Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

WŁADZA W EWANGELII (20)

FARYZEJSKIE PODEJŚCIE DO WŁADZY

Ks. Edward Sta­niek

Jezus moc­no pięt­nu­je fary­zej­skie podej­ście do wła­dzy reli­gij­nej. W Izra­elu wyko­ny­wa­li ją ucze­ni w Piśmie i fary­ze­usze. Do nich w dużej mie­rze nale­że­li arcy­ka­pła­ni. Jeśli nawet byli sadu­ce­usza­mi, a nie fary­ze­usza­mi, to nale­że­li do uczo­nych w Piśmie. Wów­czas prze­mó­wił Jezus do tłu­mów i do swych uczniów tymi sło­wa­mi: „Na kate­drze Moj­że­sza zasie­dli ucze­ni w Piśmie i fary­ze­usze. Czyń­cie więc i zacho­wuj­cie wszyst­ko, co wam pole­cą, lecz uczyn­ków ich nie naśla­duj­cie. Mówią bowiem, ale sami nie czy­nią. Wią­żą cię­ża­ry wiel­kie i nie do unie­sie­nia i kła­dą je ludziom na ramio­na, lecz sami pal­cem ruszyć ich nie chcą. Wszyst­kie swe uczyn­ki speł­nia­ją w tym celu, żeby się ludziom poka­zać. Roz­sze­rza­ją swo­je filak­te­rie i wydłu­ża­ją frędz­le u płasz­czów. Lubią zaszczyt­ne miej­sca na ucztach i pierw­sze krze­sła w syna­go­gach. Chcą, by ich pozdra­wia­no na ryn­kach i żeby ludzie nazy­wa­li ich Rab­bi” (Mt 23,1–7). Jezus ma na uwa­dze ludzi speł­nia­ją­cych urząd nauczy­ciel­ski Izra­ela. Oni byli odpo­wie­dzial­ni za pra­wo uczyn­ków, któ­re narzu­ca­li Izra­eli­tom. Jezus ten urząd sza­nu­je, nato­miast pięt­nu­je życie tych nauczy­cie­li. Głów­nie cho­dzi Mu o ich obłu­dę, bo od innych wyma­ga­ją, a sami pal­cem nie doty­ka­ją, czy­li nie zacho­wu­ją pra­wa, jakie gło­szą. Jezus nie wzy­wa do zmia­ny pra­wa, ale do jego zacho­wa­nia, bo sam zacho­wy­wał je ide­al­nie. Odsła­nia maski spra­wu­ją­cych urząd nauczy­ciel­ski w Izra­elu. Ma do nich pre­ten­sje, że ich prze­pi­sy praw­ne są za trud­ne do wyko­na­nia, ale głów­nie odsła­nia, że sami ich nie wyko­nu­ją. W nich nastą­pił zanik życia reli­gij­ne­go, bo w miej­sce Boga usta­wi­li sie­bie. Zabie­ga­li o pierw­sze miej­sca, o krze­sła podzi­wia­ne przez ludzi, i impo­no­wa­li im nad­ska­ki­wa­cze. Jest to pró­ba otwar­cia tłu­mom oczu na to, kim są ich nauczy­cie­le. Jasne jest posta­wie­nie spra­wy przez Jezu­sa: Czyń­cie i zacho­wuj­cie wszyst­ko co wam pole­cą, ale uczyn­ków ich nie naśla­duj­cie. W tych sło­wach jest zawar­ty sza­cu­nek dla pra­wa, ale i potę­pie­nie tych, któ­rzy gor­szą swą posta­wą. W Koście­le też ist­nie­je takie nie­bez­pie­czeń­stwo i wie­lu mają­cych wła­dzę naucza­nia popeł­nia błę­dy, jakie wymie­nia Jezus. Kto wie czym jest Kościół Chry­stu­so­wy, ten łatwo roz­po­zna­je w nim tkan­kę rako­wą fary­ze­izmu. War­to odczy­tać Ewan­ge­lię z tego punk­tu widze­nia, bo Jezus uczy, jak fary­ze­uszy nale­ży kochać, a jest to bar­dzo trud­na for­ma miło­ści. Prze­strze­ga też, aby żaden z Jego uczniów tych błę­dów nie popeł­niał. Otóż wy nie pozwa­laj­cie nazy­wać się Rab­bi, albo­wiem jeden jest wasz Nauczy­ciel, a wy wszy­scy brać­mi jeste­ście. Niko­go też na zie­mi nie nazy­waj­cie waszym ojcem; jeden bowiem jest Ojciec wasz, Ten w nie­bie. Nie chciej­cie rów­nież, żeby­was nazy­wa­no mistrza­mi, bo jeden jest tyl­ko wasz Mistrz, Chry­stus. Naj­więk­szy z was niech będzie waszym słu­gą. Kto się wywyż­sza, będzie poni­żo­ny, a kto się poni­ża, będzie wywyż­szo­ny (Mt 23,8–12).
W tych sło­wach Jezus usta­wia kon­cep­cję wła­dzy w Jego Koście­le. Ma ona być spra­wo­wa­na według wzo­ru, jaki zosta­wia On sam, bo dla Nie­go isto­tą wła­dzy na zie­mi jest służ­ba, czy­li nasta­wie­nie na coraz lep­sze życie pod­da­nych. Kościół miał takich wład­ców wie­lu – naj­le­piej nam zna­ny to św. Jan Paweł II.