Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

TYDZIEŃ LITURGICZNY

PIĄTY TYDZIEŃ ZWYKŁY 8–9 II 2016
OKRES WIELKIEGO POSTU 10–13 II 2016

PONIEDZIAŁEK

1 Krl 8,1–7.9–13; Mk 6,53–56
Sło­wo Boże: Następ­nie kapła­ni wpro­wa­dzi­li Arkę Przy­mie­rza Pań­skie­go na jej miej­sce do sank­tu­arium świą­ty­ni, do Miej­sca Naj­święt­sze­go, pod skrzy­dła che­ru­bów (…) W Arce nie było nic, oprócz dwóch kamien­nych tablic, któ­re Moj­żesz tam zło­żył pod Hore­bem, tablic Przy­mie­rza, gdy Pan zawarł przy­mie­rze z Izra­eli­ta­mi. Arka przy­mie­rza Pana to naj­cen­niej­sza pamiąt­ka Izra­ela. Ta jedy­na reli­kwia naro­du wybra­ne­go kie­ro­wa­ła myśl ku temu, co naj­waż­niej­sze – ku przy­mie­rzu pod górą Synaj. Każ­dy chrze­ści­ja­nin, każ­dy z nas, zawią­zał przy­mie­rze z Bogiem w chwi­li Chrztu. I odtąd cią­ży na nas obo­wią­zek tro­ski o pięk­no tego sank­tu­arium, jakim jest nasze życie. A mate­ria­łem, z któ­re­go powsta­je owo pięk­no, jest wia­ra. Pismo mówi, że świą­ty­nia jest miej­scem odpo­czyn­ku Boga. Pan pra­gnie odpo­cząć w mojej duszy.
WTOREK
1 Krl 8,22–23.27–30; Mk 7,1–13
Sło­wo Boże: O Panie, Boże Izra­ela! Nie ma takie­go Boga jak Ty ani w górze na nie­bie, ani w dole na zie­mi, tak zacho­wu­ją­ce­go przy­mie­rze i łaskę wzglę­dem Two­ich sług, któ­rzy czczą Cię z całe­go swe­go ser­ca. Zważ na modli­twę twe­go słu­gi i jego bła­ga­nie, o Panie, Boże mój i wysłu­chaj tego woła­nia i tej modli­twy… Król Salo­mon roz­po­czy­na swą roz­mo­wę z Bogiem od słów uwiel­bie­nia, od zachwy­tu nad wiel­ko­ścią Stwór­cy. Z podzi­wem spo­glą­da na swo­je­go Pana, któ­ry jest potęż­ny, bo nie ma sobie rów­nych. Lecz jesz­cze cen­niej­sze jest to, że pozo­sta­je wier­ny swe­mu sło­wu i jest łaska­wy wobec stwo­rze­nia. Wnio­sek jest jasny: naj­lep­szym punk­tem wyj­ścia naszej modli­twy jest umie­jęt­ność rado­wa­nia się wspa­nia­ło­ścią Boga. Czy potra­fię z zachwy­tem myśleć, a może i mówić o wspa­nia­ło­ści Stwór­cy?
ŚRODA POPIELCOWA
Jl 2,12–18; 2 Kor 5,20–6,3; Mt 6,1–6.16–18
Sło­wo Boże: Zbierz­cie lud, zwo­łaj­cie świę­tą spo­łecz­ność, zgro­madź­cie star­ców, zbierz­cie dzie­ci i nie­mow­lę­ta! Niech wyj­dzie oblu­bie­niec ze swej kom­na­ty, a oblu­bie­ni­ca ze swe­go poko­ju! Mię­dzy przed­sion­kiem a ołta­rzem nie­chaj pła­czą kapła­ni, słu­dzy Pań­scy! Niech mówią: „Zli­tuj się, Panie, nad ludem Two­im…”. Do poku­ty wezwa­ni są wszy­scy. O dzi­wo, tak­że ci naj­mniej­si, nie­mow­lę­ta. Bo poku­ta jest mądrą odpo­wie­dzią czło­wie­ka na dole­gli­wo­ści jego upa­dłej natu­ry. Bez poku­ty nie ma wzro­stu, nie ukształ­tu­je się pięk­ny czło­wiek. Dla­te­go poku­ty win­no się uczyć mło­dych od same­go począt­ku. Jak uczy­my życz­li­wo­ści, kul­tu­ry, modli­twy, tak też win­ni­śmy uczyć poku­ty. I tu musi poja­wić się pod­sta­wo­we pyta­nie: czy umiem poku­to­wać? Czy nie prze­sa­dzam ze zbyt łatwym uspra­wie­dli­wia­niem sie­bie, by unik­nąć nawet małe­go wysił­ku pokut­ne­go…
CZWARTEK
Pwt 30,15–20; Łk 9,22–25
Sło­wo Boże: Wybie­raj­cie więc życie, aby­ście żyli wy i wasze potom­stwo, miłu­jąc Pana, Boga swe­go, słu­cha­jąc Jego gło­su, lgnąc do Nie­go; bo tu jest two­je życie i dłu­gie trwa­nie twe­go poby­tu na zie­mi, któ­rą Pan poprzy­siągł dać two­im przod­kom:  Abra­ha­mo­wi, Iza­ako­wi i Jaku­bo­wi. Ileż dni i mie­się­cy trze­ba spę­dzić nad tabe­la­mi z noto­wa­nia­mi gieł­do­wy­mi, by sen­sow­nie zain­we­sto­wać pie­nią­dze? Ile wysił­ku kosz­tu­je dobra decy­zja makle­ra gieł­do­we­go… A cho­dzi tu o pie­nią­dze. Tyl­ko o pie­nią­dze. Tym­cza­sem wie­lo­krot­nie
– i to każ­de­go dnia – doko­nu­je­my wybo­rów, któ­rych kon­se­kwen­cje się­ga­ją wiecz­no­ści. I zbyt czę­sto dzia­ła­my lek­ko­myśl­nie, doko­nu­jąc zupeł­nie chy­bio­nych wybo­rów. Dla­cze­go tak jest? Bo zapo­mi­na­my się­gnąć wzro­kiem głę­biej, by widzieć osta­tecz­ne kon­se­kwen­cje.
PIĄTEK
Iz 58,1–9; Mt 9,14–15
Sło­wo Boże: Krzycz na całe gar­dło, nie prze­sta­waj. Pod­noś głos twój jak trą­ba! Wytknij moje­mu ludo­wi jego prze­stęp­stwa i domo­wi Jaku­ba jego grze­chy. Szu­ka­ją Mnie dzień za dniem, pra­gną poznać moje dro­gi, jak naród, któ­ry kocha spra­wie­dli­wość i nie porzu­ca pra­wa swe­go Boga. Każ­de poko­le­nie ma swo­ich boha­te­rów i zło­czyń­ców. Obraz poko­le­nia two­rzą ludzie wybit­ni, prze­cięt­ni i cał­kiem pod­li. Każ­de poko­le­nie potrze­bu­je ludzi spra­wu­ją­cych wła­dzę, poetów, żoł­nie­rzy i dobrych pra­cow­ni­ków. Ale szcze­gól­ną rolę peł­nią ci, któ­rych zwy­kło nazy­wać się sumie­niem poko­le­nia. To wiel­ki skarb, gdy poko­le­nie otrzy­ma­ło od Boga pro­ro­ka, któ­ry może zapra­szać na dro­gę poku­ty. Oby­śmy nie zlek­ce­wa­ży­li pro­ro­cze­go gło­su Kościo­ła. Prze­cież dro­ga poku­ty jest dziś koniecz­no­ścią.
SOBOTA
Iz 58,9b–14; Łk 5,27–32
Sło­wo Boże: Jeśli u sie­bie usu­niesz jarz­mo, prze­sta­niesz gro­zić pal­cem i mówić prze­wrot­nie, jeśli podasz chleb swój zgłod­nia­łe­mu, wów­czas twe świa­tło zabły­śnie w ciem­no­ściach, a two­ja ciem­ność sta­nie się połu­dniem. Pan cię zawsze pro­wa­dzić będzie, nasy­ci duszę two­ją na pust­ko­wiach. Miło­sier­dzie jest sztu­ką, któ­ra doma­ga się, by widzieć potrze­by cia­ła i ducha. Zbyt łatwo jed­no­stron­nie spo­glą­da­my na czło­wie­ka i jed­no­stron­nie usi­łu­je­my mu pomóc. Czę­sto sku­pia­my się na pomo­cy mate­rial­nej, zapo­mi­na­jąc o udrę­czo­nej duszy; bądź też usi­łu­je­my kar­mić dobry­mi rada­mi, nie dostrze­ga­jąc, że tak­że cia­ło cier­pi głód. Tym­cza­sem pro­rok w jed­nym zda­niu mówi o tro­sce o cia­ło i ducha. Miło­sier­dzie ogar­nia całe­go czło­wie­ka, albo nie ogar­nia go wca­le. O miło­sier­dzie trze­ba wołać duchem (modli­twa) i cia­łem (post).