Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Avila – kolebka narodzin

KASTYLIJSKA TWIERDZA

Słyn­ne, nigdy nie zdo­by­te mury mia­sta Avi­la, Fot. J. Gogo­la OCD

Avi­la to mia­sto o wyjąt­ko­wej uro­dzie. Jest sto­li­cą pro­win­cji Avi­la w środ­ko­wej Hisz­pa­nii, w regio­nie Kasty­lia– León. Region ten za pano­wa­nia Kró­lów Kato­lic­kich nazna­cza począ­tek histo­rii nowo­żyt­nej monar­chii hisz­pań­skiej. W nim przy­szła na świat i więk­szą część życia spę­dzi­ła jed­na z naj­waż­niej­szych posta­ci Kościo­ła. Rodzin­ne mia­sto św. Tere­sy sta­no­wi­ło nie­mal mistycz­ną twier­dzę, z licz­ny­mi klasz­to­ra­mi, świą­ty­nia­mi, dobrze ufor­ty­fi­ko­wa­ny­mi pała­ca­mi. Tere­sa sta­ła się jego chlu­bą i ozdo­bą, nie­mal tak słyn­ną jak zacho­wa­ny do dziś śre­dnio­wiecz­ny układ mia­sta, ze wspa­nia­ły­mi mura­mi obron­ny­mi.
TWIERDZAOKRESU REKONKWISTY
Fot. Arch. oo. Kar­me­li­tów Bosych w Kra­ko­wie

W wie­kach śred­nich waż­ny kasty­lij­ski gród został opa­sa­ny dłu­gi­mi na 2,7 km mura­mi, 12-metro­wej wyso­ko­ści. Ich gru­bość się­ga 3 m, a ozdo­bą, dziś pozba­wio­ną funk­cji obron­nej, pozo­sta­ją wpi­sa­ne w ciąg murów monu­men­tal­ne wie­że. Jest ich 88, włą­cza­jąc w ich ciąg 9 bram, wio­dą­cych do mia­sta. Przed jed­ną z nich usta­wio­no pomnik słyn­nej rodacz­ki. Miej­skie obwa­ro­wa­nia, naje­żo­ne zęba­ty­mi blan­ka­mi w licz­bie ponad dwóch tysię­cy, pozo­sta­ją naj­bar­dziej cha­rak­te­ry­stycz­ną i repre­zen­ta­tyw­ną budow­lą Avi­li. Przy­cią­ga­ją rze­sze piel­grzy­mów i tury­stów, nie mniej­sze niż sama „La San­ta”. Dziś na miej­scu rodzin­ne­go domu Tere­sy znaj­du­je się klasz­tor oo. Kar­me­li­tów Bosych i muzeum Świę­tej. Aby lepiej poznać Tere­sę i zro­zu­mieć jej dok­try­nal­ne prze­sła­nie, war­to przy­po­mnieć atmos­fe­rę burz­li­wych cza­sów, któ­re ją ukształ­to­wa­ły, w jakich przy­szło jej żyć i dzia­łać.
UWARUNKOWANIA SPOŁECZNE, RELIGIJNE, KULTUROWE
W naj­bliż­szych oko­li­cach Avi­li przy­szła na świat kró­lo­wa Iza­be­la I Kato­lic­ka, pozo­sta­wia­jąc po sobie wznio­sły wzór życia. Tere­sa była jesz­cze małą dziew­czyn­ką, gdy w kasty­lij­skim Val­la­do­lid (sta­nie się cen­trum hisz­pań­skie­go rene­san­su), przy­szedł na świat Filip II. Rzą­dził do roku 1598 i był kró­lem, któ­re­go Tere­sa nie tyl­ko dobrze zna­ła, ale i nie­jed­no­krot­nie szu­ka­ła u nie­go popar­cia dla swe­go refor­ma­tor­skie­go dzie­ła. Echa wystą­pie­nia Mar­ci­na Lutra (od 1529) i cza­sy refor­ma­cji musia­ły wzmóc czuj­ność wier­nych. Wyma­ga­ły obro­ny Kościo­ła przed roz­bi­ciem. W obli­czu real­ne­go zagro­że­nia, wojen reli­gij­nych, inkwi­zy­cja sta­ra­ła się prze­ciw­dzia­łać nowym dok­try­nom – nie­kie­dy nawet zbyt rygo­ry­stycz­nie (np. na pisma św. Tere­sy zawsze patrzy­ła z podejrz­li­wo­ścią). Pomi­mo stra­chu przed jej inter­wen­cją, refor­ma­tor­ka Kar­me­lu z wiel­ką wni­kli­wo­ścią dąży­ła do roz­po­zna­nia zna­ków cza­su, do obro­ny Kościo­ła i z nie mniej­szą ener­gią włą­czy­ła się w misję rato­wa­nia dusz chrze­ści­jań­skich. Za powo­dze­nie Bożych dzia­łań goto­wa była­by – jak pisa­ła – „tysiąc razy życie oddać”. W cza­sie waż­nym dla roz­wo­ju jej refor­ma­tor­skie­go dzie­ła został zwo­ła­ny Sobór Try­denc­ki  (1545–63). Jego uchwa­ły sta­no­wi­ły pod­sta­wę dla naro­dzin kontr­re­for­ma­cji. W duchu wska­zań sobo­ro­wych, Filip II, refor­mu­jąc życie Kościo­ła, roz­po­czął w Hisz­pa­nii reali­za­cję bar­dziej rady­kal­nej refor­my życia reli­gij­ne­go.
„ŚWIAT JESTOGNIU
Te sło­wa napi­sa­ła św. Tere­sa w I roz­dzia­le „Dro­gi dosko­na­ło­ści”. Mia­ła na myśli pożar, któ­ry od środ­ka nisz­czył Kościół ogar­nię­ty wpły­wa­mi refor­ma­cji, złud­ny­mi ide­ami innych prą­dów epo­ki. Wiel­ki astro­nom Miko­łaj Koper­nik zapre­zen­to­wał rewo­lu­cyj­ną, helio­cen­trycz­ną teo­rię budo­wy wszech­świa­ta, pozo­sta­ją­cą w opo­zy­cji do geo­cen­try­zmu, według któ­re­go Zie­mia była w cen­trum Ukła­du Sło­necz­ne­go. Intu­icyj­nie, pod natchnie­niem Ducha Świę­te­go, Tere­sa potra­fi­ła dowieść, że świat „odda­ny pod Boże spoj­rze­nie”, pozo­sta­je w Jego ręku. Pisząc swo­ją „Twier­dzę wewnętrz­ną” pra­gnę­ła Bogu oddać należ­ne Mu miej­sce w cen­trum wszech­świa­ta. Jako kobie­ta, któ­ra w realiach epo­ki nie­wie­le mia­ła do powie­dze­nia, doko­na­ła wiel­kie­go prze­wro­tu, nie­mal na mia­rę koper­ni­kow­skie­go. Umy­słem otwar­tym i wier­nym Bogu, posta­wą bez­względ­nej wier­no­ści wzglę­dem Kościo­ła mogła – pod­kre­ślił to Nun­cjusz Apo­stol­ski w Pol­sce ks. abp Cele­sti­no Miglio­re w homi­lii wygło­szo­nej na zamknię­cie Roku Tere­zjań­skie­go w Pozna­niu – nie przez for­mu­łę „myślę, więc jestem”, ale sło­wa­mi „wie­rzę, więc On jest”, oddać Bogu należ­ną cześć i chwa­łę. Tere­sa pozwo­li­ła zdo­być się Bogu. Z uro­dze­nia Hisz­pan­ka, z powo­ła­nia – kar­me­li­tań­ska mnisz­ka, zapi­sa­ła się w pamię­ci współ­cze­snych, jak i potom­nych, jako mistrzy­ni życia ducho­we­go: prze­by­wa­ła w nie­bie swej duszy, ale tak­że twar­do stą­pa­ła po zie­mi. Jej naj­głęb­sze nawró­ce­nie, uobec­nio­ne wręcz nie­zwy­kłą eks­plo­zją dzieł apo­stol­skich, któ­rych owo­ce kosz­tu­je­my do dnia dzi­siej­sze­go, poprze­dzo­ne zosta­ło cza­sem wiel­kie­go zma­ga­nia, roz­bi­cia i udrę­ki wewnętrz­nej. Umie­ra­jąc, wypo­wie­dzia­ła sło­wa sta­no­wią­ce rodzaj jej życio­we­go Cre­do: „Na koń­cu, Panie, jestem cór­ką Kościo­ła”. Papież Grze­gorz XIII dwa lata przed śmier­cią Refor­ma­tor­ki Kar­me­lu wydał bre­ve, oddzie­la­ją­ce Kar­me­li­tów Bosych (zakon zre­for­mo­wa­ny przez św. Tere­sę) od Trze­wicz­ko­wych. Jej śmierć zna­czą­co zbie­gła się ze szcze­gól­nym wyda­rze­niem. Nastą­pi­ła w przeded­niu tzw. gre­go­riań­skiej refor­my kalen­da­rza, doko­na­nej przez tego same­go Grze­go­rza XIII. Aby sko­ry­go­wać opóź­nie­nie wzglę­dem roku zwrot­ni­ko­we­go, omi­nię­to w niej dzie­sięć dni: 5 paź­dzier­ni­ka stał się 15. dniem tego mie­sią­ca, czy­li dniem następ­nym po śmier­ci Tere­sy w nocy. W jed­nym z trak­ta­tów okre­śli­ła ona świę­tość jako dro­gę „w orbi­cie same­go Boga, niczym gwiaz­dy na nie­bie”.