Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

SŁOWA KAPŁANA

NOWE ŻYCIE W CHRYSTUSIE (12)

BP JAN SZKODOŃ BISKUP POMOCNICZY

Drze­wo zie­lo­ne, przy­no­szą­ce owoc, jest czę­stym obra­zem biblij­nym, uka­zu­ją­cym czło­wie­ka, któ­ry wie­rzy w Boga, ufa Jego miło­ści i peł­ni Jego przy­ka­za­nia. Zaś drze­wo, któ­re nie owo­cu­je, czy drze­wo suche, jest sym­bo­lem czło­wie­ka bez wia­ry, któ­ry nie zacho­wu­je Boże­go pra­wa. Pan Jezus opo­wie­dział przy­po­wieść o drze­wie figo­wym, któ­re nie zaowo­co­wa­ło (Łk 13,6–9). Wła­ści­ciel win­ni­cy rzekł do ogrod­ni­ka: „Oto już trzy lata, odkąd przy­cho­dzę i szu­kam owo­cu na tym drze­wie figo­wym, a nie znaj­du­ję. Wytnij je: po co jesz­cze zie­mię wyja­ła­wia?” (Łk 13,7). Ogrod­nik zachę­ca wła­ści­cie­la: „Panie, jesz­cze na ten rok je pozo­staw; ja oko­pię je i obło­żę nawo­zem; może wyda owoc” (Łk 13,9). W Wiel­kim Poście, w Roku Miło­sier­dzia, wie­le razy sta­je­my przed Bogiem robiąc rachu­nek sumie­nia. Mał­żon­ko­wie, rodzi­ce, szcze­gól­nie w cza­sie świąt, w rocz­ni­cę ślu­bu, pod­su­mo­wu­ją życie rodzin­ne, cie­szą się dzieć­mi, zdro­wiem, suk­ce­sa­mi w pra­cy, osią­gnię­cia­mi mate­rial­ny­mi. Czę­sto są peł­ni bólu, znie­chę­ce­nia, wyrzu­tów sumie­nia, oskar­żeń. Szu­ka­ją przy­czyn nie­po­wo­dzeń, wska­zu­ją na tych, któ­rzy ich zda­niem są win­ni temu, że nie ma zgo­dy w rodzi­nie, nie ma trzeź­wo­ści, dzie­ci odcho­dzą od Boga, żyją bez spo­wie­dzi i Mszy świę­tej, nie­kie­dy – bez ślu­bu sakra­men­tal­ne­go. Pod­su­mo­wa­nie życia robi czło­wiek, gdy przy­cho­dzi poważ­na cho­ro­ba. Myśl o śmier­ci, Bożym sądzie, wiecz­no­ści, myśl o tych, któ­rzy pozo­sta­ną, gdy my odej­dzie­my, rodzi nie­raz trwo­gę. W takich  sytu­acjach dla wie­lu ratun­kiem jest Róża­niec, Koron­ka do Miło­sier­dzia Boże­go, czę­ste powta­rza­nie: „Jezu, ufam Tobie”. Przy­po­wieść o drze­wie figo­wym jest wezwa­niem do nawró­ce­nia. Jest też źró­dłem nadziei. Zawsze moż­na zacząć od nowa, w swo­im życiu, w mał­żeń­stwie i rodzi­nie. My, tu na zie­mi, prze­mi­ja­my. Ale Bóg wciąż nam się obja­wia, jak Moj­że­szo­wi: „Ja jestem, któ­ry jestem” (Wj 3,14). „Miło­sier­dzie Boga nie jest więc jakąś abs­trak­cyj­ną ideą, ale jest kon­kret­nym fak­tem, dzię­ki któ­re­mu On obja­wia swo­ją miłość ojcow­ską i mat­czy­ną, któ­ra wypły­wa z wnę­trza i zwra­ca się do syna” (Ojciec Świę­ty Fran­ci­szek, Bul­la Mise­ri­cor­diae vul­tus, p. 6).
Pro­po­zy­cja posta­no­wie­nia
Bóg wciąż daje nam nową szan­sę, łaskę swe­go miło­sier­dzia. Bar­dzo świa­do­mie prze­ży­waj­my – na kola­nach – swo­je uro­dzi­ny, rocz­ni­cę Chrztu, ślu­bu, świę­ceń…