więk­szych ludzi na zie­mi… „Abyś był wład­cą” – to sło­wo Boga skie­ro­wa­ne do Dawi­da. Bóg uczy­nił tego czło­wie­ka wiel­kim. Bóg czy­ni wiel­kim tak­że nas, jeśli na to pozwa­la­my. Co wię­cej, szcze­rze per­spek­ty­wę wiel­ko­ści uka­zu­je i sku­tecz­nie o nią dla czło­wie­ka zabie­ga. Zara­zem z całym reali­zmem przy­po­mi­na: „Zabra­łem cię z pastwi­ska…”. Nie wspo­mi­na, by upo­ko­rzyć. Raczej by uzmy­sło­wić prze­by­tą dro­gę i wzmoc­nić, gdy opa­da­ją siły. Co moż­na w tej sytu­acji powie­dzieć? Jed­no: Na wie­ki będę sła­wił łaski Pana.
Pią­tek
Iz 9,1–3.5–6; Tt 2,11–14; Łk 2,1–14
UROCZYSTOŚĆ NARODZENIA PAŃSKIEGO
Msza św. w nocy Sło­wo Boże: Albo­wiem Dzie­cię się nam naro­dzi­ło, Syn został nam dany, na Jego bar­kach spo­czę­ła wła­dza. Nazwa­no Go imie­niem: Prze­dziw­ny Dorad­ca, Bóg Moc­ny, Odwiecz­ny Ojciec, Ksią­żę Poko­ju. Wiel­kie będzie Jego pano­wa­nie w poko­ju bez gra­nic… Oczom ludzi uka­zu­je się Dzie­cię – rodzi się nadzie­ja. Bo każ­de nowe życie to nowa nadzie­ja. Tym razem jed­nak pro­rok ujaw­nia ocze­ki­wa­nia, któ­re zda­ją się prze­ra­stać moż­li­wo­ści zwy­kłe­go czło­wie­ka, bo mówi o nowo naro­dzo­nym: Prze­dziw­ny Dorad­ca, Bóg Moc­ny, Odwiecz­ny Ojciec, Ksią­żę Poko­ju. Te tytu­ły Ocze­ki­wa­ne­go odsła­nia­ją, jak bar­dzo na Nie­go liczy­my, jak bar­dzo jest nam potrzeb­ny. Bo On przy­no­si wol­ność dla nas, nie­wol­ni­ków grze­chu. Dla­te­go woła­my do wszyst­kich: Dziś się naro­dził Chry­stus Pan.
Sobo­ta
Dz 6,8–10;7,54–60; Mt 10,17–22
ŚWIĘTO ŚW. SZCZEPANA
Sło­wo Boże: A on pełen Ducha Świę­te­go patrzył w nie­bo i ujrzał chwa­łę Bożą i Jezu­sa… I rzekł: „Widzę nie­bo otwar­te i Syna Czło­wie­cze­go, sto­ją­ce­go po pra­wi­cy Boga”. A oni pod­nie­śli wiel­ki krzyk, zatka­li sobie uszy i rzu­ci­li się na nie­go wszy­scy razem. Szcze­pan patrzył w górę i ujrzał Jezu­sa. I zniósł naj­więk­szy trud – męczeń­stwo. My patrzy­my na Eucha­ry­stię, gdzie aktu­ali­zu­je się krzy­żo­wa Ofia­ra. Patrzy­my na taber­na­ku­lum, gdzie trwa żywa obec­ność nasze­go Zba­wi­cie­la. Patrzy­my, ile­kroć jeste­śmy w koście­le. Lecz potrze­bu­je­my patrzeć jesz­cze inten­syw­niej, gdy przy­cho­dzą trud­ne do prze­kro­cze­nia prze­szko­dy. Potrze­bu­je­my Ducha Świę­te­go, któ­ry był mocą Szcze­pa­na. Pierw­szy Męczen­nik uczy nas ufnej modli­twy: W ręce Twe, Panie, skła­dam ducha mego.