Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

TYDZIEŃ LITURGICZNY

PIERWSZY TYDZIEŃ ZWYKŁY 11 – 16 I 2016

Poniedziałek

1 Sm 1,1–8; Mk 1,14–20
Sło­wo Boże: Był pewien czło­wiek z Rama­ta­im (…) Miał on dwie żony: jed­nej było na imię Anna, a dru­giej Penin­na. Penin­na mia­ła dzie­ci, nato­miast Anna ich nie mia­ła (…) Jej rywal­ka przy­mna­ża­ła jej smut­ku, aby ją roz­ją­trzyć z tego powo­du, że Pan zamknął jej łono. I tak dzia­ło się przez wie­le lat. Spra­wie­dli­wa Anna moc­no doświad­czy­ła cier­pie­nia bez­płod­no­ści. W zma­ga­niu z trud­ną sytu­acją wspar­cie zna­la­zła w miło­ści męża. Z kolei Penin­na wyraź­nie oka­zy­wa­ła jej swo­ją pogar­dę. Mimo wszyst­ko Anna nie narze­ka­ła, cier­pli­wie pro­si­ła Boga o łaskę, ile­kroć piel­grzy­mo­wa­ła do świą­ty­ni. Przez lata z god­no­ścią zno­si­ła swój trud­ny los. W modli­twie znaj­do­wa­ła umoc­nie­nie, by mimo – zda­wać się mogło – opusz­cze­nia nie pod­dać się roz­pa­czy. Bo w Bogu zawsze jest roz­wią­za­nie. Tak uczy psal­mi­sta: Ty roze­rwa­łeś moje kaj­da­ny.
Wto­rek
1 Sm 1,9–20; Mk 1,21–28
Sło­wo Boże: Anna odrze­kła: „Nie, panie mój. Jestem nie­szczę­śli­wą kobie­tą, a nie upi­łam się winem ani syce­rą. Wyla­łam duszę moją przed Panem (…), gdyż z nad­mia­ru zmar­twie­nia i bole­ści duszy mówi­łam cały czas”. Heli odpo­wie­dział: „Idź w poko­ju, a Bóg Izra­ela niech speł­ni proś­bę two­ją, jaką do Nie­go zanio­słaś”. Anna, pozba­wio­na łaski macie­rzyń­stwa, mia­ła odwa­gę powie­dzieć o wszyst­kim Stwór­cy. I zosta­ła wysłu­cha­na. Nie po pierw­szych pię­ciu minu­tach, nawet nie po roku. To były dłu­gie lata żar­li­we­go i pokor­ne­go woła­nia, by Bóg speł­nił proś­bę. Nie zna­czy to, że wcze­śniej nie udzie­lał łaski. Łaską było trwa­nie na modli­twie i nie­ustę­pli­wość wbrew chłod­nym kal­ku­la­cjom. Łaską było zno­sze­nie przy­kro­ści i nie­zro­zu­mie­nia. Bo Bóg nam udzie­la pomo­cy, choć nie zawsze dokład­nie tak, jak tego chce­my.
Śro­da
1 Sm 3,1–10.19–20; Mk 1,29–39
Sło­wo Boże: Rzekł Heli do Samu­ela: „Idź spać. Gdy­by jed­nak ktoś cię wołał, odpo­wiedz: Mów, Panie, bo słu­ga Twój słu­cha”. Odszedł Samu­el i poło­żył się na swo­im miej­scu. Przy­był Pan i sta­nąw­szy, zawo­łał jak poprzed­nim razem: „Samu­elu, Samu­elu!” Samu­el odpo­wie­dział: „Mów, bo słu­ga Twój słu­cha”. Bóg jest wciąż aktyw­ny – to jed­na z fun­da­men­tal­nych prawd naszej wia­ry. Bo wie­rzy­my w Boga, któ­ry jest żywy i żywo zain­te­re­so­wa­ny naszym życiem. Dla­cze­go ta praw­da jest nie­raz mało czy­tel­na? Trud­ność poja­wia się w chwi­li, gdy pró­bu­je­my wyda­wać kate­go­rycz­ne sądy w spra­wach, któ­re nas prze­ra­sta­ją. Tak trud­no bowiem przy­znać, że cze­goś nie rozu­miem. Tym­cza­sem złe wyja­śnie­nie rzecz całą gma­twa jesz­cze wię­cej. Bo rację ma psal­mi­sta, gdy mówi: Z nadzie­ją cze­ka­łem na Pana, a On pochy­lił się nade mną.
Czwar­tek
1 Sm 4,1–11; Mk 1,40–45
Sło­wo Boże: Izra­eli­ci zosta­li poko­na­ni przez Fili­sty­nów (…). Po powro­cie ludzi do obo­zu star­si Izra­ela sta­wia­li sobie pyta­nie: „Dla­cze­go Pan dotknął nas klę­ską z ręki Fili­sty­nów?  Spro­wadź­my sobie tutaj Arkę Przy­mie­rza Pań­skie­go z Szi­lo, aże­by znaj­du­jąc się wśród nas wyzwo­li­ła nas z ręki naszych wro­gów”. Klę­ska skło­ni­ła star­szych ludu do sta­wia­nia pyta­nia o przy­czy­nę nie­szczęść. I wów­czas posta­no­wi­li na pole wal­ki spro­wa­dzić Arkę Przy­mie­rza. Myśle­li, że Bóg zacznie dzia­łać i będzie sku­tecz­ny. Zda­ło im się, że Pan jest jak maszy­na, któ­rą trze­ba jedy­nie uru­cho­mić. Ale to nie tak. Bóg nie jest mocą, nad któ­rą ktoś może zapa­no­wać i posłu­żyć się do wła­snych celów. Bóg jest oso­bą. Nie­ste­ty – nie zawsze o tym pamię­ta­my. Nad oso­bą nie może­my pano­wać. Z oso­bą może sku­tecz­nie połą­czyć nas jedy­nie więź miło­ści. I tego Pan ocze­ku­je.
Pią­tek
1 Sm 8,4–7.10–22a; Mk 2,1–12
Sło­wo Boże: Modlił się Samu­el do Pana. A Pan rzekł do Samu­ela: „Wysłu­chaj gło­su ludu we wszyst­kim, co mówi do cie­bie, bo nie cie­bie odrzu­ca­ją, lecz Mnie odrzu­ca­ją jako kró­la nad sobą”. I powtó­rzył Samu­el wszyst­kie sło­wa Pana ludo­wi, któ­ry od nie­go zażą­dał kró­la (…). Odrzu­cił lud radę Samu­ela. Pro­rok poważ­nie zmar­twio­ny jest pra­gnie­niem ludu, by usta­no­wić kró­la na wzór ościen­nych naro­dów. Jak nie­wie­le rozu­miał, że jedy­nym wład­cą ludu jest Bóg. Robił wszyst­ko, by umac­niać pano­wa­nie Stwór­cy. Co dziś powie­dział­by? To samo: bro­nił­by władz­twa Boga w naszych ser­cach. Słu­chaj­my pro­ro­ka i sami bądź­my obroń­ca­mi wła­dzy Boga w naszym życiu oso­bi­stym, w naszych rodzi­nach… i wszę­dzie, gdzie jeste­śmy. Bo bło­go­sła­wio­ny jest lud, któ­ry cho­dzi, Panie, w bla­sku Twej obec­no­ści.
Sobo­ta
1 Sm 1,1–4.17–19;10,1a; Mk 2,13–17
Sło­wo Boże: Kie­dy Samu­el spo­strzegł Sau­la, ode­zwał się do nie­go Pan: „Oto ten czło­wiek, o któ­rym ci mówi­łem, ten, któ­ry ma rzą­dzić moim ludem” (…). Samu­el wziął wte­dy naczyń­ko z ole­jem i wylał na gło­wę Sau­la, uca­ło­wał i rzekł: „Zapraw­dę Pan nama­ścił cię na wodza nad swo­im dzie­dzic­twem?”. Wła­dza ludz­ka jako spo­sób porząd­ko­wa­nia życia ludz­kich spo­łecz­no­ści jest akcep­to­wa­na przez Boga. Żad­nej wła­dzy nie słu­ży zja­wi­sko dewa­lu­acji auto­ry­te­tów. Ta koro­zja zże­ra­ją­ca orga­ni­za­cję ludz­kich spo­łecz­no­ści moc­no doty­ka naszych cza­sów. Bez­myśl­ne nisz­cze­nie auto­ry­te­tu nie tyl­ko rzą­dzą­cych, lecz tak­że nauczy­cie­la, poli­cjan­ta, duchow­ne­go czy leka­rza jest głę­bo­ko szko­dli­we. Ale też powie­rza­nie odpo­wie­dzial­nych funk­cji oso­bom, któ­re na to nie zasłu­gu­ją, jest jesz­cze bar­dziej szko­dli­we.