Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

TYDZIEŃ LITURGICZNY

DRUGI TYDZIEŃ ZWYKŁY 18–23 I 2016

PONIEDZIAŁEK

1 Sm 15,16–23; Mk 2,18–22
Sło­wo Boże: Czyż mil­sze są Panu cało­pa­le­nia i ofia­ry krwa­we od posłu­szeń­stwa gło­so­wi Pana? Wła­śnie, lep­sze jest posłu­szeń­stwo od ofia­ry, ule­głość od tłusz­czu bara­nów. Bo opór jest jak grzech wróż­biar­stwa, a krnąbr­ność jak złość bał­wo­chwal­stwa. Ponie­waż wzgar­dzi­łeś naka­zem Pana, odrzu­cił cię On jako kró­la. Sto­sun­ko­wo łatwo jest skła­dać Bogu dary mate­rial­ne. O wie­le trud­niej przy­cho­dzi podą­żać wier­nie za sło­wem Boga. Łatwiej przyjść do kościo­ła, by uczest­ni­czyć we Mszy świę­tej. Trud­niej pamię­tać, że wolą Boga jest zacho­wa­nie rze­tel­no­ści w domu rodzin­nym czy w pra­cy. Nie trze­ba wiel­kie­go wysił­ku, by odmó­wić pacierz, trud­niej po raz kolej­ny prze­ba­czyć. Jest w tym wyraź­ne roz­dwo­je­nie: daję Bogu krót­ką chwi­lę, przez resz­tę cza­su żyję nie licząc się ze swym Stwór­cą. Taką posta­wę Pan jed­nak zde­cy­do­wa­nie odrzu­ca.
WTOREK
1 Sm 16,1–13; Mk 2,23–28
WSPOMNIENIE ŚW. ANTONIEGO, OPATA
Sło­wo Boże: Samu­el powie­dział do Jes­se­go: „Poślij po nie­go i spro­wadź tutaj, gdyż nie roz­pocz­nie­my uczty, dopó­ki on nie przyj­dzie”. Posłał więc i przy­pro­wa­dzo­no go (…). Pan rzekł: „Wstań i namaść go, to ten”. Wziął więc Samu­el róg z oli­wą i nama­ścił go pośrod­ku jego bra­ci. Od tego dnia duch Pań­ski opa­no­wał Dawi­da. Na kró­la nad Izra­elem Bóg wybrał Dawi­da, naj­młod­sze­go i nie­do­ce­nia­ne­go spo­śród synów Jes­se­go. Bóg wciąż wybie­ra ludzi do poszcze­gól­nych zadań. Wybie­ra­jąc kie­ru­je się zaska­ku­ją­cą logi­ką, obcą ludz­kim kal­ku­la­cjom. Czę­sto bowiem rezy­gnu­je z tych, któ­rzy mają wiel­kie wpły­wy i osią­ga­ją suk­ce­sy. Chęt­nie wybie­ra tych, któ­rzy w oczach ludz­kich są nie­przy­dat­ni. Bo gdy Bóg wybie­ra, umac­nia swą łaską. I wów­czas sła­bość czło­wie­ka sta­je się prze­strze­nią, w któ­rej uka­zu­je się moc Boga. Nie jest łatwo wyrzec się sie­bie, by jedy­nie Bóg był widocz­ny.
ŚRODA
1 Sm 17,32–33.37.40–51; Mk 3,1–6
Sło­wo Boże: Dawid odrzekł Fili­sty­no­wi: „Ty idziesz na mnie z mie­czem, dzi­dą i zakrzy­wio­nym nożem, ja zaś idę na cie­bie w imię Pana Zastę­pów, Boga wojsk izra­el­skich, któ­rym urą­ga­łeś. Dziś wła­śnie wyda cię Pan w moje ręce, poko­nam cię i utnę ci gło­wę. Dziś oddam tru­py wojsk fili­styń­skich na żer ptac­twu pod­nieb­ne­mu i dzi­kim zwie­rzę­tom”. Mło­dy Dawid wyka­zał nad­zwy­czaj­ną doj­rza­łość. W spo­tka­niu z Golia­tem ujaw­ni­ła się jego mądrość. Wycho­dząc przed sze­reg stwier­dził: „Idę w imię Pana Zastę­pów…”. Tak mógł powie­dzieć tyl­ko czło­wiek głę­bo­kiej wia­ry i modli­twy, wsłu­cha­ny w sło­wo Boże, pozo­sta­ją­cy w codzien­nej zaży­ło­ści ze swo­im Panem. Podej­mu­jąc nasze dzia­ła­nia tyl­ko wte­dy może­my być pew­ni suk­ce­su, jeśli podej­mu­je­my je w imię Pana. Jest to moż­li­we, gdy wciąż pyta­my Boga, co w kon­kret­nej sytu­acji win­ni­śmy zro­bić, gdy pro­si­my Go o bło­go­sła­wień­stwo w dosłow­nie każ­dej spra­wie.
CZWARTEK
1 Sm 18,6–9;19,1–7; Mk 3,7–12
Sło­wo Boże: Gdy Dawid wra­cał po zabi­ciu Fili­sty­na Golia­ta, kobie­ty ze wszyst­kich miast wyszły ze śpie­wem i tań­ca­mi naprze­ciw kró­la Sau­la, przy wtó­rze bęb­nów, okrzy­ków i cym­ba­łów. I zaśpie­wa­ły kobie­ty wśród gra­nia i tań­ców: „Pobił Saul tysią­ce, a Dawid dzie­siąt­ki tysię­cy”. A Saul bar­dzo się roz­gnie­wał, bo nie podo­ba­ły mu się te sło­wa. Oto spo­tka­ło się dwóch wybrań­ców Boga. Saul, pierw­szy król Izra­ela, poma­za­niec Pań­ski, kie­dyś napeł­nio­ny Duchem Bożym, dziś napeł­nio­ny duchem zazdro­ści. Duch zazdro­ści, zawi­ści i żądza wła­dzy zabi­ły w nim Ducha Boże­go. Obok Dawid, rów­nież poma­za­niec Pań­ski, któ­ry odno­si suk­ce­sy. Jest wier­nym słu­gą Pana. Ludzie powo­ła­ni przez Boga zawsze win­ni czu­wać nad tym, by nie opa­no­wał ich duch kon­ku­ren­cji, zazdro­ści czy wza­jem­nej nie­chę­ci. Jed­nym sło­wem pycha. Nic tak nie burzy Kościo­ła jak zazdrość i szu­ka­nie wła­snej chwa­ły.
Pią­tek
1 Sm 24,3–21; Mk 3,13–19
Sło­wo Boże: Dawid ode­zwał się do Sau­la: „Dla­cze­go dajesz posłuch ludz­kim plot­kom, gło­szą­cym, że Dawid szu­ka twej zgu­by? Nama­wia­no mnie, abym cię zabił, a jed­nak oszczę­dzi­łem cię mówiąc: Nie pod­nio­sę ręki na mego wład­cę, bo jest poma­zań­cem Pana (…) prze­ko­naj się, że we mnie nie ma żad­nej zło­ści ani zdra­dy”. Mógł jako żoł­nierz odnieść zwy­cię­stwo nad prze­śla­du­ją­cym go kró­lem. Mógł prze­jąć wła­dzę nad Izra­elem. Nie zro­bił tego. Waż­niej­szy był sza­cu­nek wobec poma­zań­ca Pań­skie­go niż per­spek­ty­wa zemsty i moż­li­wej wła­dzy. Sko­ro Pan wybrał Sau­la, Dawid nie miał pra­wa wydać swe­go wyro­ku, choć Saul sprze­nie­wie­rzył się pra­wu Boże­mu. Są takie sytu­acje, gdy wymie­rze­nie spra­wie­dli­wo­ści trze­ba zło­żyć w ręce Stwór­cy. Ludz­ka spra­wie­dli­wość jest bowiem za „krót­ka”. War­to zro­bić to nie w poczu­ciu bez­rad­no­ści, ale w duchu zaufa­nia w sku­tecz­ność mocy Boga.
Sobo­ta
2 Sm 1,1–4.11–12.19.23–27; Mk 3,20–21
Sło­wo Boże: O Izra­elu, twa chwa­ła na wyży­nach two­ich leży pobi­ta. Jak­że padli boha­te­ro­wie? Saul i Jona­tan, kocha­ni i peł­ni uro­ku, za życia i w śmier­ci nie są roz­dzie­le­ni. Byli oni bystrzej­si od orłów, dziel­niej­si od lwów. O, płacz­cie nad Sau­lem, cór­ki izra­el­skie (…). Żal mi cie­bie, mój bra­cie, Jona­ta­nie. Tak bar­dzo byłeś mi dro­gi”. Umarł Saul, prze­śla­dow­ca Dawi­da. Umarł tak­że jego syn Jona­tan. I oto Dawid z bólem ser­ca mówi o śmier­ci oboj­ga. Nie ma w nim śla­du satys­fak­cji ze śmier­ci wro­ga. Tak wyraź­na powścią­gli­wość w sądze­niu jest wiel­ką sztu­ką. Pod­kre­ślić dobro i zasłu­gi, w mil­cze­niu pochy­lić się nad błę­da­mi zacho­wu­jąc wła­ści­wą dys­kre­cję, nie pod­da­wać się emo­cjo­nal­nym sądom – takiej posta­wy potrze­ba, gdy spo­glą­da­my na tych, co ode­szli i na tych, o jesz­cze dziś są obok nas. Tak też war­to spo­glą­dać na sie­bie same­go, szcze­gól­nie gdy przy­cho­dzą prze­ciw­no­ści.