Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Z NAUCZANIA OJCA ŚWIĘTEGO

SPRAWIEDLIWOŚĆ, PRZEBACZENIE I MIŁOSIERDZIE!

Frag­men­ty kate­che­zy Ojca Świę­te­go Fran­cisz­ka, wygło­szo­nej pod­czas audien­cji ogól­nej na pla­cu św. Pio­tra w Waty­ka­nie, 3 lute­go br.

Fot. L’Osservatore Roma­no

Dro­dzy bra­cia i sio­stry!
Pismo Świę­te przed­sta­wia nam Boga jako nie­skoń­czo­ne miło­sier­dzie, ale tak­że jako dosko­na­łą spra­wie­dli­wość. Jak pogo­dzić te dwie rze­czy? Jak rze­czy­wi­stość miło­sier­dzia łączy się z wymo­ga­mi spra­wie­dli­wo­ści? Mogło­by się zda­wać, że są to dwie rze­czy­wi­sto­ści ze sobą sprzecz­ne. W isto­cie tak nie jest, ponie­waż to wła­śnie miło­sier­dzie Boga urze­czy­wist­nia praw­dzi­wą spra­wie­dli­wość. Ale o jaką spra­wie­dli­wość cho­dzi? Jeśli myśli­my o praw­nym wymie­rza­niu spra­wie­dli­wo­ści, to widzi­my, że ci, któ­rzy uwa­ża­ją się za ofia­ry nad­użyć zwra­ca­ją się do sędzie­go w try­bu­na­le i doma­ga­ją się, by spra­wie­dli­wo­ści sta­ło się zadość. Mamy w tym przy­pad­ku do czy­nie­nia ze spra­wie­dli­wo­ścią wyrów­naw­czą, nakła­da­ją­cą karę na win­ne­go, zgod­nie z zasa­dą, że każ­de­mu musi być dane to, co się jemu nale­ży. Jak mówi Księ­ga Przy­słów: „Mąż pra­wy zmie­rza do życia, kto zaś goni za grze­chem – do śmier­ci”. Tak­że Jezus mówi o tym w przy­po­wie­ści o wdo­wie, któ­ra wie­lo­krot­nie uda­wa­ła się do sędzie­go i doma­ga­ła się: „Obroń mnie przed moim prze­ciw­ni­kiem”. Ta dro­ga wciąż nie pro­wa­dzi jed­nak do praw­dzi­wej spra­wie­dli­wo­ści, bo w isto­cie nie poko­nu­je zła, ale je po pro­stu powstrzy­mu­je. Nato­miast tyl­ko wów­czas, gdy odpo­wia­da­my na zło dobrem, może być ono napraw­dę poko­na­ne. Oto więc inny spo­sób czy­nie­nia spra­wie­dli­wo­ści, któ­ry Biblia przed­sta­wia nam jako naj­wspa­nial­szą dro­gę, jaką nale­ży pójść. Jest to pro­ce­du­ra uni­ka­ją­ca odwo­ła­nia się do sądu i prze­wi­du­ją­ca, iż ofia­ra zwró­ci się bez­po­śred­nio do win­ne­go, aby go zachę­cić do nawró­ce­nia, poma­ga­jąc mu zro­zu­mieć, że czy­ni zło, odwo­łu­jąc się do jego sumie­nia. W ten spo­sób skru­szo­ny i uznaw­szy, że wyrzą­dził krzyw­dę, może się on otwo­rzyć na prze­ba­cze­nie, jakie ofe­ru­je mu stro­na poszko­do­wa­na. (…) Tak nale­ży roz­wią­zy­wać kon­flik­ty w rodzi­nach, w rela­cjach mię­dzy mał­żon­ka­mi lub mię­dzy rodzi­ca­mi a dzieć­mi, gdzie poszko­do­wa­ny miłu­je win­ne­go i pra­gnie oca­lić rela­cję, któ­ra go z nim łączy, nie zry­wać tej rela­cji, tego sto­sun­ku. (…) Tak dzia­ła Bóg wobec nas grzesz­ni­ków. Pan nie­ustan­nie ofe­ru­je nam swo­je prze­ba­cze­nie i poma­ga nam je przy­jąć oraz zdać sobie spra­wę z nasze­go zła, aby­śmy się mogli z nie­go wyzwo­lić. Bóg nie chce bowiem nasze­go potę­pie­nia, ale nasze­go zba­wie­nia. Bóg nie chce, aby kto­kol­wiek był potę­pio­ny, żaden czło­wiek. Ktoś mógł­by posta­wić mi pyta­nie: „Ojcze, ale Piłat zasłu­żył sobie na potę­pie­nie?” – Bóg chciał zba­wić Piła­ta. „A Judasz?” – Tak­że Juda­sza! Wszyst­kich! On, Pan miło­sier­dzia chce zba­wić wszyst­kich. Pro­blem pole­ga na tym, by pozwo­lić, aby wszedł on do nasze­go ser­ca. (…) Wła­śnie to ser­ce Ojca pra­gnie­my spo­tkać, kie­dy uda­je­my się do kon­fe­sjo­na­łu. (…) Dla­te­go bycie spo­wied­ni­kiem jest wiel­ką odpo­wie­dzial­no­ścią, gdyż ten syn czy cór­ka, przy­cho­dzą­cy do cie­bie, sta­ra się jedy­nie zna­leźć Ojca, a ty księ­że sie­dzą­cy w kon­fe­sjo­na­le jesteś w miej­sce Ojca, któ­ry czy­ni spra­wie­dli­wość swo­im miło­sier­dziem.