Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

TYDZIEŃ LITURGICZNY

TRZECI TYDZIEŃ ZWYKŁY 25–30 I 2016

PONIEDZIAŁEK

Dz 22,3–16; Mk 16,15–18
ŚWIĘTO NAWRÓCENIA ŚW. PAWŁA
Sło­wo Boże: Ana­niasz powie­dział: „Szaw­le, bra­cie, przej­rzyj!”. W tej­że chwi­li spoj­rza­łem na nie­go. On zaś powie­dział: „Bóg naszych ojców wybrał cię, abyś poznał Jego wolę i ujrzał Spra­wie­dli­we­go, i Jego wła­sny głos usły­szał. Bo wobec wszyst­kich ludzi będziesz świad­czył o tym, co widzia­łeś i sły­sza­łeś”. Sza­weł, powa­lo­ny na zie­mię, zoba­czył Jezu­sa. To głę­bo­kie doświad­cze­nie ducho­we sta­no­wi­ło punkt zwrot­ny w jego życiu. Jed­nak­że w tej samej chwi­li utra­cił wzrok. Potrzeb­na była posłu­ga Ana­nia­sza, któ­ry dzia­ła­jąc w imie­niu Kościo­ła pozwo­lił nowo nawró­co­ne­mu Paw­ło­wi znów widzieć – to zna­czy pomógł mu roze­znać zada­nie. Wszy­scy potrze­bu­je­my Kościo­ła, bo we wspól­no­cie Kościo­ła doko­nu­je się praw­dzi­we roze­zna­nie nasze­go życio­we­go zada­nia. Bóg, gdy sta­wia zada­nia, czy­ni to posłu­gu­jąc się Kościo­łem.
WTOREK
2 Tm 1,1–8; ŁK 10,1–9
Sło­wo Boże: Przy­po­mi­nam ci, abyś roz­pa­lił na nowo cha­ry­zmat Boży, któ­ry jest w tobie przez wło­że­nie moich rąk. Albo­wiem nie dał nam Bóg ducha bojaź­ni, ale mocy i miło­ści, i trzeź­we­go myśle­nia. Nie wstydź się zatem świa­dec­twa nasze­go Pana ani mnie, Jego więź­nia, lecz weź udział w tru­dach i prze­ciw­no­ściach zno­szo­nych dla Ewan­ge­lii… Trud­no powie­dzieć, co prze­ży­wał Tymo­te­usz, któ­ry otrzy­mał powyż­sze zachę­ty od Apo­sto­ła Naro­dów. Być może uległ znie­chę­ce­niu, być może doświad­czył zmę­cze­nia, któ­re osła­bi­ło jego gor­li­wość. Waż­ne jest jed­no: Paweł swo­im peł­nym miło­ści i wia­ry sło­wem pro­wa­dzi swe­go ucznia do odkry­cia daru, któ­ry ten już otrzy­mał. Raz dany cha­ry­zmat posłu­gi we wspól­no­cie nie wyga­sa. Jeśli jed­nak osłab­nie jego moc, to spra­wą czło­wie­ka jest tak żyć i tak się modlić, by ten dar na nowo stał się jego wewnętrz­nym dyna­mi­zmem.
ŚRODA
2 Sm 7,4–17; Mk 4,1–20
Sło­wo Boże: To mówi Pan Zastę­pów: Zabra­łem cię z pastwi­ska spo­śród owiec, abyś był wład­cą nad ludem moim, nad Izra­elem. I byłem z tobą wszę­dzie, dokąd się uda­łeś, wytra­ci­łem przed tobą wszyst­kich two­ich nie­przy­ja­ciół. Dam ci sła­wę naj­więk­szych ludzi na zie­mi. Wyzna­czę miej­sce moje­mu ludo­wi, Izra­elo­wi, i osa­dzę go tam… Kim był­by Dawid bez Boże­go bło­go­sła­wień­stwa? Nie ma tu miej­sca na uru­cha­mia­nie wyobraź­ni i pisa­nie alter­na­tyw­nej histo­rii. Jed­no nie ule­ga wąt­pli­wo­ści: Dawid tyl­ko Bogu zawdzię­czał, iż z paste­rza owiec stał się kró­lem ludu izra­el­skie­go, że odniósł wie­le zwy­cięstw nad wro­ga­mi. Obec­ność Boga w życiu ludz­kim jest nie do prze­ce­nie­nia. Czy jed­nak Dawid o tym wie­dział? Czę­sto o tym pamię­tał, bywa­ło jed­nak, że o tym zapo­mi­nał. I wte­dy zaczy­na­ły się dziać rze­czy złe, nawet dra­ma­tycz­ne, dla nie­go i tak­że dla całe­go Izra­ela.
CZWARTEK
2 Sm 7,18–19.24–29; Mk 4,21–25
Sło­wo Boże: Kim­że ja jestem, Panie mój, Boże, i czym jest mój ród, że dopro­wa­dzi­łeś mię aż dotąd? Ale i to jesz­cze wyda­ło się Tobie za mało; Panie mój, Boże, lecz dałeś zapo­wiedź o domu słu­gi swe­go na dale­ką przy­szłość. I to jest pra­wo czło­wie­ka, Panie, Boże. Usta­li­łeś, by lud Twój izra­el­ski był dla Cie­bie ludem na wie­ki… W modli­twie Dawid dzię­ku­je Bogu za łaskę Jego obec­no­ści. Jest pew­ny, że Bóg pro­wa­dził go swą mocą. Taki jest nasz Bóg: chęt­nie pro­wa­dzi czło­wie­ka. To, że dziś jestem w kon­kret­nym miej­scu swej dro­gi, to cen­ny dar Stwór­cy. To nie suma przy­pad­ków, lecz Jego łaska jest u źró­deł dobra, któ­re­go doświad­cza­my. Potrzeb­na jest sztu­ka zdu­mie­nia, by roz­po­znać dar Boży. I trze­ba tak­że powścią­gli­wo­ści w oce­nie swych doko­nań, by się nimi nie cheł­pić. Nigdy dość wdzięcz­no­ści wobec Stwór­cy, któ­ry tak­że dziś jest boga­ty w miło­sier­dzie.
Pią­tek
2 Sm 11,1–4a.5–10a.13–17.27c; Mk 4,26–34
Sło­wo Boże: Pew­ne­go wie­czo­ra Dawid, pod­nió­sł­szy się z posła­nia i cho­dząc po tara­sie swe­go kró­lew­skie­go pała­cu, zoba­czył z tara­su kąpią­cą się kobie­tę. Kobie­ta była bar­dzo pięk­na. Dawid zasię­gnął wia­do­mo­ści o tej kobie­cie. Powie­dzia­no mu: „To jest Bat­sze­ba, cór­ka Elia­ma, żona Uria­sza Che­ty­ty”. Wysłał więc Dawid posłań­ców, by ją spro­wa­dzi­li. Wystar­czy­ła chwi­la, by zapo­mnieć o mnó­stwie otrzy­ma­nych darów. Rozum prze­stał kie­ro­wać postę­po­wa­niem kró­la, któ­ry pierw­szeń­stwo oddał zmy­słom. Zauro­cze­nie, gra pożą­dań, chwi­lo­we pra­gnie­nie podzia­ła­ły tak moc­no, że pokie­ro­wa­ły kro­ka­mi Dawi­da. I to był począ­tek wiel­kie­go dra­ma­tu. Ile­kroć zapo­mi­na­my o zasta­no­wie­niu, nie zwa­ża­my na pra­wo Boże i głos sumie­nia, scho­dzi­my na manow­ce. Nie pozwól­my, by kto­kol­wiek wmó­wił nam, że upodo­ba­niem i zachcian­ka­mi moż­na zastą­pić głos sumie­nia.
Sobo­ta
2 Sm 12,1–7a.10–17; Mk 4,35–41
Sło­wo Boże: Dawid rzekł do Nata­na: „Zgrze­szy­łem wobec Pana”. Natan odrzekł Dawi­do­wi: „Pan odpusz­cza ci też twój grzech, nie umrzesz. Lecz dla­te­go, że przez ten czyn bar­dzo wzgar­dzi­łeś Panem, syn, któ­ry ci się uro­dzi, na pew­no umrze”. Natan udał się potem do swe­go domu. Pan dotknął dziec­ko, któ­re uro­dzi­ła Dawi­do­wi żona Uria­sza… Wiel­ki był grzech Dawi­da. Wiel­ka tak­że była jego skru­cha. A zna­kiem jej sta­ła się pro­sto­ta, z jaką król przy­znał się do popeł­nio­ne­go czy­nu. Grzech popeł­nio­ny w ukry­ciu stał się jaw­nym. Nie po to, by szu­kać uspra­wie­dli­wie­nia dla złe­go czy­nu, bo bywa, że ktoś gło­śno mówi o swym grze­chu szu­ka­jąc apro­ba­ty dla swe­go postę­po­wa­nia. Ujaw­nie­nie grze­chu Dawi­da spo­tę­go­wa­ło jego poczu­cie skru­chy. Zdol­ność do skru­chy rów­nie moc­no budu­je wiel­kość Dawi­da jak jego wspa­nia­łe zwy­cię­stwa. Tak­że nasza wiel­kość wyra­sta z pokor­ne­go uzna­nia bra­ków.