Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Z NAUCZANIA OJCA ŚWIĘTEGO

BEZ SŁUCHANIA EWANGELII NIE MOŻNA SPOTKAĆ JEZUSA

Roz­wa­ża­nie Ojca Świę­te­go Fran­cisz­ka, wygło­szo­ne na pla­cu św. Pio­tra w Waty­ka­nie, 6 stycz­nia br., przed modli­twą Anioł Pań­ski

Fot. L’Osservatore Roma­no

Dro­dzy bra­cia i sio­stry!
W dzi­siej­szej Ewan­ge­lii, histo­ria Trzech Mędr­ców, któ­rzy przy­by­li ze Wscho­du do Betle­jem, aby oddać pokłon Mesja­szo­wi, nada­je świę­tu Obja­wie­nia Pań­skie­go oddech powszech­no­ści. I jest to oddech Kościo­ła, któ­ry pra­gnie, aby wszyst­kie naro­dy zie­mi mogły spo­tkać Jezu­sa, doświad­czyć Jego miło­ści miło­sier­nej. To wła­śnie jest pra­gnie­niem Kościo­ła: odna­le­zie­nie miło­sier­dzia Jezu­sa, Jego miło­ści. Dopie­ro co uro­dzo­ny Chry­stus nie potra­fi jesz­cze mówić, a wszyst­kie naro­dy – repre­zen­to­wa­ne przez Trzech Mędr­ców – mogą Go już spo­tkać, roz­po­znać, ado­ro­wać Go. „Ujrze­li­śmy bowiem jego gwiaz­dę na Wscho­dzie i przy­by­li­śmy oddać mu pokłon” – powie­dzie­li Mędr­cy do Hero­da, sko­ro tyl­ko przy­by­li do Jero­zo­li­my. Byli to ludzie cie­szą­cy się pre­sti­żem, z odle­głych regio­nów i odmien­nych kul­tur. Wyru­szy­li do zie­mi Izra­ela, aby oddać pokłon kró­lo­wi, któ­ry się naro­dził. Kościół zawsze widział w nich obraz całej ludz­ko­ści, a obcho­dząc dzi­siej­sze świę­to Obja­wie­nia Pań­skie­go pra­gnie jak­by pod­pro­wa­dzić z sza­cun­kiem każ­de­go męż­czy­znę i kobie­tę tego świa­ta ku Dzie­ciąt­ku, któ­re się naro­dzi­ło dla zba­wie­nia wszyst­kich. W noc Boże­go Naro­dze­nia Jezus obja­wił się paste­rzom, ludziom pokor­nym i wzgar­dzo­nym. Mówio­no, że nie­któ­rzy z nich byli roz­bój­ni­ka­mi. Byli oni pierw­szy­mi, któ­rzy wnie­śli tro­chę cie­pła w zim­ną gro­tę betle­jem­ską. Teraz dotar­li Mędr­cy z dale­kich kra­jów; tak­że oni zosta­li tajem­ni­czo pocią­gnię­ci przez to Dzie­ciąt­ko. Paste­rze i Mędr­cy bar­dzo się od sie­bie róż­nią, ale jed­no ich łączy: nie­bo. Paste­rze z Betle­jem szyb­ko pobie­gli, aby zoba­czyć Jezu­sa nie dla­te­go, że byli szcze­gól­nie dobrzy, ale dla­te­go, że czu­wa­li w nocy i patrząc w nie­bo ujrze­li znak, wysłu­cha­li jego prze­sła­nia i poszli za nim. Podob­nie było z Mędr­ca­mi: bada­li nie­bo, zoba­czy­li nową gwiaz­dę, zin­ter­pre­to­wa­li znak i wyru­szy­li w dro­gę – i to dłu­gą dro­gę. Paste­rze i Mędr­cy uczą nas, że aby spo­tkać Jezu­sa trze­ba umieć wznieść spoj­rze­nie ku nie­bu, nie być zamknię­ty­mi w sobie, w swo­im ego­izmie, ale mieć ser­ce i umysł otwar­ty na per­spek­ty­wę Boga, któ­ry nas zawsze zaska­ku­je, umieć przy­jąć Jego prze­sła­nie oraz ochot­nie i wiel­ko­dusz­nie odpo­wie­dzieć. Mędr­cy – jak mówi Ewan­ge­lia – „Gdy ujrze­li gwiaz­dę, bar­dzo się ura­do­wa­li”. Tak­że dla nas wiel­ką pocie­chą jest dostrze­że­nie gwiaz­dy, to zna­czy kie­dy czu­je­my się pro­wa­dze­ni, a nie pozo­sta­wie­ni wła­sne­mu loso­wi. Zaś gwiaz­dą jest Ewan­ge­lia, Sło­wo Pana, któ­ry – jak mówi Psalm – jest „lam­pą dla moich stóp i świa­tłem na mojej ścież­ce”. To świa­tło pro­wa­dzi nas do Chry­stu­sa. Bez słu­cha­nia Ewan­ge­lii nie moż­na Go spo­tkać! W isto­cie Mędr­cy idąc za gwiaz­dą przy­szli do miej­sca, gdzie był Jezus. A tu „zoba­czy­li Dzie­cię z Mat­ką Jego, Mary­ją; upa­dli na twarz i odda­li Mu pokłon”. Doświad­cze­nie Mędr­ców zachę­ca nas, aby­śmy nie zado­wa­la­li się prze­cięt­no­ścią, nie „wege­to­wa­li”, ale poszu­ki­wa­li sen­su rze­czy, z pasją bada­li wiel­ką tajem­ni­cę życia. Uczy nas ono, aby­śmy się nie gor­szy­li mało­ścią i ubó­stwem, ale roz­po­zna­wa­li maje­stat w poko­rze i potra­fi­li wobec nie­go upaść na kola­na. Niech Dzie­wi­ca Mary­ja, któ­ra przy­ję­ła Mędr­ców w Betle­jem, pomo­że nam wznieść nasz wzrok ponad samych sie­bie, aby pozwo­lić się pro­wa­dzić przez gwiaz­dę Ewan­ge­lii, żeby spo­tkać Jezu­sa i umieć się uni­żyć, aby oddać Mu pokłon. W ten spo­sób będzie­my mogli zanieść innym pro­mień Jego świa­tła, i dzie­lić z nimi radość piel­grzy­mo­wa­nia.