Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

WIARA CZYNI CUDA

ŚWIADEK BOŻEGO MIŁOSIERDZIA

Zbi­gniew Her­bert w „Panu Cogi­to” przy­na­glał, że otrzy­ma­nie w życiu wiel­kie­go daru Bożej Opatrz­no­ści, zobo­wią­zu­je do koniecz­no­ści świad­cze­nia innym o nim. Dr hab. inż. Marian Paluch, eme­ry­to­wa­ny prof. nadzw. AGH w Kra­ko­wie, na ostat­nim odcin­ku – jak pisze – „już od ponad trzech lat daro­wa­ne­go życia”, zapra­gnął słu­żyć pió­rem, tak aby Pan Bóg był uwiel­bio­ny, bo Jego Miło­sier­dzie nie zna gra­nic.
ŻYĆ W PIĘKNYM OGRODZIE

Ślu­by s. Domi­ni­ki, Dębo­wiec, 20 IX 2009

Przy­wo­łu­jąc meta­fo­rycz­ny obraz pięk­ne­go ogro­du sło­wa­mi papie­ża Bene­dyk­ta XVI zapew­nia­ją­ce­go, że „tam gdzie jest Bóg, to i pusty­nia zakwit­nie”, prof. Paluch doświad­cza­ny wie­lo­ra­ki­mi cier­pie­nia­mi, wbrew dozna­nym śmier­cio­no­śnym „oście­niom”, życzył innym – zwłasz­cza bli­skim i spie­szą­cym mu z sama­ry­tań­ską pomo­cą – życia przy­po­mi­na­ją­ce­go kwit­ną­cy ogród, w któ­rym w myśl Paw­ło­wych słów zna­leźć moż­na: „miłość, radość, pokój, cier­pli­wość, dobroć, życz­li­wość, wier­ność, łagod­ność, opa­no­wa­nie” (Ga 5,22). Dłu­gi czas nie­dy­spo­zy­cji fizycz­nej, zna­czo­ny 5-mie­sięcz­nym poby­tem w szpi­ta­lu i wyj­ściem z „poope­ra­cyj­nych zawi­ro­wań” w nie­wy­tłu­ma­czal­ny z medycz­ne­go punk­tu widze­nia spo­sób, pozo­sta­je dla nie­go „nie­wy­obra­żal­nym darem”, któ­re­go „nie może­my zmar­no­wać, ale nale­ży go przy­jąć z wdzięcz­no­ścią i napeł­nić miło­ścią Boga i bliź­nie­go”. Wyda­je się to pozor­ną
P. Marian z żoną, teścio­wą, wnu­ka­mi, 2014

jedy­nie oczy­wi­sto­ścią. Czło­wiek cho­ry, któ­re­go „dotknę­ło” uzdro­wie­nie, musi bowiem zmie­rzyć się z pró­bą roz­wią­za­nia her­ber­tow­skie­go dyle­ma­tu: prze­ży­łeś, aby dać świa­dec­two! Moje­go roz­mów­cę nur­to­wa­ło nie tyl­ko egzy­sten­cjal­ne odczy­ta­nie tego prze­sła­nia. Jak bume­rang wra­ca­ło pyta­nie: „Co jesz­cze mam zro­bić w tym daro­wa­nym ponow­nie życiu?”. Odpo­wiedź – jak wyzna­je – zna­lazł w słyn­nym prze­wod­ni­ku po życiu ducho­wym Toma­sza á Kem­pi­sa „O naśla­do­wa­niu Chry­stu­sa”. Sło­wa: „Czyń, co winie­neś czy­nić, pra­cuj wier­nie w mojej win­ni­cy, ja będę two­ją nagro­dą. Pisz, czy­taj, śpie­waj, wzdy­chaj, milcz, módl się, męż­nie znoś prze­ciw­no­ści. Żywot wiecz­ny wart tego wszyst­kie­go i więk­szych jesz­cze bojów” (ks. III, roz. 47), stał się dla cudow­nie uzdro­wio­ne­go Maria­na Palu­cha nicią prze­wod­nią dal­szej egzy­sten­cji. Była i jest ona cią­gle oma­dla­na przez uko­cha­ną mał­żon­kę Kry­sty­nę, z któ­rą świę­to­wać będą 45. rocz­ni­cę ślu­bu. W rodzin­nym ogro­dzie roz­kwi­tły kwia­ty Bożej i ludz­kiej miło­ści w posta­ci daru ośmior­ga dzie­ci, sied­mior­ga wnu­cząt, powo­ła­nia zakon­ne­go naj­star­szej Domi­ni­ki… Justy­na – jed­na z córek, w dowód wdzięcz­no­ści za życie taty, za wszyst­kie wysłu­cha­ne modli­twy, za łaski wypro­szo­ne pod­czas 54-dnio­wej Nowen­ny Pom­pe­jań­skiej – odma­wia­nej z mamą, ze łza­mi i na kola­nach – była ze zło­tą różą jako wotum, na czte­ro­dnio­wej piel­grzym­ce do sław­ne­go sank­tu­arium Mat­ki Bożej Różań­co­wej w Pom­pe­jach, w Ita­lii.
ŁASKA DRUGIEGO ŻYCIA
Marian Paluch (dru­gi z lewej) z dr. Roma­nem Mazi­kiem, jego żoną i synem, Hala Rusi­no­wa 5 VII 2014

Roz­pa­tru­jąc wszyst­kie „zna­czą­ce” zda­rze­nia zwią­za­ne z nie­zwy­kłym powro­tem do życia prof. Maria­na Palu­cha, nie spo­sób widzieć ich prze­bie­gu jedy­nie w klu­czu medycz­nych osią­gnięć współ­cze­sno­ści. „Inter­wen­cja”, a może bar­dziej „nad­przy­ro­dzo­na inge­ren­cja” Boża jest w tym wypad­ku wię­cej niż pew­na. Fak­ty mówią same za sie­bie. Sam cudow­nie uzdro­wio­ny widzi je w kon­tek­ście nie­zwy­kłej łaski Boże­go Miło­sier­dzia, któ­rej – jak ewan­ge­licz­ny „słu­ga nie­uży­tecz­ny” – dostą­pił, aby dać świa­dec­two. Jak je komen­tu­je? Dra­mat zaczął się dokład­nie 9 wrze­śnia 2012 r. w Tatrach. – Scho­dząc do Doli­ny Koście­li­skiej, dozna­łem roz­le­głe­go zawa­łu ser­ca. Nie­mal w tym samym momen­cie zna­lazł się przy mnie ratow­nik, chi­rurg hima­la­ista, pra­cu­ją­cy w zako­piań­skim szpi­ta­lu, lekarz nauk med. Roman Mazik, któ­ry natych­miast roz­po­czął reani­ma­cję. Nie mogę tego fak­tu roz­pa­try­wać ina­czej, niż w kate­go­rii cudu. Kolej­na po ludz­ku nie­wy­tłu­ma­czal­na sytu­acja, to kwe­stia karet­ki. W nor­mal­nych warun­kach dojazd z Zako­pa­ne­go do miej­sca, w któ­rym się znaj­do­wa­li­śmy, zabrał­by ratow­ni­kom bar­dzo dużo cza­su. Tym­cza­sem karet­ka nad­je­cha­ła sto­sun­ko­wo szyb­ko, ponie­waż w oko­li­cy zabie­ra­no do szpi­ta­la inne­go pacjen­ta. Pod­czas 3-tygo­dnio­we­go poby­tu w Powia­to­wym Szpi­ta­lu w Zako­pa­nem, mój stan był bar­dzo cięż­ki, ale zaję­li się mną kar­dio­chi­rur­dzy z ordy­na­to­rem Oddzia­łu Ane­ste­zjo­lo­gii i Inten­syw­nej Tera­pii, dr. Damia­nem Obrzu­tem, któ­ry wraz z zespo­łem raz po raz rato­wał moje życie. Tu widać, jak Pan Bóg posłu­gu­je się ludź­mi. Ja sam pozo­sta­wa­łem w więk­szo­ści w śpiącz­ce far­ma­ko­lo­gicz­nej. Z tego okre­su nic nie pamię­tam. Potem byłem prze­wie­zio­ny na oddział w kra­kow­skim Szpi­ta­lu Spe­cja­li­stycz­nym im. Jana Paw­ła II, kie­ro­wa­ny przez dr. hab. med. Rafa­ła Drwi­łę. Pozo­sta­wa­łem zależ­ny od respi­ra­to­ra przez ponad dwa mie­sią­ce. Wal­ka o moje życie toczy­ła się każ­de­go dnia. Były nawet krań­co­wo trud­ne momen­ty, gdy doszło do zaka­że­nia i nastą­pił wstrząs sep­tycz­ny. Nie­je­den raz wyda­wa­ło się, że odej­dę do Pana. Stan moje­go zdro­wia zaczął gwał­tow­nie się popra­wiać po serii zastrzy­ków TFX, któ­rych recep­tu­ra zosta­ła opra­co­wa­na przez zespół prof. dr. hab. Gabrie­la Turow­skie­go. W 1981 r. czu­wał on nad zdro­wiem św. Jana Paw­ła II, gdy ten po zama­chu leżał w Kli­ni­ce Gemel­li… Po dwóch mie­sią­cach na inten­syw­nej tera­pii, zosta­łem prze­wie­zio­ny na Oddział Cho­rób Płuc, potem na Oddział Reha­bi­li­ta­cji.
POST SCRIPTUM
We wrze­śniu roku 2014 Marian Paluch zakoń­czył 47-let­nią pra­cę zawo­do­wą nauczy­cie­la aka­de­mic­kie­go Poli­tech­ni­ki Kra­kow­skiej i AGH. Jak zazna­cza w nocie bio­gra­ficz­nej rof. dr ab. inż. Anto­ni Taj­duś, „cała karie­ra zawo­do­wa prof. Maria­na Palu­cha zwią­za­na była z zagad­nie­nia­mi doty­czą­cy­mi mecha­ni­ki teo­re­tycz­nej i mecha­ni­ki ośrod­ków odkształ­cal­nych”. Wśród sze­re­gu opu­bli­ko­wa­nych prac nauko­wych Pro­fe­so­ra, znaj­du­je się cen­na pomoc dydak­tycz­na: 900-stro­ni­co­wa książ­ka z 2015 pt. „Mate­ma­ty­ka bez­stre­so­wa w życiu codzien­nym i tech­ni­ce”. Dedy­ko­wa­na Panu Roma­no­wi Mazi­ko­wi – „leka­rzo­wi, hima­la­iście, któ­ry z nara­że­niem wła­sne­go zdro­wia rato­wał w Tatrach moje życie”, ma na okład­ce foto­gra­fię wnucz­ka Olu­sia, poka­zu­ją­ce­go, że „mate­ma­ty­ka jest dla każ­de­go”.

Boże­na Weber
Fot. Arch. rodzin­ne prof. Palu­cha