Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

TYDZIEŃ LITURGICZNY

PIERWSZY TYDZIEŃ WIELKIEGO POSTU 15–20 II 2016

PONIEDZIAŁEK

Kpł 19,1–2.11–18; Mt 25,31–46
Sło­wo Boże: Bądź­cie świę­ty­mi, bo Ja jestem świę­ty, Pan, Bóg wasz. Nie będzie­cie kraść, nie będzie­cie kła­mać, nie będzie­cie oszu­ki­wać jeden dru­gie­go. Nie będzie­cie przy­się­gać fał­szy­wie na moje imię. Było­by to zbez­czesz­cze­niem imie­nia Boga twe­go. Ja jestem Pan. Nie będziesz uci­skał bliź­nie­go, nie będziesz go wyzy­ski­wał. Nasz Bóg jest świę­ty i pra­gnie, byśmy sta­wa­li się podob­ni do Nie­go. Lecz cóż to zna­czy w prak­ty­ce? O dzi­wo, pro­ste wska­za­nia wyja­śnia­ją­ce dro­gę świę­to­ści odno­szą się do rela­cji z dru­gim czło­wie­kiem. Bo Stwór­ca pra­gnie, byśmy innych trak­to­wa­li dokład­nie tak, jak On sam trak­tu­je każ­de­go czło­wie­ka. Dla­te­go wyma­ga odrzu­ce­nia krę­tac­twa, prze­bie­gło­ści, nie­uczci­wo­ści, wszel­kiej nie­spra­wie­dli­wo­ści. Tak pro­sto i zwy­czaj­nie mówi o naj­bar­dziej oczy­wi­stych posta­wach. I oka­zu­je się, że rze­tel­ne ich zacho­wa­nie wyma­ga hero­izmu.
WTOREK
Iz 55,10–11; Mt 6,7–15
Sło­wo Boże: Podob­nie jak ule­wa i śnieg spa­da­ją z nie­ba i tam nie powra­ca­ją, dopó­ki nie nawod­nią zie­mi, nie użyź­nią jej i nie zapew­nią uro­dza­ju, tak iż wyda­je nasie­nie dla siew­cy i chleb dla jedzą­ce­go, tak sło­wo, któ­re wycho­dzi z ust moich: nie wra­ca do Mnie bez­owoc­nie, zanim wpierw nie doko­na tego, co chcia­łem… Spa­da­ją­cy z nie­ba deszcz czy śnieg nie mają innej moż­li­wo­ści, jak nasą­czyć zie­mię, uczy­nić ją uro­dzaj­ną i dopie­ro z cza­sem mogą powró­cić „do nie­ba”. Taka jest natu­ra desz­czu. Podob­nie do natu­ry Boże­go sło­wa nale­ży owo­co­wa­nie. Jeśli Stwór­ca coś raz wypo­wie, nigdy tego nie odwo­ła. I jeśli nawet dziś wyda­je się, że sło­wo Boga nie owo­cu­je, to prze­cież Stwór­ca umie cze­kać. Cze­ka na każ­de­go grzesz­ni­ka. Czy­ni to tym bar­dziej, gdy prze­ży­wa­my czas miło­sier­dzia. Pamię­taj­my, że „Pan sły­szy woła­ją­cych o pomoc”.
ŚRODA
Jon 3,1–10; Łk 11,29–32
Sło­wo Boże: Począł więc Jonasz iść przez mia­sto jeden dzień dro­gi i wołał, i gło­sił: „Jesz­cze czter­dzie­ści dni, a Nini­wa zosta­nie zbu­rzo­na”. I uwie­rzy­li miesz­kań­cy Nini­wy Bogu, ogło­si­li post i przy­oble­kli się w wory od naj­star­sze­go do naj­młod­sze­go. Doszła ta spra­wa do kró­la Nini­wy. Powstał więc z tro­nu, zdjął płaszcz, przy­oblókł się w wór… Nie bez nie­chę­ci pro­rok zaczął gło­sić: Wkrót­ce Nini­wa zosta­nie zbu­rzo­na. I to nie było zło­rze­cze­nie, prze­kli­na­nie, odwet czy groź­ba. Pro­rok odsła­niał jedy­nie przed ocza­mi miesz­kań­ców Nini­wy kon­se­kwen­cje grzesz­nych decy­zji i czy­nów. Krót­ko­wzrocz­ność owych ludzi zro­dzi­ła w ich umy­słach prze­ko­na­nie o bez­kar­no­ści zła. Tym­cza­sem jest to okrut­ne złu­dze­nie. Nie ma zła, któ­re by nie spro­wa­dza­ło bole­snych kon­se­kwen­cji. Za naj­mniej­sze zło ktoś musi zapła­cić. Gdy­by­śmy dziś widzie­li kon­se­kwen­cje naszych złych wybo­rów, z pew­no­ścią wie­le byśmy zmie­ni­li.
CZWARTEK
Est (Wlg) 14,1.3–5.12–14; Mt 7,7–12
Sło­wo Boże: Panie mój, Kró­lu nasz, Ty jesteś jedy­ny, wspo­móż mnie samot­ną, nie mają­cą poza Tobą wspo­mo­ży­cie­la, bo nie­bez­pie­czeń­stwo jest nie­ja­ko w ręce mojej… Panie, daj się roz­po­znać w chwi­li nasze­go udrę­cze­nia… Wybaw nas ręką Two­ją i wspo­móż mnie opusz­czo­ną i nie mają­cą niko­go prócz Cie­bie, Panie, któ­ry wszyst­ko wiesz. W obli­czu zagro­że­nia i bez­sil­no­ści widać dwie dro­gi rady­kal­nie odmien­ne. Jed­na, nazna­czo­na bun­tem, zło­rze­cze­niem, poczu­ciem bez­rad­no­ści, pro­wa­dzi do odrzu­ce­nia Boga. Dru­ga, utka­na z modli­twy i pokor­nej proś­by o pomoc, przy­no­si pokój i wzrost wia­ry. Kró­lo­wa Este­ra, osa­czo­na przez wro­gów, w obcym śro­do­wi­sku, dzię­ki obec­no­ści dobrych dorad­ców wcho­dzi na dro­gę modli­twy, postu, bła­ga­nia. Ratu­je nie tyl­ko sie­bie, ale i cały naród. Odkry­ła dro­gę naj­lep­szą, bo sku­tecz­ną – tą dro­gą jest odda­nie wszyst­kie­go Panu.
PIĄTEK
Ez 18,21–28; Mt 5,20–26
Sło­wo Boże: Jeśli spra­wie­dli­wy odstą­pił od spra­wie­dli­wo­ści, dopusz­czał się grze­chu i umarł, to umarł z powo­du grze­chów, któ­re popeł­nił. A jeśli bez­boż­ny odstą­pi od bez­boż­no­ści, któ­rej się odda­wał, i postę­pu­je według pra­wa i spra­wie­dli­wo­ści, to zacho­wa duszę swo­ją przy życiu. Zasta­no­wił się i odstą­pił od wszyst­kich swo­ich grze­chów… Nic nie jest prze­są­dzo­ne. Dzi­siej­sza spra­wie­dli­wość spra­wie­dli­we­go nie jest gwa­ran­cją bez­pie­czeń­stwa do koń­ca życia. Bo nie jest jak uciu­ła­na loka­ta na kon­cie, by moż­na było w pew­nym momen­cie bez­tro­sko czer­pać, uży­wa­jąc życia po latach oszczę­dza­nia. Rów­nież dzi­siej­sza grzesz­ność grzesz­ni­ka nie jest wyro­kiem nie­uchron­ne­go potę­pie­nia na zawsze. Bo każ­dy kolej­ny dzień, każ­da kolej­na godzi­na nio­są Boże wezwa­nie. I każ­dej godzi­ny Bóg znów ocze­ku­je na dobrą odpo­wiedź bez wzglę­du na to, co było wcze­śniej. Wiel­ki jest Pan w swej cier­pli­wo­ści.
SOBOTA
Pwt 26,16–19; Mt 5,43–48
Sło­wo Boże: Dziś uzy­ska­łeś od Pana oświad­cze­nie, iż będzie dla cie­bie Bogiem, o ile ty będziesz cho­dził Jego dro­ga­mi, prze­strze­gał Jego praw, pole­ceń i naka­zów oraz słu­chał Jego gło­su. A Pan uzy­skał to, że ty będziesz, jak ci zapo­wie­dział, ludem sta­no­wią­cym szcze­gól­ną jego wła­sność i będziesz prze­strze­gał Jego pole­ceń. Ludz­kie poszu­ki­wa­nia Boga nie zawsze były tra­fio­ne, nawet wię­cej, czę­sto scho­dzi­ły na manow­ce. Dla­te­go Stwór­ca sam odsła­nia się przed stwo­rze­niem. Pozwa­la się poznać. Prze­ma­wia. Wska­zu­je dro­gę. I obie­cu­je swą obec­ność. Obec­ność Boga Ojca obok dziec­ka-stwo­rze­nia ozna­cza pokój, bez­pie­czeń­stwo i miłość, jak w domu rodzin­nym. To obec­ność, za któ­rą się tęsk­ni. Któ­rej wciąż za mało. Trze­ba głę­bo­ko uwie­rzyć w tę obec­ność dziś. W ten spo­sób nabie­ra ona wyraź­nych kształ­tów i sta­je się rze­czy­wi­stym wspar­ciem w codzien­no­ści.